sobota, 3 kwietnia 2010

Samotność

Schudłam 3kg od momentu kiedy się ostatnio ważyłam, czyli jakieś 3 tygodnie temu:)

Obejrzałam sobie 'Lejdis' - jakże bliskie mi emocje przezywają te babeczki.

Większość dnia spędziłam na zabawianiu i opiekowaniu się Olciem - biedny, ta wysypka cholernie go drażni, więc często płacze. Poprawiło mu się od wczoraj, dzięki zmianie w menu i kremowi. Wysypka schodzi, w najbardziej zaognionych miejscach skóra nie jest już taka czerwona.

Szanowny T... zajmuje się głównie swoim nastolatkiem i sobą. Owszem, rano zrobił śniadanie i zajął się Olem, kiedy chciałam wejść pod prysznic, pomógł mi przy kąpieli Olka i nakarmił go po ubraniu, ale nic więcej. Nie wziął go na ręce, tak jak zazwyczaj to robi, nie zabawił, bo go nie było przez większość dnia. Taki widoczny znak, jak drogowy - 'mała, znaczysz dla mnie tyle, co nic, a najważniejszy jest dla mnie mój pierworodny' - taki komunikat odbieram, nawet jeśli on go wcale nie chce wysyłać. Czuję się lekceważona, bo podejmuje decyzje o tym, jak spędzić święta czy czas wolny, sam nie pytając mnie o zdanie. Rzadko kiedy pyta mnie o zdanie w ogóle. Już mu powiedziałam nie raz, że to czego on chce mnie mało obchodzi, skoro nie pyta mnie o zdanie. Nie jestem niewolnikiem ani jego pieprzonym podnóżkiem, żeby mną pomiatał w ten sposób. Jeśli chce coś takiego robić z kimkolwiek, to niech to robi ze swoim chrzanionym smarkaczem, który ma sporo za uszami.
Qrva, dosyć mam!!!!!!! Dość mam takiego życia!!!!!

Czasem nie daję już rady. Nie mam tu nikogo, na kim mogłabym polegać, nikogo bliskiego, kto kochałby mnie tak jak siostra czy ojciec. A jeśli partner zachowuje się w taki sposób jak Szanowny T., to... chyba wolę być sama. Samotna nie będę, bo przez kilkanaście lat będzie mi towarzyszyć dziecko, no i moje psy (bo w życiu nie zostawiłabym ich jemu), a do tego najbliżsi.
A propos, może jutro uda nam się na skajpie zobaczyć jutro rano...

Wyrzucam sobie od kilku dni, gdzie ja miałam oczy w grudniu 2008 roku. Byłam taka ostrożna, tak wszystko analizowałam, a jednak... wtopiłam nieziemsko i totalnie. Kolejna klęska. Ale... czy trzeba być doskonałym/-ą??? Ten świat nie jest doskonały i nigdy nie będzie, więc tym bardziej moje przypadkowe życie. Jakkolwiek nie starałabym się i nie analizowała zachowań ludzkich, to zawsze jest szansa na zmyłę.
Nie mogę uwierzyć, że ktokolwiek może być aż tak dwulicowym draniem... ale... 'faceci to dranie, Artur'... i pieprzone egoistyczne świnie również (przepraszam tych, którzy nie są tacy z góry!!! możecie siebie odjąć od tego zbioru).

to borem lasem...

może chociaż na świeże jajko trafię jutro rano...

2 komentarze:

  1. Przeczytałam ostanie twoje nocie i trochę się niepokoję o ciebie. Wiesz ja myślę, że tortowski uważa, że już cie uziemił, bo masz z nim dziecko i może sobie na więcej pozwolić. Dobrze, że nie dajesz się mu i upominasz się o swoje. A to, że nie zajmuje się waszym synem to tak dziwne, bo przecież jednego już odchował, więc wie, jak postępować z dzieckiem. Nie rozumiem ni jak jego postępowania.Facet nie umie po prostu poradzić sobie z sytuacją. Powinien pomyśleć trochę jak rozłożyć tą swoja uwagę rodzicielska dla swego pierworodnego i drugiego dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Monia ma wiele racji.On ma Cię za swoją własność.To po pierwsze. Po drugie postaraj się nie dramatyzować i przyjrzyj się spokojnie.Jesteś silna babka i na pewno dasz sobie radę z nim, czy bez niego.Tylko, że chyba nie o to biega? Być może Twoja niechęć do jego pierworodnego nie jest tu też bez znaczenia. Z każdej sytuacji jest kilka wyjść i pierwsze nie musi być akurat drastyczne i ostateczne.Myślę, że mimo wszystko jest dobrym ojcem dla Ola i kocha go!
    Piszę nieco chaotycznie. To pewnie z przeżarcia słodyczami. One ogłupiają niemożebnie!Wykład o medytacji mam już na pulpicie.Teraz jeszcze trza się zmusić do przestudiowania ale dzięki za namiar.
    Zaba

    OdpowiedzUsuń