Dzisiaj dzwoni do mnie agentka i mówi, że mam interview w środę o 16 w Avondale:) Nom, to czeka mnie cały dzień przygotowań:) Ale co tam, można się poświęcić, byle dostać pracę. A ta firma ma świetne warunki... Naprawdę warto dla nich pracować...no i znajduje się... w środku lasu:O Naokoło jest jakiś Park Krajobrazowy czy coś w ten deseń... aaaaaa....:) I się rozmarzyła....
Eddie usłyszał wiadomość i już wiesza firanki w naszym wspólnym domku:D Hehe... nie mogę z niego czasami:) Biedactwo znów się przepracuje w tym tygodniu, bo to co zrobił poszło się walić przez nieodpowiedzialność pewnych ludzi... Ale w środę się widzimy:D Nie wiem jeszcze, czy zostanę na noc w Dublinie czy nie, bo z tym może być różnie, ale widzę, że mnie traktuje jak księżniczkę, co mi się baaaaardzo podoba;) Jeden mały foch i już mój rycerz reaguje w zaskakujący sposób:D:O Tak, jak tego oczekuję, ale w zasadzie nigdy nie artykułuję:o Hmm... no ale... mamy jakiś transfer między naszymi mózgami-ja myślę, a on mówi, a zazwyczaj to ja czytam cudze myśli....:O
Spadam czytać książkę - jakoś nie mam dzisiaj pociągu do porządkowania swojej wiedzy na środę...
Hmm.... to właśnie Ciacho kiedyś wspominał, że moglibyśmy mieszkać w hrabstwie Wicklow, bo tam jest pięknie i jest właśnie ta kompania... zaczynam go podejrzewać o umiejętności magiczne,hehe...cokolwiek powie... normalnie słowo ciałem się staje...:O Jak nic, to potomek druidów jakowychś:O
PS: Czy ktoś mnie może oświecić, dlaczego nie mogę dodać komentarzy na blogach wp?????
witaj na nowych śmieciach:)))
OdpowiedzUsuńchłop nowy, tyra nowa, blog nowy, uhuhuh, pięknie!
cicho ...cichutko... żeby nie zapeszyć
OdpowiedzUsuńniech Ci się wiedzie
to ja pisałam to ja :)
OdpowiedzUsuńKoruz