Dziękuję wszystkim za komentarze!!!:)))) To tak w ramach wstępu:)
Najświeższy nabytek w rodzinie wygląda jak na załączonych poniżej fotkach:D
Każdy wpada w zachwyt nad nim, bo taki słodziak - laski na sali porodowej mało mi tam nie padły z tej radochy:D
Fakt, nowowrodki nie zawsze wyglądają ładnie, ale naszemu jakoś nic nie brakuje;D
A oto sam hrabia - Alexander:
Przyszedł na świat 19 lutego o 21.28, powodując łzawienie oczu u obojga rodziców, wynikające z przeogromnego rozczulenia:D (do dzisiaj nam zostało...:D)
Dzień 2 - jeszcze w szpitalu, przyszykowani do domciu:)

W domciu - jeszcze w o wiele za dużym kubraczku i w foteliku samochodowym:


Z dumnym tatusiem, dzień 2:
Ja się nie czuję na siłach, żeby pozować, więc nadal będą foty z tatusiem;p
I Kelly jako osoba towarzysząca, szworonożna cioteczka;)
Ten bukiet dostałam od Eddiego w sobotę:) Z kilkoma bilecikami i kartką:) Stwierdził, że czuł się jakby fruwał, niosąc w foteliku samochodowym Olcia ze szpitala (ja się powoli ciągnęłam z nimi), był najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi:)
Olo w 6tym dniu życia:)
Ma śliczne, granatowe ślepka - jak przystało na noworodka:) Pewnie zamienią się w niebieskie za kilka miesięcy:)
Ma za sobą dwie kąpiele - chyba fanem nie zostanie. Za to, mam nadzieję, że będzie pływał wcześnie - muszę się znów zapisać na basen.Dni jakoś tak dziwnym tempem lecą - zazwyczaj jestem zmęczona, więc nie do użytku raczej. Ostatniej nocy Ed był na 'zmianie' przy Olim, więc się jako tako wyspałam. Prawdopodobnie, cały czas odpracowuję trudy porodu - 27 godzin robi swoje, 3 noce nieprzespane przed porodem i dodatkowo, stres fizyczny i psychologiczny związany z bólami (gdyby mi w końcu nie dali epiduralu, to chyba ktoś by tam zginął).
Nareszcie przestały mnie boleć biodra i w ogóle miednica. Mogę spać znów na brzuchu!!!! Śpię jak zabita, chociaż wystarczy jeden dźwięk z olowej kołyski i już mam oczy otwarte (ale czasem nie mam siły wstać!). Ed nakazał wysługiwanie się nim w nocy, przy karmieniu naszego misiaczka - czyli cały serwis, włączając przewijanie i noszenie z i do łóżeczka itp., poza samym karmieniem. Wczorajszej nocy akurat robił wszystko, bo stwierdził, że ja powinnam porządnie odpocząć , więc misiaczek dostał jedną butlę odciągniętego mleka i drugą już zrobioną z mleka w proszku.
Muszę przyznać, że karmienie piersią do łatwych nie należy i nie jest tak, że natura wie. I dziecko i matka muszą się naczuczyć pozycji i ustawiania malucha do piersi - inaczej kończy się to frustracją obustronną w postaci głodu, popękanych sutków i niepotrzebnego bólu.
Przyznam, że ciężko jest otworzyć w nocy oczy o 3 rano i przewinąć szkraba, a potem jeszcze siedzieć pół godziny z nim karmiąc i pilnując, żeby pił - bo Olo za bardzo się nie wysila i przysypia po 5 minutach. Mały żołądeczek nie pozwala na dużą dawkę pokarmu, więc po 2-3 godzinach sytuacja się powtarza. Jak dotąd, trudno jest ustalić jakąkolwiek rutynę:/
Przez pierwsze kilka dni Olo miał chyba jakieś koszmary senne, związane z samym porodem (wyciąganie ssawą do przyjemnych raczej nie należy...) i był strasznie niespokojny, do tego dołączały się nasze błędy związane z 'odpowietrzaniem' go po posiłku itp. Wydaje się, że stał się spokojniejszy w ciągu ostatnich 2 dni. Lepiej też je. Staramy się ciutek zmienić ustawienia jego zegara biologicznego, bo mamy wrażenie, że ponieważ urodził się wieczorem, to noc jest dla niego dniem i odwrotnie. W każdym razie, jest dość aktywny między północą a 2 rano:/
Na razie przystosowuje się do środowiska - rozgląda się i przetwarza informacje, lubi muzykę - uspokaja się przy niej:)
Ze szpitala wyszedł nieco zażółcony, ale to zniknie po jakimś czasie - dzisiaj pierwszy raz od niedzieli byliśmy na dworze, bo słońce wyszło. Jak zwykle, chodzenie go uśpiło:D
Psy reagują na jego płacz, jak na tragedię i są bardzo zaaferowane - kochane bestie. Zachowują się znacznie lepiej niż oczekiwalibyśmy od nich.
Dziadek już widział wnusia przez internet:) Babcia (mama Eddiego) dzwoniła i wypytywała o nas, więc za jakiś czas się do niej wybierzemy. Siostra Eddiego ma do nas zajrzeć w przyszłym tygodniu, 9 marca przylatuje moja siostra na tydzień. Mailuję sobie z nią od czasu do czasu. Podesłała mi kilka zdjęć mojego siostrzeńca w okresie niemowlęcym. Nieobiektywnie przyznam, że nasze maleństwo jest ładniejsze,hehe;p Może to przez te ciemne włoski? Mój siostrzeniec jest bardzo jasny po obojgu rodzicach (w zasadzie, obydwoje są rudzi), a Olo ma włoski ciemny blond po nas.
Śpi właśnie między mną a poduszką-rogalem, a ja piszę:) Już obrobił ze mną farmę na facebooku i obrobił foty:D Normalnie, cholernie uzdolnione dziecko!:)
I wiecie co... nie lubię go zostawiać z dala od siebie. Nawet, gdy jest w swoim łóżeczku, to jakoś mnie do niego ciągnie:)
Ciekawe - własne dziecko to całkiem inna historia niż obce:D Patrzyłam na resztę noworodków w szpitalu i tylko ten nasz kurczaczek mi się podobał:D Ale on się podoba wszystkim!:O Mam nadzieję, że już tak zostanie;)
Spadam odsypiać i rozkoszować się życiem w piątkę:)











