środa, 15 czerwca 2011

hehehe...

i nie mówię tu o całkowitym zaćmieniu księżyca;p (i tak nie wiem, z której strony powinien teraz być i czy w ogóle)

Miałam małe zebranie z menago (zwanym dalej Dermą) i superwisiorem (zwanym dalej Rychem) nt. mojego szkolenia i w ogóle. No i dopięłam swego - mój plan szkolenia ma być gotowy do piątku, a jeszcze wspomniałam o walidacji w przyszłości (normalnie mina Rycha bezcenna;))).
Derma, jak to on, między jednym uśmiechem i drugim, wycisnął z biednego Rycha, że mój plan będzie do piątku - i tylko mój, bo pozostała dwójka analityków może sobie poczekać (czyt. nie mają takiego doświadczenia i wykształcenia). Dowiedziałam się też, że właśnie jedynie ta nasza trójka ma być przetrenowana jak najszybciej, a kontraktorzy mogą sobie czekać na okazję i mają być przesunięci w kierunku bardziej rutynowych analiz.
Więc, poczułam się nareszcie dobrze... w końcu zacznę coś normalnego robić. Nie powiem, że nie robię, bo nareszcie zmieniłam tzw. 'dzienną bułkę' (to jest bardzo dowolne tłumaczenie) na normalne analizy - wiecie, kalibracja wag srana i do tego jakieś pierdoły, typu 'materiały niepróbkowane' (może jest inne tłumaczenie na polski?) mogę zostawić innym ze spokojem... Pewnie, że lubię sobie wyjść na spacerek, jak jest łądna pogoda i sptawdzić, czy dostarczone beczki zgadzają się z opisem zawartym na certyfikacie i w naszych raportach, ale nie stanowi to dla mnie jakiegoś celu samego w sobie.
Dzisiaj z braku laku, zrobiłam więcej niż musiałam, a i tak miałam mnóstwo czasu do obijania się - grunt, to nie robić pieprzonych wag rano.

Derma wspomniał też o tym, żeby ta cała 'rolka' była rotacyjna, bo tak to miało być w założeniu, a zostało na kilka miechów przy mnie, bo tak im było wygodnie - jak mnie nie było, to od razu posypały się tzw. eventy, bo ludzie nie sprawdzali, czy dana waga była skalibrowana przed analizą. W czasie kontroli ciężko się tłumaczy takie błędy analityków...

Więc, koniec końców, wychodzi na to, że menago trzymał twardo moją stronę, a biedny Rychu siedział tam, jak na kazaniu (oj, ten facet się stresuje bardzo, a jego waga wskazuje na to, że po 40tce prawdopodobnie czeka go zawał:/). Nie no, pewnie, że żal mi Rycha, bo się będzie musiał teraz napocić razem z 'Michaliną' (druga superwisiorka - ona reprezentuje bardziej wyluzowany typ, aczkolwiek można się naciąć, jak jeden z moich kolegów) i koleżanką od układania planu tygodniowego i treningu.

Dopięłam swego, więc się cieszę:) Wiem, że Derma lubi ludzi z inicjatywą, a tej mi nie brakuje. Energia sama się znajdzie:)
Dzięki zmywarce do naczyń mam tejże energii więcej, a także nieco więcej czasu i dla siebie i dla Olcia.
A propos Olcia - zaczyna mnie coraz bardziej denerwować nastawienie właścicielki żłobka... nie wiem, jak długo wytrzymam to, bo nie ma tutaj zbyt wielu żłobków wokół, a wręcz jest deficyt... Owszem, opiekunka dałaby radę, ale wolę, żeby Olo się wychowywał z innymi dziećmi...

To borem lasem

7 komentarzy:

  1. Gratuluję, Koziołku! Gdzie zdjęcia Olusia? Lubię je oglądać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Madzia,opiekunka to tez nie takie glupie wyjscie,bo poki co Olo maly i zwisa mu czy ma kolegow/kolezanki.A jak niania do parku dzicko zabierze to tez ma kontakt z rowiesnikami...a nie jest narazony na wszytskie infekcje zlobkowe.Ja tez mam jedynaka i dopiero skonczyl pierwszy rok przedszkola(3 dni w tygodniu na 3 godzinki).Chlopak sobie radzi super jezeli chodzi o relacje z rowiesnikami.A zlobkowa baba jak durna to po co sie z durnota uzerac?
    Amerykanska M.

    OdpowiedzUsuń
  3. zołza z powolniaka21 czerwca 2011 07:55

    Madzialena gratulejszen stanowczości i samozaparcia !!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. To znaczy o co biega tej tam wychowawczyni ze żłoba????? Toć świadczy usługę i ma to robić najlepiej jak potrafi. A co do pracy gratki! I jeszcze pytanko. Czy nie wiesz czasem co z Bubą?

    Buziole wielkie jak polskie schabowe za komuny!

    Zaba

    OdpowiedzUsuń
  5. buba - gdzie się podziałaś????

    Madzia - wydaje mi się, że on lubi jednak być z innymi dziećmi, a siedząc cały tydzień z opiekunką, będą widzieć inne dzieci tylko na placu zabaw (jest taki, ok.45 min spaceru od nas), przy odrobinie szczęścia. Babę ze żłobka jakoś usadzę;)

    jadzia i zołza - dzięki;)))

    Żabcia - właśnie tak myślę, jak Ty, a deczko się dziwnie czuję, gdy muszę jej tłumaczyć, że dziecko złapało infekcję w jej przedszkolu, a nie gdzieś tam, bo tak się składa, że przedszkola to wylęgarnie zarazków, no nie?:) Już będzie redukcja do 3 dni w tygodniu, więc będę mieć 2 dni luzu, jak chodzi o dostarczanie dziecka do żłobka. Tutaj jest taki system, że dzieci idą do szkoły ok.4 roku życia, tak na ok. 3godziny, więc od 4 roku życia najmę jakąś opiekunkę i będzie go odprowadzać do domu, bo do szkoły wolałabym sama go odstawiać i mało mnie obchodzi, że będę do roboty przychodzić o godzinę później;)

    OdpowiedzUsuń
  6. hehehe a ja nic nie kumam co ty w tej pracy robisz:))

    OdpowiedzUsuń