piątek, 20 lutego 2009

...tiaaa...

To zacznijmy od dupy strony, a mianowicie... ja nie wiem, ale mordę potrafię drzeć jedynie, kiedy go nie widzę...:O Bo jak się widzimy, to momentalnie mięknę i... dupa blada... ale pogadać, pogadam sobie z Tortowskim w niedzielę, jak Młodego odstawi do chaty... bo jest o czym gadać i wiem, że mam rację (kurna i znowu mam rację:O).

A tak poza tym, to miło spędziłam ostatnie 2 wieczory - wczoraj udało mi się odkurzyć podłogi, przenieść drukarkę i lapka do sypialni, poskładać zalegające pranie, zrobić kolejne... chyba tylko zabrakło sadzenia kwiatków, ale to sobie na weekend zostawiłam. W środę byłam na kursie, więc tak jakby wieczór nie istniał - walnęłam pół flaszki winiacza i spałam jak zabita... ranyyyy, jak ja się wyspałam nareszcie!!!:O Bo sama spałam, hehe:p

No niestety, prawda jest taka, że najlepiej mi się samej śpi. Może jak MMŻ zacznie chodzić znów do pracy, to też będzie spał jak kłoda, a nie latał po całym wyrze jak z owsikami...

A dziś po pracy (jakże owocnej... ostatnie pół godziny spędziłam z koleżanką z sąsiedniego biura na kawie i dziamganiu paszczą w kantynie:p) udałam się wprost do gymu. Chciałam popływać, ale basen był zajęty przez bachornię (bo mają tygodniowe ferie), czyli tłumacząc na język Tommy'ego T.: 'little fanta filled fokers' (to ostatnie to wiadomo, jakim jest słowem, ale napisałam fonetycznie, bo za ChRL admin nie przepuściłby tej notki;p). Nom, więc zadowoliłam się 20-minutową sesją w saunie, a potem kolejną w łaźni parowej i jakuzzi:) Nom, a potem dostałam obiad pod nos.
Chłopaki sobie oglądają film, a ja sobie stukam w lapku, bo jakoś nie mam ochoty na marnowanie czasu na filmy, które już widziałam i to niedawno. Na pewno za mną nie tęsknią, bo siedzę w sypialni, a oni w salonie;p Nawet większość zadania domowego z angola odwaliłam, co mi się rzadko zdarza:o I teraz mam zgryz - czy obejrzeć Losta (nowe odcinki:))), czy może poczytać książkę... albo może pójdę na kompromis i zaliczę obie pozycje...? Noc jest długa, kij w oko oku, że mam lekko podrażnione i czerwień mi wywaliła się wokół tęczówki - narowiło się tak od jakiegoś czasu, ale dzisiaj miałam to nieszczęście, że szczoteczkę z tuszem załadowałam sobie prosto w gałę...:/ bolesne było, nie powiem:/

Miłego weekendu wszystkim!!!

Jutro spadam do Glendalough... razem z tymi dwoma za ścianą, hehe:) Udało mi się nareszcie namówić ich na jakąś aktywność na świeżym powietrzu!!! Sukces normalnie!!!:D

3 komentarze:

  1. no to trzeba kupic lozko w rozmiarze king i 2 osobne kolderki i jakos sie przyzwyczaisz. Ja dla odmiany nie umiem spac sama :)
    Buzki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielkie łoże ci potrzebna takie 2na 2 metry i będzie luuuuzzzz. Życzę udanego wypadu.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja umiem i lubię spać sama, bozi dzięki za zmianowy system pracy:)))

    OdpowiedzUsuń