Wspaniała opowieść. Tylko o tej ssawie było okropne! Olo rzeczywiście jest wyjątkowo gładkim młodzieńcem a Ty wspaniałą mamą! Byłam pewna, że tak będzie!
OdpowiedzUsuńZaba
oglądałam i czytałam i tak kilka razy.Przyznam że faktycznie Olo jest ładniusi ,a i Tortowski niesamowicie dumny.Olo nauczy się ssać,Ty przyzwyczaisz się do nocnego wstawania i będzie harmonia .Musicie nauczyć się nowego życia .Przyznam,że troszeczkę byłam zaniepokojona jak zareagują psiaki,ale niepotrzebnie miałam obawy.Moja pierwsza sunia ,gdy urodził się Bartek sygnalizowała mi wszystko: że się obudził,że ma mokro-dosłownie wszystko.
OdpowiedzUsuńMamo Madzialeno jeżeli znajdziesz chwileczkę wolnego czasu-wypoczywaj
Bedzie dobrze Madzilena.Przezylo ten koszmar karmienia i przewijania nocnego mnostwo kobiet...przezyjesz i ty.Taki juz nasz babski los.Pomalu bedzie spal coraz dluzej.Ze tatus przeszczesliwy to widac.Ze Olo przesliczny tez.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ale superowy mały krasnal! Te usta i minka są rozwalające:)))
OdpowiedzUsuńTata dumny straszliwie, nie ma co się dziwić;)
Ciekawe, jak się taki mały blogowicz dowie, że tyle babć i ciotek na niego czekało... Ale czasy mamy netowe, pewnie to dla niego będzie norma.
Buziaki w Olowy pysio ślę:)))
Buziaki dla Was :)
OdpowiedzUsuńSuper fajnie fotki zobaczyc i poczytac co i jak.
OdpowiedzUsuńBuziaki wielkie ;)
Masz racje,ze jest caly cute.Tylko go zjesc:)Karmienie zobaczysz sama wcale nie bedzie takie straszne.Mlody zasmakuje i zassa i wtedy z cycka nie bedzie chcial zlazic(ja mialam takiego mami-cycka).Ale czas tak szybko plynie,ze zanim sie obejrzysz Olo bedzie konczyl roczek i chodzil sam i mowil "mama".Gratulacje raz jeszcze.
OdpowiedzUsuńAmerykanska Magda.
I sie sama rozczuliłam. Boże jakie piękne maleństwo! Przepiękny widok na zdjęciach. Malec w objęciach taty.Ciesze sie, że masz sie świetnie i jak widać maluszek też . Przyzwyczaisz sie do trudów macierzyństwa. jesteś dzielna kobita. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńssawa przyprawia mnie o ciarki. brr. nic dziwnego, że Alexowi się nie spodobało.
OdpowiedzUsuńA poza tym, cud miód i kupa radości co? Banan na twarzy taty Alexa i mnie o banan przyprawia. Fajnie widzieć, jak ktoś komu dzieciak nie pozwala się wyspać porządnie, rykiem tresuje rodzica jak cyrkowego pudelka a rodzic i tak rozpływa się ze szczęścia. Cudowny widok :) Pozdrawiam i gratuluję przystojnego potomka.
Moja droga nosz piekne dziecie porodzilas :)))) naprawde zgrabniutki i sliczny :))) no to masz teraz obiekt do fotografowania hahaha :)
OdpowiedzUsuńGRATULACJA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
parsley
jak widać po fotkach to ojczulek jest najszczęśliwszym ojcem na świecie
OdpowiedzUsuńpozdrawiam Madzialeno
śliczne maleństwo i jaki tatazaangażowany!!!
OdpowiedzUsuńten mniejszy pan urodą bardzo przypomina mojego Igorka, w tymże samym wieku tj. okołomiesięcznym i również XXI ;))
OdpowiedzUsuń