wtorek, 22 marca 2011

Wtorkowe bazgroły

Wiosna puka do drzwi:) Żonkile pięknie kwitną za oknem, a widziałam nawet mlecze:O
Wzięłam wczoraj psa wieczorem na spacer i przebiegłyśmy się pół godzinki, potem joga (po ostygnięciu), dzięki czemu nie mam dzisiaj zakwasów i nie bolą mnie kolana. Za to bolą mnie korzonki:/ Bluza była za krótka i mnie przewiało:/
Od jakiegoś czasu, pomimo braku choroby, męczy mnie zatkany nos. Schodzę z sypialni i się zaczyna. Odtyka się po drodze do pracy, a w pracy (jeśli w labie siedzę dużo), zaczyna się od nowa. Podejrzewam alergię. Może to być grzyb na ścianie wejściowej, ale może to być coś innego, czego nie potrafię zidentyfikować. Teoretycznie, nie powinnam się w pracy uczulać, bo badamy antyhistaminy i leki przeciwgrzybiczne... Ale to w teorii... Może po przeprowadzce mi przejdzie, bo zabraknie alergenu?
Oluś ma to samo, ale dodatkowo złapał jakąś infekcję w żłobku - oczywiście, bez gorączki... Leczenie jak zawsze - ciepłe napoje i syropek. Pomaga.

Trochę się niepokoję przeprowadzką - czy dam radę w ciągu następnych kilku tygodni, bo agentka, której powiedziałam, że zgadzam się na ofertę, nie odzywa się. Wysłałam do niej smsa, bo już mnie to czekanie męczy.

Debilnie żyje się pod jednym dachem z wampirem energetycznym. Świadomość, że ktoś nas nienawidzi za wyimaginowane sprawy, że jest kłótliwy i inny nie będzie, ale będę zmuszona go widywać ze względu na dziecko, wcale nie poprawia mi humoru. Wolałabym, żeby Olo miał innego ojca, prawdę mówiąc:/
Ale cóż, mleko się wylało i jakoś trzeba ogarnąć ten bajzel i posprzątać, żeby smrodu nie było.

Brakuje mi jeden papierek do aplikacji w sprawie domu. Jutro załatwiam i wysyłam:))) Ech, fajnie byłoby już mieszkać na swoim. Lepszy mały kącik, ale własny niż wynajmowane salony!

Mój tato jeszcze nic nie wie o rozpadzie tego związku. Podejrzewam, że nie byłby zaskoczony, bo już dawno o podobnym scenariuszu wspominałam. Ale nie chcę go martwić. Chcę ustabilizować sytuację i dopiero mu powiedzieć. Inaczej, bez sensu się będzie zamartwiał problemami, które nie mają i nie będą mieć miejsca.

Już wiem, że nie dostanę dodatkowych pieniędzy od państwa, bo zarabiam o kilka jurków za dużo:/ Szkoda, bo każdy grosz się liczy:/

Mój samochód nadal stoi popsuty. Teraz w ogóle nie idzie go ruszyć, bo mechanik pozostawił go w takim stanie, że biegi nie chodzą:O Jutro ma się pojawić, ale nie wiem, jak to wszystko będzie wyglądało, kiedy dostanę to auto z powrotem. Czuję, że kolejne naprawy powierzę w ręce fachowców od Fiata... Komputer i te sprawy.

W pracy spoko:) Odpoczywam tam i traktuję jak odskocznię od problemów gnębiących mnie w domu.
Mam dość pozytywnie usposobionych ludzi wokół siebie w pracy, więc jest co najmniej miło:)
Jutro mam wizytę w szpitalu, więc cały dzień spędzę w drodze i w poczekalni i nie zobaczę się z ludźmi z pracy.
Lubię też pogawędzić z babeczkami w żłobku. Luzik tam mają. Dzieciarnia do przypilnowania, przewinięcia i nakarmienia, a poza tym zabawa - żyć nie umierać, byle rodzice i dzieci byli zadowoleni;)

Nom, i tak wygląda moje życie ostatnio.
Prawdę mówiąc, lepiej czuję się siedząc sama z Olem i psem w domu, niż z udziałem E. Ten facet jest tak inherentny, że łeb mały. Może dlatego wysysa ze mnie całą energię - siedzi przyczajony jak taki pająk albo inna paskuda i czeka na okazję, żeby zaatakować. Podświadomie mnie wykańcza...
Trudno być pozytywnie nastawioną do rzeczywistości, gdy takie rzeczy się dzieją, ale wierzcie mi - staram się!!!:)

Nie mam pomysłów na zdjęcia, więc na razie nie będzie.

to borem lasem

3 komentarze:

  1. Zajjjefajjjna fryzurka i oczko machniete jak nalezy i Elizki lubia najbardziej ;)
    Zexy! Tylko mialas mi fotki wyslac, jedna na blogu malo. Bo sie Bomka wkurzy na Ciocie i znowu mnie skopie!!!!!
    ;(
    Ja za to wygladam teraz jak pretendentka do programu...mlodsza o 10 lat w 10 dni...
    SERIO.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej Magdalenko...tutaj nowa znajoma ze skype'a :-)...przede wszystkim jestem bardzo z Ciebie dumna...ze wychodzisz z marazmu...szybko sie uwijasz z domkumentami na dom...jesli chodzi o przeprowadzke...to mozesz na mnie liczyc..jakbys sie przeprowadzala w sobote/niedziele to nie ma problemu..moj samochod jest bardzo pakowowny...daj tylko znac kiedy..a ja sie zjawie...a przeprowadzka tylko wam dobrze zrobi, glowa do gory Magda

    OdpowiedzUsuń
  3. autorka bloga23 marca 2011 13:11

    Ell, a Ty wiesz, ze nie przepadam za własnymi autoportretami?:p jakbym miała 10kg mniej i pape zdziebko mniej podobna do księżyca w pełni, to chętnie bym robiła sobie zdjęcia, ale w obecnej sytuacji wole robić wszystkim i wszystkiemu poza mną sama;) zobaczę jak w weekend za czasem...
    Madzia-dzięki za ofertę:) czekam na info od agentki, ale się nie odzywa:/ zadzwonie do niej, o co chodzi. Mam kilka dużych gabarytowo rzeczy do przewiezienia i zastanawialam się nad wynajeciem vana. Nie wiem tez, czy finansowo bede w stanie załatwić lokum od zaraz. Staram się, ale to nie jest łatwe, niestety. Wbijaj w weekend, jeśli będziesz miała czas i chęci:)

    OdpowiedzUsuń