Oto i efekt dziergania:
Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłam:o Ale jednocześnie się cieszę i jestem cholernie z siebie zadowolona:D
Wcale nie bolało strasznie. Ból był lekki za to upierdliwy. Teraz też mnie lekko ciąpie...:/ ale tam, do wesela się zagoi;p
Tatuaż jest zafoliowany z wazeliną pod spodem na 3 godziny-potem należy się nim zaopiekować, a raczej skórą, która ucierpiała w procesie malowania. Te jaśniejsze ślady to powietrze, a nie złe wykonanie. Jest zrobiony bardzo dobrze i mam nadzieję, że przetrzyma zawieje i burze wszelakie;)
Goi i się do 6 tygodni:o Nie można pływać ani moczyć się w wannie i trzeba mieć na noc zafoliowane z kremem, którego się używa do niemowlęcych tyłków:D Niezły numer:)
Nie mogę się doczekać miny Eda!!!:D Normalnie chyba się popłaczę albo ze śmiechu albo ze wzruszenia, że on się wzruszy - bo to cholernie uczuciowy facet... aaaaaaaaaa...(i się rozmarzyła...)
Za jakiś czas sobie zrobię tego smoka celtyckiego na łopatce, tylko jeszcze nie wiem, kiedy:) Ale na pewno ten moment nastąpi:)
........................................................................................................................................................................
Do dziergania trafię koło 17...
Tom: będę robić na ramieniu, a tam znacznie mniej boli niż w jakichś kościstych miejscach albo na plecach,poza tym... tak radzą wszędzie - najpierw tam, gdzie nie boli, a potem można już wszędzie.
Jakiegoś procha może zapobiegawczo wezmę?
Z innej beczki:
Miałam wczoraj te testy medyczne. Wiecie, ciśnienie, słuch, wzrok, waga, wzrost, praca serca, krew i mocz. Te ostatnie poszły do głębszej analizy. Już referencje dzisiaj chcieli - przyspieszają proces, bo przed świętami:) Mam nadzieję, że mi się uda:/ Nie wiedziałam, że wzmacniane przeciwbólowe dają markery w teście skriningowym moczu (czy jak tam po polsku to się nazywa):O Ale napisałam, że wzięłam, bo coś tam chyba brałam w ciągu 3tygodni. Swoją drogą, mam lekki ból łba dzisiaj.
Czeka się około tygodnia na wyniki, ale może będą prędzej, bo każdemu się do lenistwa spieszy:D
Z beczki 'Eddie';p:
Fajnie było;) Wiecie, nie.... co wam będę szczegóły opowiadać:p
Poszliśmy do restauracji - chyba jedynej w Rathdrum - żarcie przepyszne, włoskie. Po prostu palce lizać!!!:D Nażłopaliśmy się wińska i generalnie trudno się spało trochę...;p
O 9.30 na śniadaniu zlądowaliśmy - dobre było również i miła babka w tym b&b.
Mam już wszystkie prezenty - jeden dostanę dzisiaj koło 17tej:D Eddiemu zabiłam ćwieka tym prezentem, który wszak dostanie przed Gwiazdką:D Ale zaznaczyłam od razu, że nie zgadłby:D
Wiecie, ten tatuaż to takie czary mary - pomagam temu szczęściu...
Jutro albo w sobotę mam poznać Młodego:O MMŻ stwierdził, że młody jest gotowy:D Hmm... tylko czy ja jestem? Bo ja do koszmarnych tchórzów należę;p Jeszcze mamę Eda muszę poznać - to już w ogóle chyba zejdę:p
Ciekawe, bo zazwyczaj było tak, że moi faceci poznawali moją rodzinkę najpierw, a potem ja ich, a tu będzie odwrotnie. W zasadzie, to cały ten związek jest odwrotny:D:p Ed się wzruszył, jak zobaczył, że mam claddagh ring na serdecznym palcu prawej ręki (trochę spuchnięte paluchy miałam, więc nie mogłam wcisnąć na środkowy), bo wie, że Polacy i inne nacje Centralnej Europy noszą na tym palcu obrączki i pierścionki zaręczynowe:D Jak dla mnie, to będę po prostu zmieniać ręce, jeśli kiedyś się zaobrączkuję(my????:D), w zależności od kraju, w którym będę:)
I obawia się, że mnie wpienia (bo znowu o pierdołę poszło... nie warto roztrząsać) i mogę z nim nie wytrzymać. Nie wiem jeszcze, się zobaczy czy wytrzymamy ze sobą:D Ja też mam swoje za uszami i do wkurzających należę:p
A co do Dublina - zaparkowałam w Phoenix Park, tylko nie wiem, dlaczego tam wszyscy zaparkowali wczoraj:O Potem w Luas (tutejszy tramwaj) i do Carroll'sa (sklep dla turystów w sumie). Kupiłam każdemu jakiś drobiazg pod chojnę, więc prezentowych zakupów koniec (Eddie powiedział, że ma nadzieję, że lubię rozpakowywać prezenty, bo nieźle owinął ten dla mnie:D). Teraz trzeba zapakować:)
Tak prawdę mówiąc, to Młodemu powinnam też coś kupić, skoro go poznam przed Gwiazdką, co o tym myślicie? Wypada?
Może wieczorem zamieszczę fotkę dziergania:D Jęzor miałam wam pokazać, ale jakoś nie mam światła i weny do tego;p A raczej kolczyk, nie jęzor;p
PS: tak sobie myślę, że cholernie się stęsknię przez te 10dni za Tortowskim:/ Ale za to potem... możemy się zmęczyć własnym towarzystwem;p mieszkając razem:D Zobaczymy, jak to będzie...;>
PS2: zakrętka-ja bym się cieszyła i w ogóle podziwiała faceta za odwagę, gdyby wytatuował sobie moje imię...:D bo to by oznaczało, że mamy wielkie szanse być razem już na zawsze, a ta wizja jakoś mnie nie przeraża po raz pierwszy w życiu.Nie panikuję-też po raz pierwszy w życiu. Nie boję się za bardzo... wszędzie są wzloty i upadki, w każdym związku, a dopóki iskrzy i ludzie się szanują, to jest dobrze:)
A nie obawiasz sie, ze jak cos nie wyjdzie to zostaniesz z imieniem faceta na ramieniu? Czy masz juz moze opcje, jak przerobic imie Eddie w cos innego? Szczerze podziwiam, bo ja po paru latach malzenstwa nie zdecydowalabym sie na ten krok. Moze kiedys w przyszlosci ale jeszcze nie teraz.
OdpowiedzUsuńPati: wiem, że wszystko jest możliwe i ludzie żrą się jak psy czasami itp.,ale mam złudną nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze... no bo obydwoje chcemy być razem i w ogóle... w życiu takiej pewności nie miałam:o tym bardziej, że nie czuję presji, żeby się przenosić do Duba... dobrze mi w Dungarvan,ale niestety nie chcą mnie w pracy, więc coś trzeba wybrać.sprawa się sama rozwiązała z małą pomocą ślepego trafu:)
OdpowiedzUsuń