poniedziałek, 22 czerwca 2009

Odsłona!!!:)

Dobra, to się przyznam w końcu;p

Wiecie do czego prowadzi dobry seksik, no nie?;)

No oczywiście, że do szczytów na miarę Mt. Everestu:D

Ale skutki uboczne też bywają...

Nie tylko naciągnięcia ścięgien i inne zakwasy...

No bywa też poczęcie... niezły Natura wymyśliła sposób na coś takiego jak rozmnażanie, hehe. Najpierw gratyfikacja, a potem cierp człowieku całe życie...;p Żartuję oczywiście!!!:) Dzieciaki są fajne, o ile są własne;p Cudze można mieć na minutę, bo na dłużej się nie da... nie te geny:p A raczej nie ten MIX genów;p

Może przesadzam, ale nigdy mnie do dzieci nie ciągnęło - cudzych. Własne mogę mieć, prawdopodobnie nawet trójkę i do tego 2 psy i kota (pewnie można dostać kota po chwili z taką watahą niepełnoletnią...).
Ale tam, planowana wpadka odniosła skutek pozytywny w końcu:) Więc... nie będę babcią własnych dzieci!!! Celebration wobec tego!!!:D

Dzisiaj poszłam nareszcie do pani Doktor. Żeby było śmieszniej to do jednej z polskich klinik, hehe. Przynajmniej można było pogadać po polsku - niedługo zapomnę jak się układa zdania sensownie w języku oficjalnym...

Obmierzyła mnie, zagadała, zbadała ciśnienie - od 5 lat nie miałam tak perfekcyjnego ciśnienia!!!:O Jak młoda bogini co najmniej!:O:D Szykuję się również na takąż figurę za rok lub półtora, hehe... No co... coś za coś, nie? Niech się dziecko mamuni przysłuży!!!:p

Dzidzia mała jest na razie, dopiero szósty tydzień leci, więc z wszelką chemią ostrożnie. Na razie ma jakieś 2,5 mm :O Znalazłam na necie:D
Kwas foliowy i wit. C mogę żreć. Co do reszty minerałów i witamin, to jeszcze mogą poczekać. Ale i tak profilaktycznie biorę zestaw dla babeczek w 'błogosławionym' stanie;)
No i zeksik w ogóle na niesamowitą orbitę wszedł:O

Po przychodni pojechaliśmy do szpitala, co by zamówić się już na wiztyty - taka tutaj procedura. Nie będę wymieniać nazwy, bo połowa dublinerów się tam urodziła;)
Przyszły Pierwszy stwierdził, że gdyby ktoś mu powiedział 8 miesięcy temu, że do tego szpitala będzie zmierzał ze swoją ciężarną laseczką, to by w życiu nie uwierzył!!!:D Ale wiem, że duma go rozpiera i się cieszy, bo inaczej nie opowiadałby klientom naszej historii - a właśnie opowiedział jednej sympatycznej babince w Greystones, hehe:) Też się cieszyła:)

Nom, a co poza tym...
Wszyscy mówią, że wyglądam na zmęczoną... no bo to prawda... w życiu tak zmęczona nie byłam - jak na ciężkim kacu!!! I to bez kropelki alkoholu!!! Oczy mi się same kleją, szczególnie w weekendy, kiedy śpię po 9 godzin. Niedługo sama zamienię się w niemowlę i będę spać po 10:p

Wracając, wstąpiliśmy do kebabowni w Bray. Dobre były świństwa;p
Jeszcze tylko prysznic, książka do podusi i nyny, bo źle spałam ostatniej nocy:/ Jutro mam roboty od cholery w tyrze, bo Glenn mi wtrynił połowę swojej roboty, ponieważ jedzie na wakacje - Glenn to mój szef bezpośredni, ale spoko gościu. Mam nadzieję, że nic nie poplączę i wyrobię się na czas.
A z drugiej strony, nie mogę się stresować, bo stres piękności szkodzi;p a teraz Fasolce również.

