sobota, 15 czerwca 2013

Poszukuję...

...nadziei...

bo nic innego mi nie pozostało.

Pewności brak. Światełka w tunelu również.

Wszystko jest tak niesamowicie odległe w czasie i przestrzeni.

Kiedy człowiek zapada się w sobie, bo nie widzi nadziei, robi się źle. Nadzieja trzyma ludzi przy życiu, to ona daje kopa do działania i pchania tego cholernego kamienia pod górkę.

Mój kamień wciąż spada. Czuję się jak Syzyf.

Zmęczenie materiału. Ile można robić (w tym samym czasie) za matkę, ojca, babcię, dziadka, sprzątaczkę, kucharkę, bankiera, cudotwórczynię?
Jak długo można stawać na rzęsach bez żadnego wsparcia?

Zmęczona jestem. Koszmarnie.

Namacalne problemy są dużo gorsze od tych wyimaginowanych.

6 komentarzy:

  1. Madzia , my niedawno dotykaliśmy stopami dna w dole.Leciałam caluchny czas na nerwicowych prochach....nagle wszystko odwróciło się, wyleźliśmy .Nie mam pojęcia na jak długo , ale wiem że COŚ nad nami rozpościera ochronny płaszcz

    macham wieczorowo - Gryzmo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nade mną coś rozpościera, jak przypomnę o sobie rykiem prosto z serca:/

      Usuń
  2. Wiesz czego Ci zazdroszczę? Nadziei. Już od dawna zastępuje ją godzenie się na kolejne, coraz bardziej bolesne, hopsasy losu. Żyjesz jak zakonnica klauzurowa. Jeżeli wychodzisz to na spacer z psem i dzieckiem, na zakupy i takie tam. Może uda się wygospodarować choć kilka godzin tygodniowo? Boję się, że zdziczejesz kompletnie.

    Buziole

    Zaba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już zdziczałam, prawdę mówiąc. Zauważam to, kiedy postrzegam pewne zachowania ludzkie jako dziwne, a które są całkiem normalne. U mnie po prostu włącza się zaraz pytanie 'a z kim zostawić dziecko?', na które wciąż nie mam odpowiedzi, bo na to też potrzeba kasy, której jak na złość, jest coraz mniej. Zakonnica klauzurowa to dobre określenie ;)

      Usuń
  3. samotne macierzynstwo, wiem przez co przechodzisz bo jestesmy na bierzaco, dobrze ze niedlugo lecisz do domu,cale szczescie i w tym nadzieja, moze choc przez chwile zlapiesz oddech. niestety jedyne co moge doradzic to abys wychodzila z dzieckiem z domu jak najczesciej,a juz napewno jak nadchodza doly,pieprzyc i sprzatanie i gotowanie tylko do ludzi i miedzy ludzi, tylko pytanie z kad i na to brac sile? my oboje z moim panem marzymy o kilku dniach snu i beztroskiego lerzenia,
    wlasnie po raz 3 pieprzlo mnie jakies przeziebienie, jeszcze nie otrzeslam sie z poprzedniego.
    trzymaj sie i pisz jak cie lapie do mnie, duzooo.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja mam taka odpowiedź, każdy z nas w życiu przerabia jakąś karmę a wszystko dzieje się po coś, pamiętaj po tych dołach przychodzą też jasne dni nie zawsze jest ciemno i mokro...
    j

    OdpowiedzUsuń