Wpienia mnie mój szpital.
Nawet nie raczyli powiadomić mnie o wynikach, na które czekałam jak idiotka.
Pojechałam wczoraj na Parenthood classes #2 i przy okazji chciałam załatwić te wyniki krwi. Więcej biegania i pytania się niż to wszystko warte. Ale przynajmniej wiem, że nie mam cukrzycy indukowanej ciążą:) Więc sukces:)
Nie wiem natomiast, czy moje antyciała to tylko antyciała, czy może wirus sobie nadal siedzi i mąci... Bo oczywiście, znów źle pobrali krew i za mało próbki było... Ale o tym nie raczyli już mnie poinformować, w związku z czym dowiedziałam się dopiero w zeszły poniedziałek, że wyników jak nie było tak nie ma:/
Pielęgniarka, z którą rozmawiałam powiedziała, że zostawi moje dane położnej, które się zajmuje powikłaniami i ona zadzwoni do mnie rano (dzisiaj). Do teraz nie ma sygnału!!!!
Ręce się same załamują i nóż się w kieszeni otwiera, jak ten ich popieprzony system działa!!! Pewnie przez to też miałam nieciekawe ciśnienie dzisiaj i dostałam tabletki:/ Mam nadzieję, że po porodzie ciśnienie się ustabilizuje i będzie ok... Jak mały podrośnie, to wrócę do diety wegetariańskiej, bo tylko wtedy moje ciśnienie było w normie. A teraz będę łykać prochy. Skutki uboczne są po prostu piękne... m.in. zawroty głowy, depresja, zmęczenie, ból głowy, spuchnięte kostki, reakcje alergiczne, problemy z wątrobą, zespół suchego oka... tak jakbym już nie miała tych symptomów, bez brania tego świństwa. No cóż, można poeksperymentować. Alkoholu i tak nie piję. Pół szklanki piwa albo rozcieńczony winiacz to wszystko, na co mnie stać od czasu do czasu. Pomijam kwestię picia w ciąży, ale po prostu mam zgagę.
Zgagę mam po jabłku, a co dopiero po alkoholu!
Zapomniałam dodać, że można dostać żółtaczki (wątróbka wysiada...), a dziecko nie dość, że ma większe szanse na żółtaczkę poporodową, to może się urodzić ze zwolnionym tętnem itp...
I tak w zasadzie, popadam w stan Czarnej Dupy przez to:/ No bo w domu mam zazwyczaj poniżej 140/90, ale powyżej 130/80. Wydaje mi się, że to jednak normalne. Nie mogę mieć 120/70, bo jestem za gruba na to.
Najfajniejszym efektem ubocznym jest ten dotyczący dziecka jednak. W końcu, która normalna matka chce skrzywdzić własne dziecko? Więc ten aspekt mnie lekko przeraził, przy czytaniu ulotki:(
Pielęgniarka w przychodni pobrała mi krew do badania na hormony tarczycowe - i nareszcie!!! Może w końcu trafiłam na mądrą lekarz ginekolog, a nie kogoś, kto chce tylko zbijać kasę na potrzebach i chorobach innych. Przychodnia a praktyka prywatna robi różnicę jednak...
W moczu nie wykryli nic podejrzanego, czyli nie mam zatrucia ciążowego - też był dzisiaj badany. Może się obędzie bez tego zatrucia jednak, tylko z tym ciśnieniem się uporam:/
Do roboty dzwoniłam, więc w sumie mam z tym spokój do końca ciąży i dłużej. Czeka mnie wysyłanie zwolnienia lekarskiego co miesiąc, więc jeszcze chyba raz, bo potem zacznie mi się już macierzyński.
I tak to właśnie wyglądają rozterki laski wtrybiającecej się w matkompolkom:/
Nadzieję, że będzie ok to ja sobie mogę mieć... A życie i tak swoje zrobi...
