Hmmm... Faktycznie. Permanentne zauroczenie piosenką p.Sośnickiej może zadziwiać...mnie. Nigdy nie byłam jej fanką. Alei gwiazd się zachciewa?Hm... A droga taka qrewsko ciernista. Gdzie jej do alei.Rozziew między marzeniami a rzeczywistością , która poskrzekuje obrzydliwie?Może to to? Pewnie sama nie wiesz.Masz w sobie wszystko , co potrzebne. Tyle , że się posypało.Jestem pewna, że psychol pomoże Ci to poukładać. Taka jego rola. Nie uleczy bo nie jesteś chora.Rozsypanka to stan odwracalny.Tak sądzę.U nas wieje i leje i nawet się poryczałam.Bez piosenki.Ot tak.Czasem jeszcze wyłażą lęki jak pająki z ciemnych, osranych kątów.Ściskam do bólu! Zaba
Żabciu:Oj ta rzeczywistość... paskudnie obleśna jest:/ fuuu normalnie:/ Dzisiaj właśnie poruszałam temat czucia się jak w imadle dwóch źródeł depresji. Może kolejne zadanie domowe mi pomoże jakoś, choć odrobinkę, się wykaraskać z tych problemów...hmm... Dobrze, że ta depresja to nie problem genetyczny, a jedynie nabyty - bo musiałaby być farmakologicznie leczona i prawdopodobnie dożywotnio:/ Te wszystkie irracjonalne lęki są najgorsze chyba:(
Przetrawiłam poprzednią notkę. Madziula! jak rany kota! pewnie, że irracjonalne najgorsze, pewnie... dobrze, że chodzisz do psychodłubka - nie daj się Koziołku! :)
Hmmm... Faktycznie. Permanentne zauroczenie piosenką p.Sośnickiej może zadziwiać...mnie. Nigdy nie byłam jej fanką. Alei gwiazd się zachciewa?Hm... A droga taka qrewsko ciernista. Gdzie jej do alei.Rozziew między marzeniami a rzeczywistością , która poskrzekuje obrzydliwie?Może to to? Pewnie sama nie wiesz.Masz w sobie wszystko , co potrzebne. Tyle , że się posypało.Jestem pewna, że psychol pomoże Ci to poukładać. Taka jego rola. Nie uleczy bo nie jesteś chora.Rozsypanka to stan odwracalny.Tak sądzę.U nas wieje i leje i nawet się poryczałam.Bez piosenki.Ot tak.Czasem jeszcze wyłażą lęki jak pająki z ciemnych, osranych kątów.Ściskam do bólu! Zaba
OdpowiedzUsuńŻabciu:Oj ta rzeczywistość... paskudnie obleśna jest:/ fuuu normalnie:/ Dzisiaj właśnie poruszałam temat czucia się jak w imadle dwóch źródeł depresji. Może kolejne zadanie domowe mi pomoże jakoś, choć odrobinkę, się wykaraskać z tych problemów...hmm...
OdpowiedzUsuńDobrze, że ta depresja to nie problem genetyczny, a jedynie nabyty - bo musiałaby być farmakologicznie leczona i prawdopodobnie dożywotnio:/ Te wszystkie irracjonalne lęki są najgorsze chyba:(
no porąbało szanowną Panią:)
OdpowiedzUsuńPrzetrawiłam poprzednią notkę.
OdpowiedzUsuńMadziula! jak rany kota!
pewnie, że irracjonalne najgorsze, pewnie... dobrze, że chodzisz do psychodłubka - nie daj się Koziołku!
:)