piątek, 2 kwietnia 2010

Kolejny popis

...dany przez szanownego Tortowskiego - stwierdził, że po smarkacza jedzie dzisiaj popołudniu, co też uczynił. I znów pozmieniał wszystko!!! Miały być tylko sobota i niedziela co trzeci weekend, a nagle zrobił się także piątkowy wieczór!!! Co mnie to qrva obchodzi, że jest wielkanoc i smarkacz ma wolne od szkoły (nie wiem, kiedy się uczą, skoro ciągle jakieś tygodniowe wolne mają!!!)!!!!!!!!!!!!!!!!!!?????????? Oczywiście, nawet nie raczył skonsultować tego ze mną, tylko postawił mnie przed faktem dokonanym... Pokłóciliśmy się tak pięknie po jego powrocie, że w zasadzie to ja nie wiem, czy wciąż jesteśmy razem i czy to ma w ogóle jakikolwiek sens???? Jedyną osobą, która naprawdę cierpi na tej całej sprawie jest Olo... Taki maleńki, a już ma przesraną przyszłość z takim ojcem...

Olo ma alergię na coś, prawdopodobnie na białko mleka krowiego. Odstawiliśmy mleko modyfikowane zwykłe i zastąpiliśmy je jakimś specyfikiem z apteki, a ja przestawiłam się na mleko kozie. Trochę ogranicza mi to jadłospis, ale w sumie... zawsze wolałam kozie od krowiego i nareszcie mam wymówkę na spożywanie produktów z owego zrobionych, które są zazwyczaj ciut droższe (ale o ile zdrowsze!!!) od tych z krowiego.
Do tego, Olo jest smarowany jakąś maścią i dodatkową maziają, żeby mu skóra odżyła, bo już na skraju załamania była:/ Mam kontakt do doktorowej również, jakby co. Zawsze to lepiej niż gadka szmatka z jakimś obcym i niezaznajomionym z dzieckiem lekarzem w szpitalu.

Z innych spraw - nie pamiętam, kiedy byłam szczęśliwa... chyba w dzień po narodzinach Olka... Potem już wszystko wróciło do normy (a miało być tak pięknie...) sprzed, czyli TKM.

Ech, nie wiem co z tym fantem zrobić. Chyba mi już wszystko zaczyna zwisać i powiewać powoli i po prostu trzeba się przyzwyczaić do tego lekko zasranego życia. Mam cichą nadzieję, że to się skończy za jakieś 3-4 lata, ale nie wiem, czy mi starczy cierpliwości na czekanie...

Zadzwoniłam dzisiaj do kumpeli, która jest w ciąży i pozostało jej 10 tygodni do rozwiązania. Ominęłam kilka szczegółów porodu, żeby jej nie wystraszyć, ale nareszcie pogadałam z kimś, bo niedługo zapomnę języka w gębie. Monologi prowadzone z Olem są raczej mało wydajną metodą konwersacji i wzbogacania słownictwa;p Wiem przynajmniej, że Olciu będzie miał z kim się bawić za jakiś czas:) No i znajomi zawsze wpadną tutaj, pomimo tego, że mieszkają ciutek bardziej na północnym-zachodzie miasta. A my też możemy tam się przejechać przecież:) Zawsze to jakieś światełko w tunelu.

Tak...

Zwisa mi i powiewa...

Wesołego zająca i smacznego jajka wszystkim życzę.

To borem lasem...

8 komentarzy:

  1. smutne to prawie wszystko, mam nadzieję, że się jednak wyprostuje i Olo Was scementuje i będzie lepiej.
    Wielkie Nocne Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. czytam od tyłu, więc jeszcze nie wiem, co było przed przywiezieniem młodego, ale... nie daj się, Koziołku! święta nie święta - jesteście razem i decyzje też tak powinny zapadać, nie?

    buziaki dla Ola i jego Dzielnej Mamy
    :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Juz pisalam kiedys ze moim zdaniem kazdy sobie powinien gleboko przemyslec wchodzenie w powazne relacje z osoba ktora ma juz dziecko. W koncu Twoj facet jest nie tylko ojcem Ola ale i tego jak nazywasz "smarkacza". ALe owczywiscie to moje prywatne zdanie. Moj drugi maz utrzymywal swego syna przez cale nasze malzenswto a konkretnie to ja utrzymywalam jako osoba zarabiajaca w zwiazku i trudno, wzielam go z dobrodziejstwem inwentarza. Moja mama miala straszny problem z zaakceptowaniem faktu ze jej drugi maz spedza czas z trojka swych nastoletnich dzieci nad ktorymi sprawowal wylaczna opieke, co wg mnie bylo zupelnie naturalne. DUBLINIA

