Jaki dziwaczny sen miałam dzisiaj, to nonsens normalnie... w każdym razie, w tym śnie, zgubiłam plecak (bo przebierałam się w jakieś wieczorowe łaszki w pubie) i przypomniało mi się dopiero na drugi dzień i do tego pytałam w niewłaściwym pubie... nie wiem, o co lotto...
ale tam...
ostatnio jakoś tak dziwnie się czuję w pracy. nie wiem, czy to wiosna tak na ludzi działa, czy ja jestem jakaś nadwrażliwa... wydaje mi się, że kolega ronan, ten który na zmianie pracuje, wobec czego, nie jestem zmuszona oglądać jego facjaty (neandertalczyka swoją drogą), ani być obciążoną jego obecnością, zbyt często (bo na zmiany pracują 2dni/2 noce, a potem 4 dni wolnego). ale jednak... no ale... czy powinnam się przejmować? w końcu to tylko robota...
robotniczych newsów ciąg dalszy: problem ze zmianą dat na wagach przez kogoś został podniesiony do rangi kryminalnej... kurna, nie wiem, czy się bać czy śmiać... w końcu tu o życie chodzi...
dobrze, że te wagi to nie są mikro-wagi, bo te najważniejsze analizy stałyby pod znakiem zapytania, a tak... coś mało ważnego jedynie, od czego życie nie zależy, na szczęście... gorzej, jeśli zamkną zakład tylko dlatego, że jakiś palant ma zbyt niską etykę pracy i zbyt niskie morale...
szczerze - nie chce mi się znów szukać pracy... nosz kurna... czy ja muszę zawsze trafić z deszczu pod rynnę???? co mi z tego, że mnie chwalą... jak zamkną zakład, to mi żadne pochwały nie pomogą:(
a propos pochwał - uporałam się z tymi cholernymi kolumnami GC/HPLC dla naszego labu... księgi wieczyste założone i inne logi też... i jak mi te patafiany z mojego labu nie będą wypełniać tych logów załączonych do kolumn, to ich za jaja powieszę normalnie...
tracę lekko motywację, jak chodzi o mój lab i biuro... ale może, po prostu się za bardzo przejmuję pierdołami... za miętka jestem no nie?...
ech, żyzń... mógłby być już czwartek po robocie - byłabym wolnaaaaa i szczęśliwa, że tego miejsca nie zobaczę do poniedziałku;)
a tak... już powinnam spać od 2 minut:/
facetów za jaja, a laski to chyba za jajniki???
OdpowiedzUsuńLepiej jak praca nie tylko uszlachetnia ale i uskrzydla. Hehehehe! Bucha! Zaba
OdpowiedzUsuńoj a ja nie moge spac, za to pieknie sobie grzebe w laptopie strusia, i mu tu zmieniam co popadnie, Jutro mi najwyzej leb urwie. ha ha
OdpowiedzUsuńbuzki. jutro sie wiecej odezwe.