wtorek, 29 kwietnia 2014

Obserwacje

Lubię obserwować - przyrodę, ludzi, własne ciało i jego reakcje.

To chyba dobra cecha u byłego chemika analityka i (przyszłego) fotografa?

Mój organizm lubi ruch. Mój umysł lubi przestrzeń, ciszę, świeże powietrze i mnóstwo słońca.
I dzisiaj tak było :)
Piękne słońce waliło z nieba (aż miło łapać tę wit.D w takie dni), lekki wietrzyk od północy nie mierził tak bardzo. Było pięknie.

Przedpołudniem bieg, Insanity, chi kung.

Potem spacer z psem i Olkiem na rowerku.

Poszliśmy ścieżką nad rzeczką i… Olutek nie patrzył gdzie jedzie i wpakował się do rzeki, centralnie, frontalnie, od stóp do głów cały przód miał mokry i zapiaszczony, mokre buty, skarpetki i całą resztę.
Dobrze, że plecy miał w miarę suche, bo ciężko byłoby doczłapać się do domu te 3 km.
A co najęczał i namarudził przy tym, to tylko ja wiem :D
Nic to, miałam ubaw po pachy cudzym kosztem. Ale czasem tak dobrze jest się pośmiać z fajtłapy…Sorry… Szkoda, że nie miałam ze sobą aparatu.

Zdarzają się takie dni jak dziś, że mam sporo energii i zużywam ją bardzo produktywnie, ale wciąż jest więcej takich dni, w ciągu których nie jestem w stanie ruszyć się do ogarnięcia kuchni chociażby. Nie wiem, co to może być. Lenistwo na pewno nie. Jem lekko, zdrowo i bezglutenowo. Wiem, że świeże soki dają mi niesamowitego kopa i jasność umysłu (nieważne, czy owocowe czy warzywne). Ale mimo to, mam takie dni pełne marazmu i niemożności…

Właśnie wróciłam ze spotkania klubu fotograficznego. Fajnie jest móc pobyć z ludźmi, których interesuje to samo co mnie. Jest wypad w maju, w niedzielę, ale nie wiem, czy pojadę, no bo co ja z Olkiem zrobię? Pod skrzydła opiekunki na cały dzień? Może i dobrze by było, bo wciąż ze mną jest, to mógłby doświadczyć czegoś innego.
ZgrEd ma się zjawić pod koniec czerwca i zabrać małego na 2 tyg wakacji do swojego wiejskiego miasta.
Chętnie wybrałabym się wtedy sama z psem gdziekolwiek bądź na tydzień, bo nie chce mi się samej przesiadywać w domu. Rozpatruję 2 kierunki: Dingle i Snowdonię. Co byście wybrali? Cena zbliżona.

8 komentarzy:

  1. piekne foty w tle. dobrze ze maluszek wyszedl z opalow caly I mama sie nie musi niczym zamarywiac. dzieciaki sa nie do przewidzenia, podobno do 10 roku nie widza koncikami oczu, tylko jak ten kon to co przed nimi, dlatego tak latwo wpadaja pod samochody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie pocieszyłaś z tym widzeniem peryferyjnym...jak koń przez kolejne 6 lat... Masakra.
      Fota w tle nie jest moja, ta w tytule jak najbardziej :)

      Usuń
  2. a myslalam ze zostawilam tu komentarz, boze jaka juz mnie dopadla skleroza. pozdrowienia, szkoda ze tu nie mam pod reka zadnych klubow, wszedzie musialabym daleko dojezdzac. utulanki dla Olego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dałaś komentarz, tylko zapomniałam zatwierdzić. Skleroza nie boli, ale jest upierdliwe ;)

      Usuń
  3. no dobra proszę wszystkiego nie zwalać na Ola a gdzie matko byłaś, mógłby zapytać|?
    j

    OdpowiedzUsuń
  4. Wybierz prosze Dingle, jeszcze nie bylam, ale ciekawa jestem jak sie prezentuje na zywo, to refleksje po obejrzeniu filmu Leap year, fajna komedia romantyczna, lekka i przyjemna;), polecam!... i pozdrawiam, szpakula;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film oglądałam, chyba 2 razy. Ten drugi raz, z braku laku i jednym okiem ;) Chyba wyidealizowali Iroli w nim, aczkolwiek rubasznych dziadków można spotkać :D
      W sumie… dawno nie byłam w południowo-zachodniej części Krainy Deszczowców...

      Usuń