Mamy wybrane 2 imiona opcjonalne, a w zasadzie nawet więcej. Jakoś tak, dla dziewczynki Sylwia (Sylvia), a dla chłopca Krzysztof (Christopher) albo może Conor, albo może Stefan:D
No nie wiem, jakoś mi do głowy mało imion przychodzi, a nie mówiąc już o abstrakcyjnym myśleniu, bo to w ogóle umarło jakoś tak w noc oświadczyn, chyba łącznie z burzą hormonów spowodowaną poczęciem;p

Nom, to po prawej stronie możecie znaleźć suwaczek z ilością czasu, który mi pozostał... pani Doktor powiedziała, że to 20 lutego, a internet powiedział, że 21 lutego. Zobaczymy, ale wolałabym wodnika niż ryby, bo z wodnikami miałam całe życie do czynienia.

Spadam. To borem lasem;)

12 komentarzy:

  1. Ho, ho. Jestem pierwsza?
    Gratulacje oczywiście.
    Jessu, tylko nie zmieniaj bloga w różowo-niebieskie tiutiające coś, plizzzz...;)

    OdpowiedzUsuń
  2. G R A T U L A C J E Madzialena :)
    to chyba nici z naszych pijanskich planów w Dubie na kolejne 3 latka ;P
    Uważaj na siebie i fasolkę, trzymam kciuki! PS. uważaj tez na burze hormonalna bo potrafi nieźle do bani uderzyć i potem jest jak w permanentnym PMS-ie :( Aneta

    OdpowiedzUsuń
  3. zakrętka: nie znoszeę różów i innych zbledłych kolorków i nie wiem, dlaczego się takie stosuje, a nie właśnie ostre wesołe kolory, które maluchy widzą najlepiej:/
    Aneta: dzięki wielkie:D jak na razie to się czuję ok, no poza tą wieczną sennością:) ja się mogę co najwyżej soczkiem teraz ubzdryngolić, hehe;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No nareszcie wszystko jest jawne i mogę sobie z Tobą w ciąży pochodzić!Moje najstarsze blogowe wnuczęta mają po 4 latka. I w sumie mi wystarczają, bo babcia o kulach, co to szkraba na ręce nie weźmie bo się połamie to doopa nie babcia! Mocno wierzę,że tiutianie i słodkopierdzenie do Ciebie nie pasuje i nie będe się tym męczyć. Hehehe! Bucha! Zaba

    OdpowiedzUsuń
  5. TO NIE PRIMA APRIPILS??

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jak Randall podchodzilam ostroznie do informacji, ale widze ze tym razem prawda. Mam wrazenie, ze wszyscy na okolo mnie sa w ciazy!! Gratuluje!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulujemy, a ja od siebie zycze nieuciazliwej ciazy;) Aga, Marcin i Kasia

    OdpowiedzUsuń
  8. dzięki za gratulacje:) jak na razie przebieg bez szczególnych uciążliwości... pomijając brak energii do czegokolwiek i ospałość, hehe:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pati, to teraz na Ciebie czas:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Dośka niejaka24 czerwca 2009 07:51

    ależ wspaniała niespodzianka dla gałek ocznych mych i oczywiście dla duszy...Toć to kolejne maleństwo za mojej blogowej kadencji i donoszę że radość nastała.

    natomiast co jeszcze daje zegz?
    Bywa że żebro Smoka ulega bolesnemu naruszeniu i oszywiście uczynki zegzowne to świetna terapia odchudzająca-jeżeli ciąża nie następuje....
    tak więc ja się cieszę z maleństwa z głębi serca mego.Dośka

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwierzyć nie mogę ;-) Gratulacje z powodu Fasoli !
    Nie martw się - jeszcze z 1,5 miesiąca i senność Ci przejdzie...
    Dbaj już nie tylko o siebie ;-))

    Koruz

    OdpowiedzUsuń
  12. no i sooo?czy już po mału nastają wspaniałe nudności,odmienne odczuwanie kupków smakowych i wspaniałych zapachów w nozdrzach?
    To były czasy....Sobie poczekam na relacje...
    macham z uśmiechem i bez złośliwości,coby myszy mi nic nie wpierniczyły.Dośka
    p.s. różu i ja nie znoszę....ale niebiewski a i owszem...

    OdpowiedzUsuń