Jakoś tak dziwnie się czuję od wczoraj. Nie, żeby non stop, ale tak jakoś od czasu do czasu, więc może to hormony zmieniają kombinację... (na norweską, hehe;p) i może już wkrótce będzie mi dane przespać normalnie 2 godziny bez wybudzania się z bólu (te cholerne biodra doprowadzają mnie do szewskiej pasji powoli). Pocieszam się (jak to można nazwać pocieszaniem), że około soboty mogę spodziewać się Potomka po tej stronie rzeczywistości, różowiutkiego, pachnącego, prosto z taśmy produkcyjnej;) (Ed wczoraj do niego przemawiał, co by poczekał odrobinkę jeszcze bo tatuś ma 4 dni pracy, czyli do czwartku musi się wstrzymać;D - a z mojego punktu widzenia: fajnie byłoby już jakoś normalnie zacząć egzystować i spać, ale z drugiej strony... 24/7 to opieka nad noworodkiem, więc jestem w kropce czy już bym chciała, czy jeszcze nie...)
Pomijając te pieprzone rozluźnione na maksa stawy biodrowe, to jest mi już po prostu ciężko... Ile można mieć nadwagę około 20kilogramow???? Czuję się jakby mi ktoś przytroczył 10kg worek pyrów do brzucha. Nie wiem, gdzie się podziewa reszta kilogramów, ale tak na oko to z 5 będzie samej wody, a pozostałe 5 to cyc i tłuszcz.
Psy zżarły mi cebulki hiacyntów, które sobie kiełkowały w doniczkach stojących na ogrodowym stoliku - wiecie, psy sobie siadają na krzesełkach i potem głupie pomysły im do łbów przychodzą. No nic, bajzel jak się patrzy w budzie, ale w moim przypadku, zginanie się w pół odpada - za chwilę miałabym przemieszczony dysk zapewne.
Dom powoli przypominać zaczyna dom, a nie pobojowisko. Psy mają nową szczotkę - furminator, który sprawdza się rewelacyjnie w okresie wiosennym szczególnie, kiedy futrzaste kłaczą niemiłosiernie. Już widać poprawę! Tylko, że teraz mam wrażenie, że są cholernie chude. Zarządziłam zwiększenie porcji żywnościowych dla nich - rano po puszce na łebka, a popołudniu po półtorej szklanki suchego żarcia. W międzyczasie jakieś psie ciacha. Są strasznie ruchliwe i do tego pewnie jeszcze odrobinę rosną, więc nie ma co się martwić przekarmieniem czworonogów.
Ciekawe, czy im smakowały te cebulki, swoją drogą, bo spragnione były okropnie:D
Luknijcie sobie na ten klip reklamujący furminatora:
Rewelka:) I to naprawdę tak wygląda!:O:D Tyle, że z moich psów wyszło znacznie więcej pierza:D
Szczotka nadaje się też do wyczesywania kotów. Zwierzaki najwyraźniej to lubią, bo moje ustawiają się w kolejce, kiedy widzą to narzędzie w mojej ręce:D
Z innej beczki - mój psor od foto jest oczywiście zachwycony fotkami, hehe:D Kurna, oby tak dalej!!! A nie jak ostatnio - na początek zachwyt i w ogóle, a potem musiałam co rusz, coś poprawiać. Tyle, że z fotografią mam do czynienia od lat, a ze stronami internetowymi dopiero od kilku miesięcy...
Buziak słodki Madziu i uśmiechaj się, dasz radę do weekendu...
OdpowiedzUsuńMadzialena ja datę na planerze mam wypisaną wołami i mąą ostatnio się zapytał co zacz owa data.
OdpowiedzUsuń-Jak to? Madzialena rodzi Olo
popatrzył na mnie ,powiedział ,,acha"i już nie zagajał.A powiedz mi czy brzucho już się opuściło?
Olo już się szykuje do wrzasku i przytulenia się o Mamy.
Jeżyku kochany ,ja zaczynam się denerwować...
nie mąą , a mąż być powinno
OdpowiedzUsuńJeżeli brzuch ci smętnie nie zwisa, to Olo poczeka do przyszłego tygodnia.To ustrojstwo jest superaste! Ciekawe, czy u nas tyż dostępne.Koty bym deko poczesała. Nie pamikuję alem tez już niespokojna o twój poród. W końcu caaałą ciążę pilnie z Toba przechodziłam.
OdpowiedzUsuńZaba
No właśnie przed chwilą Żabie pisałam na gg że mnie się widzi jutro porodowski.Tortowski niech nie jedzie do tyry bo Kobieta rodzi!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńja czuwam-jakem Dośka
:))
OdpowiedzUsuńpietrucha ;)
Chcę taką szczotę! Ale czy w Poliszu takie są?
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za Potomka po naszej stronie:)))
oooooooooooooo jak słonecznie...i sama nie wiem czy to omamy bo kafffy nie wypiłam ,czy fakt...potem po kafffie wpadnę i trzeźwym okiem ogladnę.
OdpowiedzUsuńMadzialena się melduj