Tak sobie czytam te blogi i przeczytałam już tą książkę... i generalnie nasuwają mi się takie wnioski, po przetrawieniu nauk zawartych w tejże książce:
- my, baby, za dużo się telepiemy przy facetach.Gdybyśmy ich traktowały jak swoich kumpli i nie matkowały, to za chwilę miałybyśmy ich przy 4 literach non stop, bo byliby tak zaintrygowani nami... normalnie jak zwierzaczki zapachem!:O
- jest w nas za dużo uczuć a za mało logiki. Gdyby to wszystko zrównoważyć, nareszcie przestałybyśmy cierpieć, bo on się nie odzywa, albo olewa spotkania czy coś tam jeszcze...
- terapia wstrząsowa: 'kochanie, wyjeżdżam, nie będzie mnie przez kilka dni', zanim zdąży zapytać dokąd, już jesteśmy za drzwiami (walizki sobie spakujcie przedtem!), a na 10 smsów odpowiadamy jednym, z prostą informacją dokąd pojechałyśmy. To działa, przećwiczyłam, przerobiłam i jest good.
- przestańmy się koncentrować na tym facecie!!! Jest tyle innych spraw wokół, fajnych miejsc, interesujących ludzi, że nie warto się skupiać na facecie, który czasem ma wszystko gdzieś.
- wiem, że boli, jak nie można tej swojej połówce wyznać, co się naprawdę czuje itp., ale to niestety tak działa, bo faceci są dziwni.
- a propos działania, do nich tylko czyny przemawiają. Słowa można sobie napisać na blogu, albo w pamiętniku, jeśli któraś z was prowadzi...
- i przestańcie im ciągle podmaślać, bo przestaną doceniać wasz wysiłek. Broń boże, niczego nie róbcie dla niego jeśli musiałybyście zrezygnować ze swoich zajęć!!! To tylko nastawi was negatywnie, a faceci nie słyszą marudzenia, bo to dla nich matkująco-siostrzanie brzmiące ględzenie powoduje zanik erekcji na dłużej na nasz widok.
Nom, to by były podstawy...
Czas na praktykę. Dzisiaj spadam na siłownię, jeśli będę mogła założyć adidaski, bo jak mi obetrą moje biedne piętki jeszcze bardziej, to mogiła...:/ A potem film i książka na dobranoc. A jak się facetowi będzie ckniło do mnie, to sam się przytelepie;>
wiesz, ale to chyba zalezy jaki sie ma model.
OdpowiedzUsuńMoj model, to dobrze pamieta co ja do niego powiedzialam i nalaizuje wyciaglam wnioski ze musze analizowac co gadam bo inaczej pojde pod wode...Chyba kazda z nas mogla by napisac ksiazke.
A ty nawet chcialas to moze powinnas zaczac juz robic notatki.
caluski
Pewnie, że zależy od modelu, ale główne zasady są niezmienne... no tak to już jest kurde z nimi:) mojemu się też czasem analizator włącza...
OdpowiedzUsuńBardzo fajny pomysł, te "myślałki". I w ogóle blog sympatycznie cieplutki. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń