A propos, Buba miała jakieś zatrucie koszmarne kilka dni temu, ale po kilku zastrzykach i prochach odżyła:) Biedactwo... kochańszego psiaka na świecie nie ma!!!;)))
Ach, jak niektórzy ludzie podnoszą mi pięknie ciśnienie... naprawdę, medal za to powinni dostać...
Trochę mnie boli w plerach i zaczęła dyńka. Ostatnią noc zaliczam do tych bardziej koszmarnych. Spać nie mogłam, w robocie oczy same mi się zamykają i tylko czekam, żeby pojechać do domu, w którym czasem nie czeka mnie nic ciekawego. Dzisiaj jedynie czekały na mnie 2 mecze siatkówki - chociaż coś...
Czeka mnie też zadanie domowe na sobotę. Może mi się jutro uda napisać, bo nie ma meczów;p
Nie będę narzekać, że źle się czuję i bolą mnie różne części ciała, ale to wiadomo, że tak jest i tyle. Szkoda, że do tego dokłada się bagaż emocjonalny:(
uff ja wróciłem ze szpitala od teściowej, szpitale chociaż są co raz ładniejsze, ale aż mi ciarki chodzą...
OdpowiedzUsuńTom, weź nie strasz... te irlandzkie jakoś tak mniej śmierdzą szpitalem i więcej normalnych ludzi się szwęda;)
OdpowiedzUsuńteraz nawet dentysta mniej śmierdzi dentystą;)
OdpowiedzUsuńciekawi mnie, co sobie wymyśliłaś na sobotę, Pracowity Koziołku...
:)