środa, 4 marca 2009

Z serii videoclip i lajf

U2 to kapela, z której twórczością kojarzą mi się przełomowe lata mojego życia, zmiany w związkach, przeprowadzki do Irlandii, poznania nowych ludzi i nowych miejsc, lata, kiedy zaczęłam używać życia naprawdę...

Ten utwór wydaje mi się cholernie romantyczny (chociaż chyba nie miał być taki w zamiarze twórców...):




A ten kojarzy mi się z twórczością mojego ulubionego komika, Tommy'ego Tiernana.
'Where the streets have no name' czyli 'Tallaght';p (to dzielnica Dublina, w której rzeczywiście trudno znaleźć tabliczki z nazwami ulic;p):



Te clipy miałam zamieścić już wczoraj, ale z powodów technicznych lekko się wszystko wywaliło... i dzięki Ellizce wywaliłam to, co niepotrzebne z poprzedniego posta:)

3 komentarze:

  1. Dobra muza nigdy nie jest zła,że się tak enigmatycznie wyrażę.W tej chwili słyszę tylko śpiew pięknych ptaków o nazwie "wrony". To tez kurde muzyka. Ino dla znawców. Zaba

    OdpowiedzUsuń
  2. Madzia - romantyczka:)
    A ja słyszę kocie miauki oraz gołębie podobno zwane "cukrówkami".
    Z głośniczków natomiast daje głos Silny Kazik Pod Wezwaniem - mniam.
    buziaki:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie muzyke zagłuszaja młoty sąsiadów. Mam muzykę wiertarowo-udarową.

    OdpowiedzUsuń