    OdpowiedzUsuń
  4. randdal-nie wiem, jak to się wszystko skończy, bo trzeba było skończyć zanim się na dobre rozkulało, tak naprawdę.szkoda, że polak mądry po szkodzie...
    zakrętka-ty wiesz;)
    dublinia-jestem pełna podziwu dla Twojego poświęcenia!!!:O cudzego bachora utrzymywać to naprawdę jest sztuka! a co do sprawy Twojej mamy - fakt, jakaś chora sytuacja...:/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeżeli ktoś się na taki układ godzi, jak Dublinia to ok i po bożemu i po ludzku.Gorzej, kiedy już w związku lub dopiero w związku okazuje się, że "tamto" dziecko w jakiś sposób nas jednak drażni, że zwyczajnie jesteśmy po ludzku zazdrosne o serce i czas swojego mena i chcemy go tylko dla siebie. Sytuacja jest patowa. Do tej pory nie pogodziłaś się z sytuacją i nie wygląda mi na to, żebyś była w stanie to zmienić.Może choć przywykniesz? Tortowski to spoko facet i szkoda byłoby zniszczyć wasze relacje z tego powodu, że stara się rzetelnie wywiązywać z ojcostwa względem pierwszego dziecka.Przecież wiesz doskonale, że nikogo i niczego nie mamy na własność. Jednak rozumiem Cię i współczuję tych myśli jak korniki jadowite i tego "opadowywania "rąk. Buźka dla Ola! Jak ten czas zapierdala!
    Zaba

    OdpowiedzUsuń
  6. Żaba- tu nie o to chodzi, że smarkacz jest tutaj co jakiś 3ci weekend, ale że właśnie ten trzeci weekend przypadał w ostatni weekend a nie w ten i że nie zostałam nawet poinformowana o zmianie planu... Nie jestem służbą, żeby mnie tak traktował! W związku podejmuje się decyzje wspólnie, a tego nie widzę tutaj i pewnie, qrva nie zobaczę! Zawsze robi taki numer, zawsze i za każdym pieprzonym razem. Nie ma tak, na Gwizdkę lecimy do PL i zostajemy tam na Sylwestra, ja tak postanowiłam i w dupie mam jego zdanie na ten temat. I na Wielkanoc przyszłego roku może też polecimy, bo mam dość tych bezpłciowych tutejszych świąt (w ogóle jaka hipokryzja qrva z tymi świętami tutaj - typowa komercha i chlanie i nic więcej) i braku rodzinki. Też chcę spotkać wszystkich na raz...:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie uwazam tego za zadne poswiecenie - widzialy galy co braly - od poczatku bylam swiadoma ze maz lozy na wychowanie syna i ze obiecal mu pomoc kiedy on pojedzie na studia. Marcina traktowalam jak pasierba choc z nami nie mieszkal i byl o 10 laty mlodszy tylko : ) mam z nim nadal kontakt, chlopak skonczyl 2 fakultety i ma teraz dobra prace, przyczynilam sie troche do tego i dobrze. Facet ktory ma dzieci nigdy nie bedzie nalezal w calosci do Ciebie tylko i Waszych dzieci i dobrze, ja np nie chcialabym byc z kims kto olewa wlasne potomstwo bo sobie zalozyl nowa rodzine. A jak spotykalam kogos z kim bylo super ale jego uklady rodzinne mnie przerastaly to konczylam to i juz.
    DUBLINIA

    OdpowiedzUsuń
  8. Dublinia - to tylko pozazdrościć takich normalnych kontaktów. Sęk w tym, że mi nie powiedział wszystkiego, więc stąd te wszystkie rozterki. Szkoda tylko, że tak długo to wszystko trzymał w zanadrzu... Wiesz, inaczej by to wyglądało też, gdyby ten dzieciak był z normalnego związku, gdzie laska już dawno przebolała stratę, a tak... to babsko po prostu jest niespełnione uczuciowo, bo E jej nigdy nie chciał, a to była wpadka po pijaku, więc... tak jakby, kolejna nie zakończona sprawa, która się ciągnie jak guma od gaci . A on nie potrafi jej po prostu powiedzieć prosto i dosadnie, żeby się odpierdoliła i tyle. To jest bardziej zawikłane niż wydaje się na blogu:/

    OdpowiedzUsuń