wtorek, 16 lutego 2010

Sen o...

Kilka nocy temu miałam sen.
Ten sen bardzo intensywnie pachniał!
Pachniał tak bardzo, że aż zatęskniłam za tym zapachem i ziemią, która go wydziela.

Tak właśnie pachnie Kreta - zapach tej wyspy mam wryty gdzieś głęboko w najbardziej prymitywnej części mózgu.

Dziwne, że tyle miejsc zwiedziłam, w tylu miejscach było mi tak dobrze, ale tęsknię właśnie za tym jednym zapachem! Coś w tym jest, niewątpliwie;)

Wczoraj zrobiłam śniadanie w greckim stylu. Dzisiaj będzie gyros na obiad, z sałatką grecką i sosem tzatziki (dostałam w tesco oliwki Kalamata!!! mniam!!!). Zapuszkowane gdzieś tam mam jeszcze dolmadakia, ale nie wiem, czy się odważę je zrobić na sposób grecki - czyli na ciepło:)

Ten pachnący sen był tak intensywny, że w ciągu dnia nie mogłam się opędzić od myśli o wakacjach, temperaturach przekraczających 30st w cieniu i słonym powietrzu:) Do tego te wszystkie archaiczne ruiny i muzea, kafejony i jadłodajnie... ech... Te gaje oliwne (nasze drzewko oliwne wypuściło kwiatki, które powoli zmieniają się w miniaturowe oliwki:D), drzewka pomarańczowe, winogrona, pomidory i inne warzywa, które mają smak i aromat i w niczym nie przypominają tego plastikowego szajsu z hipermarketu...

Słucham sobie muzyki kreteńskiej - instrumentalnej i śmiać mi się chce na wspomnienie 'żony Picassa', która wydębiła ode mnie 8 euro za wór winogron:D

I tak 'tęskno mi Panie'...

Chcę wygrać w tego totka i wypieprzać tam na stałe!!! Mieć przewiewną willę z gigantycznym sadem pomarańczowo - oliwnym i do tego winnicę, w której mogłabym produkować własne wina!!! Oczywiście na południowym wybrzeżu, gdzie jest mało turystów, równie wiele do zwiedzania, co na północy wyspy i do tego wieją afrykańskie wiatry od południa.
Ile miejsca dla psów!!!:D Kochane bestie są. Co tam, że żrą ciągle coś tam, jak nie cebulaste, to jakieś inne zielsko. Wyrosną z tego:)

A Olo???
Olo powoli na wylot się szykuje. Dzisiaj moja Pani Lekarz Domowa zmierzyła puls - 150, więc idealny (akurat się matka zasapała wchodząc po schodach do przychodni - cholera, praktycznie na drugim piętrze jest!:O), dupcią się wypiął na wszystkich i chyba jeszcze bardziej wpuścił się w kanał (dosłownie!:D:O), bo zgaga mnie nie męczy, za to z chodzeniem mam coraz większy problem. No i spanie jest koszmarem... Wciąż te biodra:/
Dobrze, że chociaż zgaga ustąpiła...
Kolejnym sygnałem do startu jest obecność erytrocytów w moczu - właśnie Pani Laborantka wykryła, więc...
Może lepiej przyszykuję torbę na jutro, bo mnie Pani Lekarka Domowa postraszyła, że mogą mnie zatrzymać w szpitalu:O Ale chyba mi tego nie zrobią, bo tu jest ciut inaczej niż w PL. Aż za bardzo inaczej, jak na mój gust - rozwarcie na 3cm, a oni każą wracać do domu...
Kumpel Eddiego opowiadał mu wczoraj, jak żona urodziła ich pierwsze dziecko - czekała tak długo, że po wylądowaniu w szpitalu dzidzia pojawiła się na świecie po pół godziny:O
Nie ma jak irlandzka służba zdrowia:D Zawsze mają luz, hehe:D Taki naród;) I dobrze, bo mnie spięci ludzie stresują.

Muza spakowana na mp3... jeszcze zaślepki i cosik do czytania i jestem gotowa również na wylot (szkoda, że nie na Kretę;p).

Spadam sałatkę i obiad szykować:) Jeszcze pewnie się zgłoszę, a jak nie... to wiadomo, że coś się dzieje;)

9 komentarzy:

  1. Najgorszy będzie ten brak wieści od Ciebie. To zrozumiałe.A może Tortowski ma dostęp do bloga i skrobnie parę słów w narzeczu angolskim? Tyle to nawet durna Zaba zrozumie.Będziesz miała dla swojego bloga i dla nas mało czasu ale nie jestem zazdrosna o Ola. Tez na niego czekam!
    Zaba

    OdpowiedzUsuń
  2. trzymam kciuki aby wszystko poszło gładko
    pozdrawiam miło
    trzymaj się

    OdpowiedzUsuń
  3. Znalazłam się na Krecie niespodzianie i wczułam się w klimaty,ale żem nie obeznana to ni du du nie mam pojęcia ,co owe nazwy gastronomiczne znaczą.

    Madzialena czekam z niecierpliwością na każdy sygnał , będę upierdliwie inwigilowała wszystkie kanały komunikacyjne z Tobą..Trzymaj się Dzieciaku ....przytulam

    OdpowiedzUsuń
  4. o raju! jak spokojnie o tym piszesz, kobieto!
    ja tu nogami przebieram, a ta se obiad szykuje, no masakra, heheh

    trzymam kciuki i wracaj do nas szybciorem... z fotami!

    całusy i przytulaki dla obojga:)

    OdpowiedzUsuń
  5. inwigiluję wieczorowo a jutro lada świt zacznę
    Dośka zołza

    OdpowiedzUsuń
  6. Aga, Marcin i Kasia16 lutego 2010 23:00

    Trzymamy kciuki, powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  7. 4 dni 4 dni odliczam.
    Kreta fajnie to opisalas. az sama bym sie chciala tam na chwile znalesc.
    u nas upal ma byc caly tydzien. ja tez sie zaraz spakuje na plaze tylo, aby moc jechac tam zaraz po pracy.
    trzymam kciuki i czekam!

    OdpowiedzUsuń
  8. tez trzymam kciuki!!! jak juz mialas ten termin na lutego, to nie chcialas miec Ola w Walentynki?? taki slodki prezent bys sobie zrobila do konca zycia? ja na przyklad zostalam wreczona tatusiowi na rocznie slubu rodzicow :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Czeka Cię więc przecudne przeżycie w postaci porodu :) Baw się dobrze - za miło pewnikiem nie będzie, ale za to jaka nagroda czeka Cię na koniec maratonu... Przeczytałam "Przed świtem" i powiem Ci, że nasza ciąża i ta zgaga to jest nic. Przeczyatj koniecznie, może jeszcze zanim młody się objawi, bo potem to będzie tylko on i on. Pozdrawiam i trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń