czwartek, 1 kwietnia 2010

Porządki wiosenne

Znalazłam na blogu u nadii, która kseruje;D

1.Nie myję okien, ponieważ...
...kocham ptaki i nie chcę, żeby jakiś uderzył w czystą szybę i zrobił sobie krzywdę.


2.Nie pastuję podłóg, ponieważ...
...boję się, że któryś z gości się poślizgnie i coś sobie złamie, a ja będę mieć wyrzuty sumienia. Do tego jeszcze mógłby mnie zaskarżyć.


3.Koty z kurzu są całkiem w porządku, ponieważ...
...dotrzymują mi towarzystwa. Nadałam im imiona, a one zgadzają się ze wszystkim, co mówię


4.Pajęczyny zostawiam w spokoju, ponieważ...
...wierzę, że każde stworzonko powinno mieć swój dom.


5.Porządki wiosenne odpuszczam, ponieważ...
...lubię wszystkie pory roku jednakowo i nie chcę, żeby reszta była zazdrosna.


6.Nie wyrywam chwastów w ogrodzie, ponieważ...
...nie będę się przecież wtrącać w boskie sprawy. Bóg to projektant doskonały.


7.Nie chowam porozkładanych rzeczy, ponieważ...
...nikt ich potem nigdy w życiu nie znajdzie.

8.Kiedy robię imprezę, nie szykuję niczego wykwintnego, ponieważ...
...nie chcę, żeby się goście stresowali, co mają mi podać, kiedy idę do nich z wizytą.


9.Nie prasuję, ponieważ...
...wierzę etykietkom, na których napisano "nie wymaga prasowania".


10.Niczym zupełnie się nie przejmuję, ponieważ...
...nerwusy umierają młodo, a ja mam zamiar jeszcze się tu pokręcić i zostać pomarszczoną, zrzędliwą, starą babinką!!!


A innej beczki...

Wracam powolutku do jogi, którą ćwiczyłam latami, ale po zajęciu się pracą zarobkową, po prostu przestałam mieć na nią czas, a przede wszystkim chęci:/ Może szkoda, że tak rzuciłam ją wtedy w cholerę, bo niejednokrotnie ratowała mnie przed zwariowaniem i stresem.
Wiecie jak to jest, medytacja i joga pozwalają się nie tylko zrelaksować, ale nabrać też dystansu do otaczającej rzeczywistości.
Też mam tak ostatnio, że jeśli powinnam się zdenerwować, a rzecz nie jest warta zachodu, to po prostu sobie przypominam, żeby sprawę olać i tyle.
Ćwiczę wieczorem, kiedy Olo już smacznie śpi i wiem, że w końcu mam tą odrobinę czasu dla siebie.
Muszę jeszcze do mojego kursu foto wrócić, ale to powolutku jest do zrobienia, właśnie wieczorami najpewniej. Wiele roboty w zasadzie, mi nie zostało, ale to co jest, należy do tych czasochłonnych zajęć. Do końca maja muszę zdążyć.

Wielkanoc jak to wielkanoc, nigdy się nią nie przejmowałam za bardzo. Trochę pierdółek od mojej siostry dostaliśmy w pudle, razem z ciuszkami dla Olcia. Tu i tak się tym nie przejmują w ogóle, więc ja się nie będę przejmować - może w przyszłym roku, jak Olo będzie już ciutek kumał rzeczywistość.

Nareszcie umówiłam się do fryzjera i zaraz spadam wobec tego:D

Hmm... z obserwacji własnych - wolę mieć moje dziecię w orbicie własnej, bo jednak do końca nie ufam instynktowi 'tacierzyńskiemu'... wiecie, jak to faceci, nie za bardzo rozumieją, że noworodki potrzebują specjalnej opieki i ochrony... Więc, na 24h nie zostawiłabym Eda z małym - na 3 godziny spoko, ale na dłużej - jeszcze nie. Za pół roku i to z wielkim znakiem zapytania.
Wkurzył mnie wczoraj stwierdzeniem, że chcę małego separować od środowiska, żeby żadnej choroby nie złapał. No to chyba normalne i naturalne, że noworodek powinien być chroniony przed zarazkami, a skoro tego nie rozumie, to niech zrozumie!!! bo pieprzonego nastolatka najchętniej by pod kloszem chował, żeby czasem dupska nie musiał w autobusach wysiadywać!!! Oj, mam mu za złe kilka spraw... bardzo za złe nawet... właśnie tego typu... Nie wiem, gdzie jego zdrowy rozsądek się podziewa... chyba w czarnej dupie... bo nie widzę go na co dzień...

I tym sposobem właśnie, non stop stoimy girami w przeszłości i dopóki nie zrozumie, gdzie leży jego błąd, to tak właśnie będzie, bo w przeszłości właśnie tkwi haczyk i haczy od czasu do czasu...

2 komentarze:

  1. A popatrz.Niby przeszłość, to coś umarłego i już tego nie ma a...jest.Sadzę nieśmiało, że spraw o których myślisz nie da się zmienić i wyprostować. Dodatkowe twoje działania mogą przynosić nie całkiem zamierzone skutki, niestety. Może i odwrotne od zamierzonych.Nie wiem jak się z tym uporasz ale życzę, żeby choć joga przynosiła Ci dystans i spokój.Ola chronić trzeba byle nie weszło Ci to niepostrzeżenie w wieloletni nawyk. Hehehehe!Codziennie zaglądam, żeby popatrzeć na licznik i zobaczyć jak się "starzeje". Heheheh!
    Pa! Do garów!
    Zaba

    OdpowiedzUsuń
  2. dobrze ze szanowny nastolatek niedlugo bedzie dorosly :) i fruu

    parsley

    OdpowiedzUsuń