Z innych ciekawych wydarzeń... ehm... za chwilę zabraknie mi pieniędzy. W zasadzie, na prezenty już nie mam i do około 24 grudnia mieć nie będę... Na amazonie kupiłam za grosze kilka płyt, książek i 'Maybe Baby' z H.Laurie. Obejrzę sobie zaraz, bo kurewsko mnie męczy życie ostatnimi dniami:/ Mogę za to obwiniać Tortowskiego również, bo dokłada swoje trzy grosze do całego tego bajzlu. Chętnie uciekłabym gdzieś, w jakąś dzicz na kilka dni. Tylko z aparatem i czymś do przebrania. No ale bez kasy nie da rady... no i nie powinnam być sama jednak:/
Mogę sobie jogę poćwiczyć i pomedytować w ramach naprawiania systemu. A tam, dół mi zagląda w oczy i tyle...
Zrobiłam porządek z roślinami w ogrodzie - tymi doniczkowymi. Chociaż, nie do końca jednak. Klon japoński czeka na odrobinę ziemi, bo psy się bawiły i oczywiście połowa ziemi się wysypała.
Molly stąpa na nóżkę bez problemów, rana się powoli zamyka, więc jest good.
Wydaję się być jedyną osobą w tym domu, która cierpi na jakieś dolegliwości psychologiczne i przejmuje się wszystkim naokoło:/
kochana, mam już dość zgagi i spuchniętych stóp, jednak jest tu dużo lżej w tej naszej krajowej służbie zdrowia :*
OdpowiedzUsuńUważaj na siebie i dbaj :*
Madzialeno uroki ciąży adekwatne do stanu...Ciśnienie podskakuje jak gó...no w przerębli,członki się rozrastają zwłaszcza wieczorem i kostki równają się z kolanami,nerwy tyż pracują swoim trybem ,nerwa wrażliwe niczym struny gitarowe mojego małżona(strach dotykać)...ale,ale Pomyśl tylko,już niedługo wszystko się zmieni:nie przespane noce,karmienie na zawołanie,w koło pieluchy....inny bajeczny świat
OdpowiedzUsuńJak na mój gust i wspomnienia, to jeszcze okres ciąży będziesz wspominać z rozczuleniem i śliniąc się na myśl o tym luuuzie. Żaartowałam! Jeżeli się dobrze zorganizujesz a spadkobierca pozwoli przespać choć 2 godziny w jednym kawałku, to nie będzie tak źle. Heheheheh!Tych badań dopilnuj, bo sama wiesz, że ważne. Te , które są już nieźle rokują.140/90 to JEST ewidentne nadciśnienie, chyba, że to na widok waszej służby zdrowia tak gul Ci skoczył.Z mierz po prochach i powiedz, czy spadło. Ok? No to nara.Boszsz! Jak ten czas zleciał. Zaraz poród i te kwiki i te skomlenia i ... A co tam. Sama zobaczysz.Cieszę się, że suczydłowskie na chodzie. Moja starowimka wiekszośc czasu spędza pod kołdra. Nawet na koty warczy nosa nie wyściubiając.Szroookim łukiem omijaj czarną dupę!!!!Zaba
OdpowiedzUsuńJutro też obejrzę ten film. Właśnie go z chomikowni wydłubałam.zaba
OdpowiedzUsuńo mader i fader
OdpowiedzUsuńKoziołku! a badałaś białkomocz?
ja tam się na dzieciach i ciążach nie znam, ale znam się na Koziołkach - będzie dobrze:)))
Madzialena poczytam za dni kilka
OdpowiedzUsuńDośka zołza
biedna jesteś, no ale do póki nie bedzie mozna kupić dzieci na promocji w supermarkecie, albo na allegro - to pozostaje jednak cierpienie i rozterki.
OdpowiedzUsuńTak sobie myśle, dobrze, ze się dwa lata temu nie dałem Angelowi namówić na drugie dziecko. Za stary jestem, nie dałbym rady. Widzę jak teraz szaleją siostry dzieciaki, bo własnie przyjechali jedno rok, drugie trzy...