Ranyyyyy... ależ mnie dzisiaj poniosło!!!:O Normalnie wydarłam się na własnego faceta przez telefon:O
No bo tak... dostaję esa, że nie zabookował tych biletów na lot do domu na długi weekend, bo karta będzie za 7 dni (a nie mówiłam, żeby wpłacił kasę na moje konto i przelewem na kartę (moją) będziemy mogli bookować w piątek już???? dlaczego faceci są tacy ciemni???!!!), i nadmienił, żebym nie zapomniała, że Młody przyjeżdża dzisiaj (nie powiedział mi nic, totalnie NIC przedtem!!! a poza tym co, Młody to jakiś księciuniu? Nie mam czasu na bawienie dzieci... a w tygodniu tym bardziej:p:O). Do tego wciągnął mojego kotleta:O (wiem, że to humorystyczne jest bardzo, ale mnie podqrviło do reszty...). Zadzwoniłam do niego i powiedziałam, co o tym wszystkim myślę....
Został z Młodym w Carlow, u babci.
No i tak miało być:p Zabrzmi egoistycznie, ale on zagrał też nie fair. Nie zadzwonił, tylko napisał i do tego nic nie powiedział mi wcześniej. Sorry, ale jestem zmęczona po pracy i mam inne zajęcia niż zabawianie gości, a zabawianie nieletnich gości jest jeszcze trudniejsze, bo nie można się z nimi napić nawet;p (żartuję!!!!)
No i nareszcie mam 2 wolne wieczory dla siebie tylko...;p Lubię tak sobie posiedzieć, poczytać, wychylić kielonek winka i wciągnąć wisienkę w czekoladzie z likierem...mniaaam....;p Obejrzeć 'Alternatywy 4' albo innego 'Gladiatora' (dlaczego faceci są ZAWSZE zazdrośni o Russella Crowe'a????:P)
No i widzisz Zakrętka teraz, jaki ze mnie Koziołek;p Typowy bardzo...hehe;)
A z frontu pracy - nawet zajęta byłam ostatnio:D W zasadzie, proszę się o robotę sama, bo dostaję kociokwiku, jak muszę sobie wymyślać zajęcia i nie mogę wejść do netu, albo poczytać, bo głupio tak siedząc zaraz przy zwierzchniku:/
A esa dostałam, jak siedziałam z próbkami (i je segregowałam na półeczki) w magazynie, a tam piździ jak w kieleckiem... więc mnie nieco rozgrzało, bo ciśnienie mi się podniosło momentalnie... Dobrze, że nikogo nie staranowałam na tej maleńkiej, wąziutkiej drodze górskiej....:O (hehe, moim malutkim polo:O)
Spadam w objęcia Morfeusza - nareszcie spokojny sen (odpukać) mnie czeka(i jutro też:D)
PS: Mieliście kiedyś poczucie miotania się pomiędzy potrzebą totalnej wolności a potrzebą bycia z kimś??? Bo tak właśnie mam (cholera...zawsze tak miałam...:/)
PS2: najbardziej mnie fqrwia, jak ludzie nie słuchają co do nich mówię lub proszę (faceci w tym celują!!!)
PS3: praca jest dla mnie wybawieniem od szarej rzeczywistości chwilami - muszę się rozpędzić jedynie, a wtedy będzie OK;p za 2 tygodnie z kumpelą na miasto wychodzę i już się nie mogę doczekać tego piątku:O za tydzień nie wiem, ale jak laski z labu mi zaproponują wyjście w Bray w piątek albo sobotę, to nie będę oponować.... wynudziłam się za wszystkie czasy... należy mi się balanga...
no tak co innego turystyka a co innego emigracja...znam ten dowcip nawet z zycia!
OdpowiedzUsuńA ty to masz teraz rowno zakrecone, dobrze pobyc samemu z soba.
A z facetami kochana to sie trzeba cierpliwosci nauczyc, bo oni sie nas cale zycie ucza!
wiem recyny opadaja!
Ale przynajmniej nam ma kto sloiki odkrecac ;)
Właśnie. Wszystko przez te cholerne słoiki. Nawet wolnościowy Koziołek się zakręci;)
OdpowiedzUsuńZ jednej strony: wolność i niezależność, a z drugiej - słoiki. Życie jest powalone.
ps: prawdziwy Koziołek zawsze na wierzch wylezie, hehe
No Madzialena! Nie da sie zjeść ciasteczko i je mieć.Albo związek albo wolność.hahahahZaba
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń