piątek, 15 maja 2009

Wicklow Mountains

W ubiegłą niedzielę wybrałam się na spacer z moją kumpelą K. Pojechałyśmy sobie tu:


Po zaparkowaniu i uwolnieniu psa (cholera, mogłam go trzymać na smyczy jednak...:/), wlazłyśmy na górę i ujrzałyśmy takie widoczki:

- wycinek panoramy Dublina - widać też cały w pewnym momencie, ale mam za cienki obiektyw, żeby to ogarnął:/


Kolejne pagórki z psiną na pierwszym planie:

Widok na Dun Loghaire - w szczególności do brze port widać:


Ścieżka w kierunku ww. pagórków:


Ścieżka w kierunku innych pagórków - chyba Sugar Loaf widać w tle (ten stożek):


Takie dziwne szyszki rosły na niektórych iglakach w lesie. Ktoś wie, co to za gatunek????:


Jak już wszyscy wiecie, pies wybrał własną drogę i nie miałam na to zbyt wielkiego wpływu:/

Jutro też się wybieram w te same góry, ale może uderzę z innej strony. Moje Kochanie zaopatrzyło mnie dzisiaj w mapę składaną (na drogę) i w laminowaną wersję ścienną (3D, ale nie wypukłe) gór Wicklow właśnie:) I przykazał dobre buty sobie kupić, bo już mówiłam, że mi obecne zaczynają się rozpadać. I jak tu takiego nie kochać??? A jak się zapytałam, z jakiej okazji, to dostałam odpowiedź 'because I love you':) Obiad też zrobił, bo z Młodym wylądowali wcześniej ode mnie (na siłowni sie pociłam i wykańczałam kolejne kalorie;p). I tak nie idą jutro ze mną, bo idą do roboty. Młody zarobi trochę grosza też, bo Stary się podzieli, ale mimo wszystko... kurcze, takie wykorzystywanie taniej siły roboczej normalnie;p Nie wiem, kiedy jutro wrócę do domu, bo jak mnie wywiewa w te góry, to mi się nie chce wcale wracać, no chyba że już padam na twarz.
Biorę mapę, camelbaka, do tego jakieś batoniki i może owoce na drogę, no i kurtkę, bo w górach nigdy nic nie wiadomo.
Zastanawiam się nad smyczą... może spotkałabym Miśka na swojej drodze...hmm... chociaż znając go te kilkanaście godzin, to już do Kilkenny zawędrował pewnie:p

Mam nadzieję, że wam się foty podobają. Dzięki za pozytywne opinie na temat poprzednich, bo ja wciąż nie jestem przekonana, czy ze mnie fotografowie będą...;)

5 komentarzy:

  1. jak to dobrze że wszystko OK!
    niech młody popracuje, doceni bardziej prezenty :) ty to może z Zakopanego jestes a nie z Poznania skoro cie tak góry ciągną :D ?
    miłej wycieczki,
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  2. tez lubie lazic i ogladac. caluski.

    OdpowiedzUsuń
  3. czasem fajnie jest tak sobie połazikować z koleżanką. wyjdzie ci to na zdrowie. Cieszę sie, ze wszystko jest O.K. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Foty zapierają dech.Też bym oszalała dla tych gór. Takie wspaniałe przestrzenie,że aż lżej oddychać jak się na nie patrzy! Ty, góry i wiatr! Mmmmmm. Bucha! zaba

    OdpowiedzUsuń
  5. Żabciu: dzisiaj mnie tak przewiało... żeby nie powiedzieć, że przedmuchało;p w tych górach, że pod gorący prysznic musiałam szybko się władować po przyjeździe do domu.
    Aneta: masz rację, niech się młody uczy szanować pracę i pieniądze, bo z doświadczenia wiem, że dopiero wtedy się szanuje pracę innych...

    Mam nadzieję, że kliknęłyście na fotki, bo wtedy w powiększeniu widać:) I znacznie lepszy odbiór jest:)

    OdpowiedzUsuń