sobota, 14 listopada 2009

Sobotnie fiu bździu

Siedzimy sobie przy kominku we trzy - ja i moje dwie psinki:)
Na obrazie mam 'Jana Serce' - kupiłam na dvd, jak byłam w PL - tak mi odbija czasem;p

Molly odsypia właśnie zastrzyk usypiający - musiała mieć zrobione prześwietlenie, a trudno psa utrzymać nieruchomo, nie wkładając tam rąk...
Biedactwo ma wystawione stawy biodrowe - jeden częściowo, drugi całkowicie. Najwięcej bólu sprawia właśnie ten częściowo wystawiony, więc ten będzie operowany pierwszy w piątek. Do weta mamy daleko - ponad godzina drogi, bo jak się nie płaci tylko ma się fundowaną to wszystko, to niestety, ale trzeba się poświęcić w jakiś sposób. Drugi staw pójdzie pod nóż za 2 miesiące.
Sama weterynarz ma dużego psa po takiej operacji i psiak dobrze się czuje i radzi sobie dobrze z chodzeniem.
U Molly występuje jeszcze wada genetyczna typowa dla border collie - ma cienkie kości udowe. To też nie jest sprzyjającą okolicznością.
Mam nadzieję, że żadna infekcja się nie wda po operacji, bo weterynarz nas postraszyła tym:/ Konsekwencje tego opłakane - zgon:( Nie chciałabym, żeby taki kochany psiak tak szybko wybrał się na niebieskie łąki...:(

Podobno nasze suńki mają różnych tatusiów - mamusia ale się szlajała!;D;p Fakt, są całkiem inne, różnej maści, różnej 'wysokości', różnej długości włosa, no i na pewno różnią się inteligencją...:) Najdziwniejsze jest w tym to, że Kelly wygląda na młodszą i to tak około miesiąca gdzieś. No i głupiutka jest. Jest też radośniejsza, ale może to z powodu bólu Molly jest spokojniejsza i jakby stonowana (Buba też taka jest, chociaż była wesoła jako szczeniak:)).
Kiedy zostawiliśmy Molly u weta na badaniu (już po uśpieniu, więc się nie stresowała dodatkowo), poszliśmy na półgodzinny spacer z Kelly. Była zaskoczona, że nie ma Molly, ale nie płakała. Za to Molly, kiedy się obudziła i zobaczyła, że siostry nie ma (poszła z Edem na spacer), od razu zaczęła płakać:/ Wydaje się, że ma szerszą świadomość i potrafi myśleć.

Jezuuuu... ale nas wystraszyło coś!!! Chyba jakiś głupi kocur spadł z dachu na krzesło stojące przy bocznej ścianie domu i rumoru narobił! Od razu drzwi tylne zamknęłam na klucz, bo oczywiście były otwarte cały czas...

Tej anteny sat też się nie mogę doprosić... Od poniedziałku czekam...
Nie wiem jak to jest z facetami - na założenie anteny nie mógł poświęcić 10min, pożyczyć drabiny od sąsiada, wykorzystać ten 'kawałek' pogody, który nam się objawił koło czwartku... ale dzisiaj rano dostał esa od smarkacza i już był zwarty i gotowy i przywiózł go, żeby z nim obejrzeć mecz Irlandia-Francja w pubie... bachor zawsze wygra... nie ma mocnych na to... niesprawiedliwe to cholernie... i nie trujcie mi tylko, że to dziecko i że zawsze tak będzie, bo jestem naprawdę ciekawa bardzo, czy naszym synem się będzie zajmował tak dużo i tak intensywnie... Jak na razie raczej nie odczuwam tego, żeby się nami zajmował dużo i intensywnie...
Dobrze, że są psy, mam się kim zająć i przestać myśleć na powyższy temat nareszcie. Bo to tylko kolejna przyczyna depresji jest...
Tylko mam wrażenie, że zawsze to ja muszę poświęcić coś, żeby było tak jak on chce. Zamiast odpoczywać (jak lekarka przykazała...), to ja zapierdalam jak mały motorek... zmęczona jestem nadal, a to niepotrzebnie stresuje mnie tylko. Gdybym wiedziała, że taki numer wykręci, zaprosiłabym kumpele na jakieś ciasto i winiacza (je nie mnie;p) do nas, żeby sobie obejrzały chatę i poznały psy.
Do tego ten brak satelity i tv w ogóle (bo kablówki jeszcze nie włączyli), działa na mnie przygnębiająco co najmniej - niefajnie jest czuć się zaniedbaną przez własnego faceta, który sobi emigruje do pubu ze smarkaczem tej lafiryndy zamiast siedzieć ze mną... Qrva, no czuję się osamotniona i tyle. Koniec, kropka.

