'Boze, zatrzymaj swiat, ja wysiadam!'
Zklada sie na to wiele czynnikow, w sferze prywatnej glownie. Tak dla rownowagi. Nigdy nie ufaj nikomu, kto cie zawiodl... bo zrobi to powtornie...
Jutro psychodlubek - chyba juz dokopalam sie odrobine do zrodla depresji i w zasadzie jest ono tym glownym nurtem calej rzeki depresji...
Co zrobic, zeby z tego wyjsc? Odciac zrodlo. Praktycznie niewykonalne.
Brak mi nadziei, nadziei na cokolwiek.
Nadzieja to podstawowy czynnik prowadzacy do wyjscia z depresji.
Jak moge wiec sie wyleczyc bez lekarstwa?
Wiary takze nie posiadam, bo nigdy jej nie mialam.
Milosc, a jakze... nawet w nadmiarze, nawet gdy boli. Nauczylam sie zamykac serce przed ludzmi, ktorzy mnie rania, ale to do nieczego nie prowadzi, nie buduje niczego, nie naprawia.
Chce sie polozyc i po prostu lezec, a moze najlepiej byloby, gdybym przestala istniec. Jesli nie istniejemy, nie czujemy nic, wiec nie czujemy tez egzstencjalnego bolu, nie mamy zadnych potrzeb, po prostu nie ma nas i tyle. Jest tylko slad po nas, pozostawiony w przeszlosci. A przeszlosc, to calkowicie relatywistyczna miara czasu. Czas tez jest wymyslem, iluzja blizej nie sprecyzowana. Tak naprawde nie istnieje ani przeszlosc ani przyszlosc, jest tylko teraz i w zasadzie, jest tylko tutaj, bo tylko tej chwili mozemy doswiadczyc bezposrednio.
Nic innego nie jest nam dostepne. W zasadzie, to gowno jest nam jedynie dostepne. To jedyna rzecz, ktorej mozemy byc pewni, jak rowniez tego, ze kiedys odwalimy kite. Niczego innego nie mozemy byc pewni...
To moze na dzis skoncze ten wywod. Wole siedziec w tyrze, miedzy ludzmi, niz wrocic do chaty, gdzie spotyka mnie zawod za zawodem kazdego dnia. Szkoda, ze wy jestescie tak daleko, szkoda, ze moi znajomi realni sa tak daleko, szkoda, ze nie maja czasu gdy ja mam... w ogole szkoda mi zycia na zycie jak to...
Tak. Nie licząc jedynie słusznego wtrętu o czasie, reszta jest typowa dla osobnika powalonego przez deprechę.Bo czym ona u diabła jest? Brakiem poczucia sensu i celu.I to bzdura, że zapadają w nią słabi.Zwykle robią to bardzo...wrażliwi.Mam za sobą 2 takie epizody. Każdy trwał ponad rok i trudno było ze mną wytrzymać.Depresant nie zdaje sobie zwykle sprawy, że choruje całe jego otoczenie.I cierpi podobnie.Pokładam wielkie nadzieje w twoim psychodłubku.I w Tobie. Bo jo cie kohom! A spróbuj tylko przestac pisać! Już ja Cię znajdę! Chocby po to, żeby razem beznadziejnie posmęcić.I na koniec cytat z Wirki.To jest cytat wyjątkowy bo dobry i dla rzeźkich optymistów i dla ślimacznych depresantów: "Wszystko minie,minie,minie..." Zaba
OdpowiedzUsuńu: i teroski na dodatek się wzruszyłam:O:) więc mi kapnęło kilka kropelek łzawych:/ ale takich dobrych przecież:)
OdpowiedzUsuńcytat z wirki
OdpowiedzUsuńwszystko minie minie minei...poprostu mnie przesladuje.
Wirka stara cholerko z kad to wytrzaslas???
samam Magda zauwazylas ze czas nie istnieje nie ma przeszlosci ani przyszlosci jest teraz.
teraz sie liczy.
po jaki wiec uj mam co dnia chodzic z neonem przed galami ze minie??
wiem ze minie, swiadoma jestem, ale to pie..... serdecznie. nienawidze sie karmic depresja i bolem bo minie bo mija,to chore jest taka analiza i karmienie sie tym, nie kreci mnie wpajaniem sobie tego co godzine. minie minie minie. genetycznie mam zaszczepione plywanie po powierzchni a nie wiazanie sobie kamienia do szyj z pierszymi promieniam dnia. bo jak mowi Madzialena zyje teraz nie wczoraj nie jutro teraz. a jak mine to juz mnie to nie bedzie interesowac.
a z drugiej strony, ta depresja ci minie minie minie.
a potem ci wroci wroci wroci
potem znowu minie minie minie
PAMIETAJ,MY OKRAGLE W MAJTKACH W PASKI, PLYWAMY PO POWIERZCHNI!!!!!!!
TERAZ! NIE WCZORAJ NIE JUTRO, TERAZ!
czy ja juz ci pisalam ze madra z ciebie rura!
Buziak???? no masz jeszcze jeden Buziak.
Hola hola!!!! co to za smuteczki?
OdpowiedzUsuńnie podobaja mi sie i nie akceptuje ich, Madzialeno weź sie w garść, masz wiele powodów do zadowolenia a najwazniejszy rośnie w twoim brzuszku i zyje dla ciebie, nie zawiedź go.
Masz wiele osób które cię lubią i zycza ci all the best. Nie pozwól żeby jakies smutne myslki zepsuły ci humor. Sciskam mocno, Aneta