Pierwszy news.... przeprowadzam się do Delgany z Eddiem (inaczej zwanym Tortowskim lub MMŻ, dla niewtajemniczonych:D) już w przyszłym tygodniu:) Dostaliśmy małą zniżkę na mieszkanko... z widokiem na morze.... balkonem... nowiutkim wnętrzem... kanapami z obiciami skóropodobnymi... szklanym stolikiem... i... fajoską wanną;p
Musimy się tylko zebrać z agentem do kupy i podpisać umowę, dać kasę itp.:)
Będzie się przyjemnie mieszkało...;)
Drugi news.... dostałam pracę!!! Właśnie tą, którą chciałam:D Właśnie tam, gdzie wyniki badań laboratoryjnych-medycznych tak długo szły:D Od 20 stycznia zaczynam. Agentka się pytała czy mi pensja pasuje i czy na pewno mi ta praca i to miejsce odpowiada:O Pierwszy raz w życiu chyba się ktoś o to martwił, hehe:D Ale wiem, że dobrze z nią współpracować:D I poleciłabym ją każdemu, kto chciałby dostać pracę w przemyśle farmaceutycznym:) Dobra firma:)
No więc dwie najważniejsze sprawy załatwione:)))
Eddie prawie mi tam zemdlał po drugiej stronie słuchawki, jak usłyszał ten news o pracy, bo wcześniej mi przekazywał nowiny nt. naszego gniazdka;))) Uwielbiam jego reakcje:D W sobotę będziemy opijać w domu:O Bo Młody będzie, więc nie możemy raczej nigdzie wyjść, a poza tym, trochę oszczędzania nikomu jeszcze nie zaszkodziło:D (to teraz po flaszkę wina mogę skoczyć na staję benzynową;p)
Żeby było śmieszniej, to mój wniosek o kasę dla bezrobotnej dzisiaj poszedł, a jutro będę musiała ich poinformować, że dostałam pracę i zaczynam dzień przed podpisywaniem listy:D Ależ będą panie zdziwione i uradowane przy tym, mam nadzieję:D
Ze smutniejszych wieści - w Irlandii zamykają fabrykę Della, pracę straci 1900 osób (nie wiem, ile jeszcze ludzi będzie szukało pracy, jak tak dalej pójdzie z przemysłem tutaj...:/). Za to przenoszą się do Polski (ale o tym pewnie już wiecie), więc w PL pewnie zatrudnią połowę tej liczby za ćwierć stawki tutejszej... cholera, aż się człowiekowi smutno robi, jak sobie tak porozmyśla:/
A co do kasy... mój przyszły zarobek będzie najwyższym w dotychczasowej historii mojego zatrudnienia:D Już się nie mogę doczekać pierwszej pensji:D Oj, rozejdą się pieniążki....:O
A poniżej, plon spacerowy:)
Spodobało mi się lustrzane odbicie:)
Tu zawsze mamy lato;p
Widok na Commeragh Mountains:
Widok na "wylot" z portu w Dungarvan:
Dungarvan Castle (jakiś cieć zbudował coś tam w nim bez sensu, ale w sumie fajne wrażenie robi ten zameczek):
A to moje ulubione z tej sesji - lustrzane odbicia mnie zaczarowały dzisiaj:D
Jeden z trzech (czy nawet czterech) kościołów w Dungarvan, za to najprawdopodobniej najstarszy:
Zejście na plażę:
Na plaży zbyt wielu pomysłów na fotki nie miałam, więc uwieczniłam 'kupę' wodorostów przy brzegu oceanu, a w oddali widoczek na jeden z półwyspów zatoki:
Konik też chciał zdjęcie;p
Droga z plaży w kierunku mojego obecnego domu, tą samą drogą szliśmy z Tortowskim na naszej pierwszej randce, ale wtedy było romantycznie, świecił księżyc i gwiazdy....;)
Dalszy ciąg ścieżki randkowej - spójrzcie na tą zieleń:) Za to też kocham Irlandię:))) Wiecznie zielona wyspa...;)
Mam nadzieję, że spacerek sprawił wam przyjemność:)\
PS: Nadal nie mogę uwierzyć w to, co się dzieje wokół mnie i nadal moja szczęka obija się o podłogę:D
PS2: tak około 1.30am:D obiesssssujęęęę, że jutrooo wasss odwiessssęęę...;p (cabernet sauvignon - cała flaszka,ale....ale...ale...w ciągu 3godzin, więc się nie czepiać;p mój fassset się nie ssszepił, ale on rozumie, bo ajrisz w końsssuuuu...;))
super należało się jak, no nie wiem co...u nas się mówi jak psu buda:). Ciekawe jak poznańskiem??
OdpowiedzUsuńCierpliwość nagrodzona;o) GRATULUJĘ!!! Miło tak przyjemnie roczek zacząć, niezła perspektywa na jego dalszą część.
OdpowiedzUsuńI jednego Ci tylko dziko zazdroszczę...tych widoczków spacerkowych... bo mój facet oczywiście jest the best! ;o)
Co ja tu produkować będę... Cieszę się ogromnie:))) Buziaki
OdpowiedzUsuń