Z innej beczki - obejrzałam film 'The day the Earth stood still'. Nie będzie tłumaczenia, bo nie wiem, czy jest pod tym samym tytułem w PL. Na dvd, z Nicolasem Cage'em w roli głównej, dla miłośników sf itp. Fajny, nie uważam tego za stracony czas.
Obejrzałam też 'Siedlisko' jednym okiem, bo drugim siedziałam w necie.


Hmm... no i dostałam ładny bukiet kwiatków od Edzia na naszą pierwszą rocznicę:)

Olo wierzga sobie girkami w najlepsze i to coraz żwawiej;))) Ale jeszcze kilka miesięcy musi poczekać na wydostanie się z przytulnych maminych czeluści;p

Za to moja koleżanka nie może się doczekać porodu, bo mały już siedzi o dzień dłużej, a jej już ciężko jest i już by chciała go zobaczyć:) (Olo jest już w kolejnym filmie, tym razem 4D:)))), to sobie mogę go oglądać, hehe) Poradziłam jej ostre żarcie i zeksik, bo podobno to są przyspieszacze akcji porodowej;) No zobaczymy... może się uda:) W szpitalu jej powiedzieli, że jeśli mały się nie będzie spieszył, to w piątek czeka ją wywoływanie porodu. Akurat wtedy jej mama przylatuje, więc tak nieporęcznie bardzo... Sama się nie mogę doczekać, kiedy już będzie u niej po porodzie!!!:))) Też ich maleństwo chciałabym już zobaczyć:)

PS: a to piosenka, która się do mnie przyczepiła jak rzep do psiego ogona:



3 komentarze:

  1. Psiaki piekne,a nie chcesz kotka? wysle Wam w paczce tydzien i jest.
    Nie wytrzymuje z nia, chodzi i normalnie juz szczeka. Ciezko jej dogodzic ostatnio.
    Pieseczki sa cudne i tak jakos pasuja chyba do was.
    Nasza Pika przerzucila sie na suchy chleb, kradnie golebia przynosi do domu i go pilnuje, bo jesc go nie je.
    Cala podloga w okruchach bo go ze soba nosi jak skarb najwiekszy.
    Buziaki Madziu.
    Dbaj o Siebie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Madzialeno. Poczucie dzielenia się lubym z kimś jeszcze, np z synem nie jest komfortowe na pewno.Tyle, że nieuniknione. Ed też ma kiepsko bo ciągle na cenzurowanym. Czy udziela się po równo i która ze stron akurat czuje się niedoceniana? Ludź jest taki, że jak realia odbiegają od wyobrażeń to się gubi, czuje się zagrożony.Poradzisz sobie i z tym.Zaba

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem faceci tak maja, że zanim coś zrobią to się doczekac nie mozna. A ptem im przechodzi i wszędzie ich pełno. Może to od fazy księzyca zależy, albo słońca. To podle siedzieć bez TV. Nudno.
    Piesie dojda do siebie i będą wam dawac wiele radości. Tylko trzeba o nie koniecznie zadbac.
    Malec bryka. To bardzo dobrze! No tylko, ze jak za bardzo sie rozbryka to cie zmęczy. Bedzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń