sobota, 8 grudnia 2012

Mój trening:)

Dzisiaj był mój czwarty dzień treningu - moja ukochana joga!!!!:) Nareszcie ktoś dodał ją do obowiązkowego zestawu dla ludzi wysportowanych i zdrowych!
Szczerze - nie spociłam się tak bardzo przy cardio czy przy siłowych, jak właśnie przy jodze. Asztanga tak dla informacji.

Czuję się zarówno fizycznie jak mentalnie o wiele lepiej i bardziej rozluźniona niż przed rozpoczęciem P90X:) Celulit mi znika w tempie przyspieszonym;)
Być może...jutro rano zrobię trening siłowy, a popołudniu cardio, które w tym przypadku obejmuje kenpo (moja kolejna ulubiona dziedzina sportu - sztuki walki!!!). Tak jakoś mam, że nie mogę się doczekać kolejnego treningu;)

Moje dzisiejsze menu to... banany z mlekiem z orzechów laskowych, cynamonem i imbirem na śniadanie, jakieś tam owoce w ciągu dnia (jem, kiedy jestem głodna po prostu), wieczorem po treningu sałatka z zieleniny, pomidora, ogórka, czerwonej cebuli, ziaren słonecznika, oleju rzepakowego, do tego kiełbaski wegańskie i kawałek chleba pełnoziarnistego.

Mnóstwo wody i zielonej herbaty do tego.

Zabieram dvd ze sobą na święta - w domu też będę ćwiczyć. Mam sprzęt, więc po co mam zwlekać z formą;)

Prawdę mówiąc, czuję się zajebiście obecnie, mniejsza z moją ogólną sytuacją. Przestało mnie to wszystko jakoś obchodzić - samotność, brak wsparcia itp. Radzę sobie, czekam co przyniesie życie...

Sposób odżywiania jest jednak mocno związany z naszymi pragnieniami. Chętnie się pozbędę wszelkiego materialnego balastu z chałupy, jak tylko wrócę z PL. Normalnie żga mnie w tyłku ta sprawa;)))

Od nowego roku mam zamiar rozpocząć projekt - fotka na dzień. Co z tego wyjdzie to się okaże, bo bywa, że nie mam czasu pomyśleć o kolejnej sprawie do załatwienia (umyka mi z pamięci przy aktywnym Olku), a co dopiero myślenie nad obiektem do 'upolowania';)


1 komentarz: