Przestałam być też zła na siebie - nie wiem, może to był jakiś wewnętrzny konflikt związany ze sposobem odżywiania się.
Od ok.10 lat byłam wszystkożerna z tendencją do wegetarianizmu. Przedtem byłam wegetarianką przez 10 lat, więc totalny skręt w stronę żywienia roślinnego w ogóle mnie nie przeraził.
Owszem, jestem elastyczna i jeśli będzie coś z jajkiem czy mlekiem to zjem, ale sama nie robię takich posiłków w domu i staram się nie kupować na wynos, czy w restauracji.
Podobnie miałam z mięsem przez dość długi czas.
Nie widzę ubytku kilogramów, pomimo stosowania faktycznej diety ograniczającej kalorie (a nie składniki pokarmowe, bo to się mija z celem). Ale wiem, że jest to związane z funkcjonowaniem tarczycy i jeszcze trochę potrwa jej powrót do normalności.
Do moich ćwiczeń qigong dołączyłam sesję asztanga jogi 3 razy w tygodniu i po tych sesjach czuję się następnego dnia jak nowonarodzona;))) Jest mi ciepło i śpię jak zabita:)
A propos snów - po raz kolejny (3ci z rzędu chyba) śnił mi się facet podobny do Matthew McConaughey. We wszystkich snach jest ze mną związany albo ślubem, albo dopiero bierzemy ślub, albo się oświadcza (to ten ostatni sen). Jestem ciekawa, jak to się będzie miało do rzeczywistości i przyszłości.
W ubiegły weekend udało mi się trafić na ten photowalk, o którym wspominałam w poprzednim poście. Oto jedna z fotek:
I tą fotkę wysłałam na konkurs związany z tym wydarzeniem. Reszta tutaj.
Fotki z pobytu mojego Taty w Ira też uległy edycji, część jest upload'owana na ww. stronę, a część jest w moich prywatnych, rodzinnych zasobach i dostępna dla znajomych na fb.
Jedna z fotek:
To takie małe zajawki-'zachęcajki';)
Z innej beczki - zgrEd się pojawił w ostatnią sob/niedz, zajął się Olkiem. Nawet zaproponował, że jak będę chciała wyjść w sob wieczorem (za tydzień np.), to on weźmie Olka do siebie (pierwsza wersja była, że przenocuje u nas, ale szczerze mówiąc, wolę czaplić dupsko w domu w sobotni wieczór niż gościć osobę, za którą nie przepadam i nie lubię jej obecności w moim domu). Olo jest już na tyle duży, że rozumie sporo spraw i to, co się do niego mówi. Trening 'kibelkowy' ma skończony w zasadzie, jedynie w nocy śpi w majtko-pieluszce, nadal je to co jadł, tylko w większych ilościach - strasznie ciężko jest wtrynić w jego dietę coś nowego, bo najzwyczajniej w świecie nie chce jeść. Koniec końców, dla świętego spokoju, daję mu to co zawsze, byle dostał wszystkie składniki odżywcze.
Przestawiam go na normalne mleko sojowe (od bardzo długiego czasu jest na mleku modyfikowanym sojowym, krowiego nie lubi i zapewne już nie polubi i dobrze...Toleruje jogurty z koziego mleka - kozy są hodowane humanitarnie, bo inaczej nie dawałyby mleka, więc ujdzie). Nie lubi mięsa, jajek... Naturalny weganin, nie ma co... Żeby jeszcze jadł wszystko, co ma na talerzu, a nie wysmradzał, no i w kawałku, a nie zmiażdżone... Głowa mnie boli czasem od jego sposobu żywienia.
Dostaje wystarczająco dużo dobrych rzeczy, bo jest wysoki, waży tyle ile powinien, jest żywym i zainteresowanym wszystkim dzieckiem. Muchy w nosie ma jedynie na spacerach - nie chce mu się nogami przebierać, za to w wózku uwielbia siedzieć. Wniosek - nie ma żadnych niedoborów.
Mam tylko nadzieję, że moje dziecko nie będzie narażone na wdychanie dymu papierosowego. Ma wystarczająco dużo alergii, żeby jeszcze męczył się z kolejną (obydwoje zaczynamy kaszleć i smarkać jak tylko zgrEd się pojawia, a mi się wykręca nos, żeby było śmieszniej i muszę mieć otwarte okno cały czas no matter what...).
Zapraszam więc na moją stronę i borem lasem tymczasem;)


hehe też walczę z dietą;)
OdpowiedzUsuń1- zbędne rzeczy wypierniczam , nie gromadzę .złe wspomnienia z dzieciństwa ,moja matka chomikowała i w szafach , szafkach miejsca nie było
OdpowiedzUsuń2 - Olo wszedł w trudny wiek , a on będzie trwaaaaaaaaaaaaaaał i trwaaaaaaaaał i ...jednym słowem nie szybko się zakończy
foty zachwalałam i zachwalała będę zwłaszcza że są ekstra
Tez pragnę zmienić swoją linię życia, a tym samym moją linię cielesną. Zdaję sobie sprawę, że jem za dużo mięsa. To właśnie chcę zmienić przede wszystkim w mojej diecie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ahoj!
eM - Ty już nie walcz z dietą, bo nie masz po co!:) Przecież fantastycznie wyglądasz!:)
OdpowiedzUsuńDosia - ten wiek to chyba koło 30tki się zakończy no nie? I dzięki wielkie za zachwalnianie fot:) Spory kop do kolejnych projektów i ciężkiej tyry.
wieniumorski - spróbuj stopniowo, żeby organizm szoku nie doznał, bo możesz więcej złego niż dobrego mu uczynić. Jest mnóstwo blogów nt. diety wegetariańskiej i wegańskiej, a do tego portale z bardzo uporządkowaną wiedzą nt.:)
eM - Ty już nie walcz z dietą, bo nie masz po co!:) Przecież fantastycznie wyglądasz!:)
OdpowiedzUsuńDosia - ten wiek to chyba koło 30tki się zakończy no nie? I dzięki wielkie za zachwalnianie fot:) Spory kop do kolejnych projektów i ciężkiej tyry.
wieniumorski - spróbuj stopniowo, żeby organizm szoku nie doznał, bo możesz więcej złego niż dobrego mu uczynić. Jest mnóstwo blogów nt. diety wegetariańskiej i wegańskiej, a do tego portale z bardzo uporządkowaną wiedzą nt.:)
hi dear...amazing pics...you have really pretty blog...what do you think to follow each other ?
OdpowiedzUsuńI'll wait for you on my blog...
kiss and have an happy day
vendy
http://www.simplelifeve.blogspot.it
Twoje foty maja to cóś! Można się ślepić bez końca. Gratuluję sposobu żywienia! A Olo jeszcze będzie atakował lodówkę. Mój też tak miał. Pewnie Olki są podobne w gustach kulinarnych.
OdpowiedzUsuńCzyżbyś miała zamiar opuścić farmę? Bo Twój termometr opada!
Bucha!
Zaba