piątek, 6 maja 2011

Kolejny weekend czas zacząć

Zastanawiam się, ile jeszcze wody w Vartry River musi upłynąć zanim moje życie zacznie przypominać pasmo sukcesów, a nie sinusoidę z przewagą dolin.
Bo ile można wykłócać się o należne dziecku alimenty? Szlag mnie trafił dzisiaj. Czuję się jak w potrzasku, bo nie mam kompletnie nikogo, na kim mogłabym polegać. Nie mam nawet przyjaciółki, która wyciągnęłaby pomocną dłoń w mojej sytuacji. Nie mam na opiekunkę, nie mam jak wyjść po zakupy nawet, czy na spacer z psem, gdy mały śpi. Owszem, mogłabym zostawić go spokojnie na 10min, ale najzwyczajniej w świecie się boję, że się obudzi, zacznie płakać, a mnie przy nim nie będzie i zacznie się bać zostawać sam, straci poczucie bezpieczeństwa.
Na żarcie na wynos też już nie mam środków, więc robię sama coś kalorycznego, na co pozwalam sobie raz na tydzień.
W pracy jest niezły zapieprz, więc w ciągu tygodnia schudłam 1,6kg i do tego poprawiła mi się kondycja od biegania po piętrach i między budynkami. Jeszcze kilka takich tygodni i w tempie ekspresowym zrzucę kilka kolejnych kilogramów;)
Staram się nie użalać nad sobą itp., ale sami widzicie, że nie jest to łatwe. Wampir energetyczny wie dobrze, że stoi na wygranej pozycji jako bezrobotny i płacący za naprawę mojego samochodu (nie widziałam go od 2 miesięcy...). Gdybym wiedziała, że okaże się tak bezwględnym sukin.synem, to sama uzbierałabym pieniądze i naprawiła tego grata. Mój budżet na ten miesiąc nie zakłada żadnych napraw.
Za to kupiłam zmywarkę do naczyń, dzięki czemu zyskam trochę czasu na zabawę z Olkiem i na odpoczynek. Kolejnym zaplanowanym krokiem było pozbycie się czegoś, co uwierało mnie wręcz fizycznie. Efekt zobaczycie wkrótce;)
Wydatki nie przerosły mnie jeszcze, ale skoro Wampir mówi, że nie zapłaci za żłobek swojej połowy, no to sorry... ale takiego obciążenia nie jestem w stanie znieść. I kurna nie wiem, co z tym fantem zrobić.
Urlopu mam na tyle mało, że nie mogę sobie pozwolić na latanie po urzędach i prawnikach. Kasa jest ważna na tyle, że bezpłatnego urlopu też nie mogę wziąć. I jestem w kropce:/

Moje marzenia są dość przyziemne: nająć opiekunkę na wieczory weekendowe, wyjść ze znajomymi od czasu do czasu, zrobić małe przyjęcie od czasu do czasu... naprawdę, czy ja aż tak wiele wymagam od życia?

W większości przypadków żałuję, że zgadzam się na to, żeby odwiedzał Olka kiedy chce. Pieprz.ony potwór w ludzkiej skórze...

Spadam... na makaron z sosem grzybowym i kotletami sojowymi...

6 komentarzy:

  1. Tatuaz usuwasz ? Serdecznosci...

    OdpowiedzUsuń
  2. nie rozumiem, dlaczego trzymasz sie tej irlandii skoro w polsce masz rodzine. Zostaw to wszystko w cholere i wracaj do kraju a wszystko sie ulozy.

    OdpowiedzUsuń
  3. autorka bloga7 maja 2011 22:01

    Anonimowy 2-w PL nie ma dla mnie pracy, a z szefami jest jeszcze gorzej. tutaj jest praca, normalne pieniądze i mili ludzie w pracy, w PL tego nie ma, a za polską mentalnością też nie przepadam... nic się samo nie ułoży, nad wszystkim trzeba pracować!

    OdpowiedzUsuń
  4. hmm...no nie wiem, w kraju masz wsparcie, czyli rodzine. Mili ludzie sa wszedzie, nie tylko w irlandii ;) pracowalam tam 2 lata w tej samej branzy co ty i bylo ok, ale tez mam doswiadczenie z polski i bylo fajniej ;) niestety, tak sie zlozylo, ze jestem w uk, ale chetnie wrocilabym do kraju, jesli moja polowka (irlandczyk o zgrozo!) zechciala podjac wyzwanie...no nic, trzymam kciuki i powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. autorka bloga7 maja 2011 23:40

    z PL mam tylko złe doświadczenia związane z pracą, z ludźmi również...
    jestem dość niezależną osobą i poleganie na kimkolwiek poza sobą raczej nie wchodzi w grę. generalizować nie można - jak sama widzisz i wiesz, nie wszyscy irlandczycy są 'źli'... ja mam po prostu pecha, jak chodzi o facetów i tyle.
    w PL nadal traktuje się pracowników jak śmieci, a ja przyzwyczaiłam się przez te 7 lat do ludzkich warunków pracy. więc sama widzisz, że drogi powrotnej nie ma dla mnie. może na emeryturze przeniosę się z powrotem, ale na razie jest mi tu lepiej niż w PL, pomijając aspekt rodziny. to też się da rozwiązać, ale powoli i bez pośpiechu! z uk uciekłam po roku, chociaż po 3 miesiącach wiedziałam już, że chcę wracać tam, gdzie czułam się najlepiej - do Ira.

    OdpowiedzUsuń
  6. no to jestes zupelnie jak moja przyjaciolka, swiata poza irlandia nie widzi i nie w glowie jej powrot do polski. A tak juz poza tematem - polecam weekendowy wypad do Rostrevor w Irlandii Pln - piekne miejsce na wypoczynek - dla mamy i synka ;)

    OdpowiedzUsuń