Piekne jest zycie w pracy - moze ciut przesadzam - gdy nie ma warty nade mna... gdy nikt nie obserwuje kazdego mojego ruchu i nie gapi sie w moj monitor...
Zdaje sobie sprawe, ze wlasnie takie sledzenie kazdego mojego ruchu przez Cwela doprowadza mnie, oczywiscie m.in., do stanow depresyjnych.
Do roboty przynioslam sobie moje zadanie domowe do zrobienia na sobote i tak sobie dlubie powoli - spisuje na papierze mysli, emocje, wizje scenariuszy, przelewam uczucie beznadziei i po prostu sie wywnetrzam. Moze nareszcie nikt nie bedzie ocenial tego, co czuje - w koncu psychologowie sa od nieoceniania i doprowadzania ludzi do pionu.
Jak na razie, z lektury dowiedzialam sie czegos, co jest bardzo oczywiste - negatywne mysli prowadza do depresji... chyba wiedzialam juz to wieki temu, ale nie potrafie sobie z tym poradzic sama, nie moga mi pomoc przyjaciele, nie moze mi pomoc moj wlasny partner, bo problem jakby sie wiaze tez z nim przez przypadek... doslowny przypadek:(
Pomoc mi moze jedynie specjalista. Wali mnie to, ze kosztuje to kupe kasy, ale moze dzieki temu w koncu bede mogla cieszyc sie zyciem, zwalczyc lek przed miejscem pracy i przyszloscia...
Pewnie, ze te leki sa irracjonalne w wiekszosci przypadkow, ale wlasnie o to chodzi, ze sa irracjonalne! Gdyby byly racjonalne, daloby sie je jakos przeskoczyc, rozwiazac problemy...
Z innej beczki - musze sie uaktywnic bardziej, zaczac robic rzeczy, ktore sprawiaja mi przyjemnosc, a nie sa tylko obowiazkiem, nauczyc sie zyc na nowo, tak jakby...
Ogladalam mecz naszych siatkarek wczoraj-obejrzalam tez seriale i programy, ktore mnie interesuja. Za to nie mialam czasu, zeby powalczyc z moim projektem, ktory psorce musze wyslac w tym tygodniu. Mam jeszcze jeden projekt, po kolejnym wykladzie do zrobienia, ale po prostu nie mam czasu na wszystko. Tajemniczo jakos tak, czas przeplywa mi przez palce... Mam nieodparte wrazenie, ze marnuje go w pracy, gdzie siedze 8 godzin sprawdzajac debilne raporty. To chyba tez powoduje stany depresyjne. A moj czas jest bezcenny... a trzeba z czegos zyc:/
Jest tyle problemow w tle, ze az trudno jest je ogarnac...
Moze wieczorem bedzie mi mniej refleksyjnie... nara...
Sądzę,że wszystko z Tobą jest na dobrej drodze i pion złapiesz szybko. Psychodłubki to swietny wynalazek.Mimo, że kosztowny. Zaba
OdpowiedzUsuńDroga Madzialeno, nie daj sie. Pamietaj, ze jestes w tej chwili wielik garem na hormonalna zupe i traktuj sie i swoje emocje z dystansem :) Ja w ciazy potrafilam wybuchac placzem co piec minut, mialam takie dni... Oczywiscie, jak sie ma cos w swoim otoczeniu, co psuje stale humor, nie dziwota, ze dolek latwiej zlapac.
OdpowiedzUsuńA, zapomnialam! Gratuluje peniska!!! :D:D:D peniski gora!!! Sa latwiejsze w obsludze, stwierdzam :D
I Zaba tez dobrze mowi, psychodlubek, jak do rzeczy, to niezla opcja.
Trzymaj sie!!!
Usciski od Polnocnej!!!
Laseczki: dzieki za slowa otuchy:) Mam nadzieje, ze psychodlubek sie dodlubie do mojego problemu, a moze to ja z pomoca psychodlubka do tego dojde...zobaczymy. Jak na razie odrobilam 2/3 zadania domowego:) Zostal mi zyciorys... dlugi jak spaghetti, do zrobienia na sobote.
OdpowiedzUsuń