sobota, 23 maja 2009

Czwarta nad ranem...

Tak jakoś nam zeszło na opiniach itp...

Nie mniej... chwilę przed wschodem słońca uwielbiam, aczkolwiek zapierdalają tak, że nie wyrabiają twać....

:O

czas na dłuższą drzemkę... po 22 godzinach na nogach... nie znoszę... ale co zrobić, jak się ma tyle do powiedzenia...

w kinie też byliśmy na 'Angels and Demons', a potem na szybkim hamburgerze i frytkach w Dubie...

a po kolejnej flaszce się zaczęło, no bo jak można chcieć nazwać dziecko Mannix... powiedziałam, że kota sobie może tak nazwać, a nie syna... a poza tym, to ja nadal nie wiem, czy on chce mieć jeszcze jakieś dzieci czy nie, no bo ja raczej bardzo... w końcu nie mam jeszcze własnych...no nie?...

3 komentarze:

  1. a ja w domu bo strusiek w pracy!

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja w domu, bo w końcu kiedyś trzeba...:)))
    co do poprzedniego wpisu - nie wiem, jak to jest matkować i podmaślać chłopu, może to ja jestem chłopem w tym związku? hmm...

    OdpowiedzUsuń
  3. Co byś nie robiła lub czego byś nie robiła i tak będzie kiedyś do dupy. Ja Zaba zaświadczam.jedyna reguła, to brak reguł. hahahaha! Lubię Twoje wywody zmieraj materiały do ksiązki. mam nadzieje,że to już od dawna czynisz? A Mannix jest niezły. Mozesz mówić Maniek. Bucha! Zaba

    OdpowiedzUsuń