Pozmieniało się w moim życiu, ale wszystko idzie ku lepszemu ;)
Po pierwsze - dostałam się na studia, dzięki którym zmienię zawód bardzo szybko. Tak szybko, że za 7 miesięcy skończy się nauka, rozpocznie praktyka, a po kolejnych 6 miesiącach będę mogła szukać normalnej pracy.
Nie będę tłumaczyć wszystkich zawiłości, bo tutejszy system kształcenia wyższego jest dość odmienny od polskiego. W każdym razie, kwalifikacje są taki jak przy licencjacie/ inżynierze.
Już jeden mgr inż. mam przed nazwiskiem, więc kolejny inż. mi wystarczy ;)
A dziedzina: programowanie!!!! :D To, co chciałam robić od.... zawsze?
Będąc dzieckiem próbowałam sama uczyć się Basica, zasuwałam na Commodore 64 i byłam szczęśliwa. Potem komputery trochę inną drogę obrały względem mego życia i dopiero kilka lat temu zrobiłam kolejny krok do przodu, robiąc papierek z web development. Teraz najwyraźniej przyszedł czas na pogłębienie wiedzy i zmianę zawodu (kiedyś zdałam jednocześnie na 2 kierunki i pechowo wybrałam ochronę środowiska zamiast informatyki. Skusił mnie stopień inż....).
Nie chcę już wracać do laboratorium farmaceutycznego czy chemicznego, fotografia pozostanie moją pasją i może uda mi się ją jakoś pożenić z programowaniem w przyszłości.
W laboratorium komputerowym mogę pracować ;)
Smarkatemu bardzo się spodobał fakt, że większość dnia spędza w towarzystwie dzieci, bo tak się składa, że opiekunka ma córkę, która chodzi z Olkiem do klasy, a więc i ja i on czujemy się bezpiecznie. Nawet zaczął obiady jeść, kiedy zobaczył inne dzieciaki jedzące obiadek :D
Trochę stęskniony był już w piątek, bo ja wcześniej niż po 17-tej lub nawet 19-tej nie docieram do domu.
Dojazd zajmuje mi 4 godziny dziennie. Oczywiście nie samochodem, tylko mieszany, w nawiasach podałam czas dojazdu w JEDNĄ stronę: samochód (10-15min), podmiejska kolejka (ok.50min), piechotą(ok.20 min).
Jeszcze muszę dopracować codzienny plan działania, ale jest dobrze :)
Kurs jest intensywny, pierwsze prace semestralne i zaliczenia już za 5 tygodni będą oceniane. Więc czasu nie ma wiele, a czasu na naukę i robienie projektów również mało. Chyba zacznę ze sobą wozić ten mój złomowaty notebook, który odkurzyłam tylko dlatego, że mam na nim Windowsa. Reszta sprzętu chodzi pod iOS-em, a na dużym Maczku nie chce mi się kombinować z jakimiś wirtual boxami i innymi cudami.
Tak się składa, że program studiów IT w Ira zakłada używanie produktów Microsoftu głównie, więc lepiej używać ich na podobnym szajsie ;)
Co prawda, połowa wykładowców to zdeklarowani wielbiciele Apple'a, ale... cóż, nie oni ustalają program studiów w tym kraju.
Brawo Madziu, cieszę się i gratuluję. Nominowałam Twój blog do nagrody Liebster blog, zajrzyj do mnie w celu uzyskania szczegółów, poza tym podaj mi swój mail abym mogła wysłać etykietkę,
OdpowiedzUsuńj
Dzięki wielkie Jadziu!
UsuńCo do nominacji, to wolę zostać anonimowa, lub choćby nierozpoznawalna wszem i wobec, bo to taki mój mały wirtualny kawałek podłogi ;)
Bardzo dobry kierunek! Po więcej wiedzy informatycznej zapraszam w wolnym czasie do siebie ;)
OdpowiedzUsuńAle niusy!!! Spore zmiany ida do Ciebie;) powodzenia i wytrwalości, równiez w dojazdach;) hejka -szpakula (ja tez wracam do szkoly, bo zaczynam od jutra kurs jezykowy, oh la la...;)
OdpowiedzUsuńFajnie! :) Też bym chciała - francuskiego się uczyć. Ale już nie mam jak go wcisnąć, nawet ucząc się w domu. Ale wiesz, co się odwlecze to nie uciecze ;)
UsuńJakiego języka będziesz się uczyć?
urwanie pedzelka masz przez te 7 miechow ale nic w zyciu za darmo. najwazniejsze ze sie dzieje a dzieje sie dobrze. calusy wielkie.
OdpowiedzUsuńFakt :)
UsuńHej! francuskiego sie ucze wlasnie:) sobota 8.30 rano start, masakra;) ale dam rade;)
OdpowiedzUsuńA juz za dwa dni wyczekany urlop...i to we Francji! A bientot! Pozdrawiam, szpakula. ps. W Dublinie Alliance Francaise ma fajna oferte, kiedys z ciekawosci tam pytalam, ale Ty masz zdecydowanie za daleko. A ile masz samochodem do stolicy? czesc;)
Madzia trzymamy kciuki i cieszę się że Olek je obiady :)
OdpowiedzUsuńSamochodem 45min, jeśli nie ma korków.
OdpowiedzUsuńRano nie ma co liczyć na brak korków, a ceny parkingów zdecydowanie odstraszają (paliwa też), więc używam autokaru, pociągu i podmiejskiej kolejki (Dart się zwie) w połączeniu z własnymi nogami i samochodem. Ale najlepiej jeździ mi się autobusem właśnie, bo prawie spod domu i prawie pod drzwi uczelni. A to, że się spóźniam wiecznie - kto by się tym przejmował ;)
Zniżka studencka też jest plusem przy transporcie publicznym.
No i wifi na pokładzie autokaru :) Zawsze można poczytać wykłądy albo zrobić jakieś ćwiczenia, jeśli mam notebook pod ręką (biorę zazwyczaj, żeby poćwiczyć jakieś programowanie albo inne projektowanie baz danych). Na języki obce nie mam czasu teraz, no może poza c# (czy. sii szarp) ;)
Hej Magda, Ja tez kilka lat temu skonczylam tutaj 'web development' kurs i sie przebranzowilam na programiste. Bardzo wdzieczna dziedzina w obecnych czasach!
OdpowiedzUsuńDobrze wiedzieć :)
Usuńno dobrze ..ciąg dalszy znam , ale się pytam gdzie wpis o tym co się działo u Cię i Ciebie?
OdpowiedzUsuńmacham wieczorowo - Dośka
Jak znajdę chwilę czasu, to może w końcu apdejt napiszę :D
Usuńczeeesc, no wlasnie jak tam nauka idzie;) ciekawa jestem w jakiej formie zajecia sa prowadzone, pozdrawiam! i zapraszam do stolicy-Polski;) szpakula
OdpowiedzUsuń