sobota, 27 marca 2010

Pomyślałam, że wypadałoby się odezwać;p

Ostatnio zajmuję się projektowaniem ogródka warzywnego. 'Ogródka', to dużo powiedziane. Kupiłam szklarenkę w woodeys diy (takie coś jak castorama albo inny homebase), ziemię do hodowli warzyw i ziół i posiałam do doniczek to, co można było posiać.
Po cichu liczę na pomidorki z własnej rozsady;D (mam nadzieję, że psy nie władują się znów na trawnik i nie zeżrą mi krzaczków, jeśli te już tam będą - trawnik jest ogrodzony, ale one i tak nic z tego sobie nie robią... z naszych upomnień też nie...:p)

Słoneczniki chcę też mieć i kfiotki polne:)

W powszechnie odwiedzanym supermarkecie, który w PL też jest (międzynarodowy dyskaunt, a nie brytyjskie badziewie), kupiłam bez. Co prawda fioletowy, a nie biały, ale pachnie w zasadzie tak samo, więc kij z kolorem - i tak chwyciłam ostatni badyl:D I też tuszę, że mi psy nie zeżrą!!!!
Będzie mi przypominał o słonecznym i cieplutkim maju w PL, bo tutaj z majem różnie bywa...

W kwestii Ola - trudno z nim dojść do ładu w ciągu dnia (dobrze, że chociaż w nocy jest ok!), bo nie chce spać!:O Pierwsze dziecko jakie znam, które ma gdzieś drzemki dzienne:O Dlatego codziennie wypadam z nim na godzinny spacer (dzisiaj, całą piątką (ja, Ed, psy, no i Olo w wózku) poszliśmy do woodeysa - bo jest niedaleko całkiem), żeby w końcu przysnął! Sama przysypiam potem, ale cóż, taka dola matki chyba:/ Z Edem się zamieniliśmy stronami w łóżku (nawet lepiej mi się śpi;P), żeby miał bliżej do małego, bo przewija go w nocy i karmi też. W dzień - moja zmiana, ale i tak Ed się nim często, gęsto zajmuje, żebym mogła też cokolwiek zrobić w domu. Przyznać muszę, że karmienie piersią jest nieco upierdliwe i czasochłonne, ale jakoś trzeba przeboleć. W końcu, wiecznie nie będę go karmić piersią (z indyka, hehe;p).

Olo lubi przebywać w pozycji pionowej... podtrzymywany pod pachy i oczywiście nie koniec na tym - lubi, żeby 'go skakać'. Takie ćwiczenie na trampolinie w postaci naszych ud sobie robi:D
Gapi się na obraz na ścianie i 'jest skakany'. Nie wiem... może mu się podoba, jak obraz skacze? Znaczy się, choroby lokomocyjnej nie ma...;p A tylko spróbuj człowieku przestać, to od razu ryfka się robi u płacz gwarantowany.
Najgorzej z uspokajaniem jest. Czasem smok nie działa:/ A czasem trzeba poczekać, aż zadziała:D
W innych przypadkach płaczu, to zazwyczaj mokra pielucha, głodek, albo uspokajanie w postaci smoczka. Czasem musi sobie popłakać przed snem, bo inaczej się nie uspokoi.

Nie powiem, wymagające dziecko. A to skakanie chyba po mamusi ma, bo ja podobno łamałam szczebelki w łóżeczku skacząc:D No i chyba inteligentna bestia jest, skoro już mu pozycja leżąca nie odpowiada i w dodatku, nie przepada za byciem pozostawionym samemu sobie (wyjątkiem jest usypianie - naprawdę, chyba się uważa za dorosłego;p:D).

Obiecałam przepis na szarlotkę - może w końcu do niego dotrę, ale... jeszcze nie dziś;)

Dobranoc i borem lasem

3 komentarze:

  1. Jesteś świetnie zorganizowana. Zajmujesz się oprócz Ola tysiącem rzeczy i nawet ogródkiem! Szapo ba!
    Zaba

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow ogród!Podziwiam u mnie roslinki często gęsto umieraja z pragnienia;) No ale swoj ogrod to co innego pewnie:) Podoba mi sie skakany twojego synka:D Mądrala :)
    Pozdrowki
    Ps. Kiedy jest dzien rowerka???:O

    OdpowiedzUsuń
  3. Madzialena Masz w sobie żyłkę organizatorki i wspaniale,ponoć ułatwia to życie.Olo , psie ,ogrodowski,Tortowski i generalnie dom to fabryka na kilka etatów pracy.

    Madzialena życzę Wam pięknych świąt Wielkiej Nocy.Spokoju i radości , oraz sowitego śmigusa dyngusa , a Tortowskiego Ucałuj świątecznie przy jajku

    OdpowiedzUsuń