Ha, znalazłam domek na wynajem za przystępną cenę. Praktycznie taka sama cena wynajmu, ale mniejszy, więc łatwiej się ogrzewa, z obu stron grzeją (i pewnie hałasują sąsiedzi), do tego normalny ogródek (a nie dzielony z kimś). Owszem, jedynie 2 sypialnie, ale po cholerę mi więcej? Jakąś wersalkę się wstawi do pokoju Ola i też się ludzie wyśpią.
Ale najpierw muszę obejrzeć, posłuchać hałasu za oknem i luknąć na sąsiedztwo.
Dziwię się, że jest taka oferta, bo domki w nowym budownictwie są zazwyczaj droższe.
Wysłałam sms'a. Jak się nie odezwą do jutra rana, to sama zadzwonię.
Jak to stwierdziła 'cicha czytaczka' - trzeba znów nabrać do siebie szacunku. A wiem, że siedząc w tym układzie staję się workiem treningowym despoty. Już wiem, jak się bronić przed nim, ale jestem tym zmęczona.
Przy pomocy państwa (mam nadzieję, że się przyłożą), chyba dam radę wychować synka na normalnego człowieka.
Pozostaje robota papierkowa i czekanie na zmiłowanie urzędasów.
Wdzięczna jestem mojemu (ch...u) zakładowi za TAKI bonus świąteczny:D Wiem, że nie zginę marnie:) Nawet coś odłożę, mam nadzieję:)
No i ta nowa pozycja:)
Pogadam jeszcze z szefową, jak moja sytuacja będzie wyglądać - bo przecież nie mogę dziecka na nie wiadomo jak długo zostawiać w żłobku:| Może się pochyli nade mną, bo ona sama miała nieciekawe przejścia z facetami rzekomo i ich nie lubi...
Jeszcze dostałam maila dzisiaj, że urlopy są obowiązkowe, czyli trzeba wybrać i nie ma wyjścia - w ostatnim tygodniu lipca i w dwóch pierwszych tygodniach sierpnia. Żłobek jest zamknięty przez pierwsze dwa tygodnie sierpnia, więc mi to gra. Ale chciałabym też czasem o innych porach roku skoczyć do domu:/ A nie tak... dekretem władz naczelnych:/ Podobno przysługuje mi więcej urlopu, jako rodzicowi, więc tragedii nie będzie, gorzej że ten nadmiar jest bezpłatny:/ No nic to. Pociągnę do odpowiedzialności za nieodpowiedzialnego obywatela, państwo i tyle. W końcu po co płacę podatki? Chyba, żeby mieć coś z tego w końcu...
Psinę zawiozłam dzisiaj do weta, zaszczepiłam i zaczipowałam, więc się nie zgubi:) Wet postara się mieć oko na potencjalnego złodzieja Molly, obiecał.
Wet, jak w mordę strzelił, wyglądał jak Kyle McLachlan, tyle że nieco brzydszy i starszy chyba:D Ale oczu prawie nie mogłam oderwać od niego, tak byłam mocno zdziwiona;D
Psica dostała też kubraczek ode mnie i kilka smakołyków. Kochana bestia jest. Już się nie odgryza Olciowi, tylko odlizuje - dobra strategia, od razu działa i dziecko ucieka, hehe;) Cwaniara:) Najlepszymi kumplami wkrótce będą:D
Olo lepiej zniósł dzisiejszy trening żłobkowy. Już się nawet uśmiechał do pań, aczkolwiek tak bardziej w stylu 'ja siem stydzem' i oczywiście podniósł ryk, jak mama zniknęła z horyzontu i jak wróciła. Ale już nie tak żałosny, jak wcześniej. Wciągu godzinki wytankował całą swoją herbatkę (normalnie starcza mu na pół dnia taki kubeczek, więc chyba się zestresował, biedak:(). Kimnął nieźle w samochodzie, więc był czas na dojazd do centrum handlowego, bieg z wózkiem i psem do sklepu dla psów (tylko tam Kelly doświadcza zainteresowania, no może poza spacerami i wetem), a potem biegiem i jazda do domu, bo niejaka Maureen miała wpaść o 12.30, a ona jest zawsze punktualnie (chyba kiedyś wspominałam o programie Community Mothers - bardzo fajny pomysł, żeby doświadczone matki dzieliły się wiedzą z tymi świeżynkami i do tego sprawdzały, czy dziewczyna dobrze się czuje, dobrze je, ma wsparcie itp.).
Po drodze jeszcze kupiłam węgiel (polski...) i brykiety do kominka, bo przecież olej się skończył i gdyby nie moje pieniądze, to nie byłoby żadnego opału poza elektrycznym kaloryferem... Może jutro damy radę zatankować opałowy... się zobaczy. A propos, w nowym domu jest ogrzewanie gazowe, więc nie wiem, jak będzie rachunek wyglądał. Mam nadzieję, że się nie przewrócę...
Z innej beczki - wygnało mnie do sklepu i oczywiście kilka prezentów dokupiłam, a do tego filiżankę i imbryczek dla siebie i ciuchy dla Ola.
Na tą filiżankę z imbryczkiem polowałam dość długo i obiecałam sobie, że jak tylko znajdą się pieniądze, to od razu kupię:D Mała rzecz, a cieszy:D
Olo dostał jeszcze bongosy z tego wielkiego sklepu sieciowego z żółto-niebieskim znaczkiem... oczywiście, że jest zafascynowany:)))
Kończę przynudzać...
Borem lasem

W Polsce gazowe grzanko wychodzi równo, a nawet taniej niż węglowe. O ile tylko chałpina dobrze ocieplona jest.
OdpowiedzUsuńFiliżanka milusia. zielona herbatka będzie?
:)
kurcza fajnie bedzie odpoczac i sie zrelaksowac w koncu, przyda Ci sie po tych 2 latach kociokwiku. Sprawdz tych sasiadow na 10o roznych sposob. niby rentowany dom mozesz zawsze opuscic i znalesc kolejny ale....
OdpowiedzUsuńpoza dobrze ze ten rok sie juz konczy bo byl felerny jakis.
nie chce mi sie switowac swiat, sylwestrow i innych wiankow. poszla bym sobie lulu. obudzila sie pod innym adresem, nie moge sie doczekac tej zmiany, a na horyzacie nic sie nie szykuje takiego.
ziewam, bo jeszcze ciemny poranek...najlepszego!!!
OdpowiedzUsuńhej..pomysl z przeprowdzka jest super...ogrzewanie gazowe jest tansze od olejowego, druga sprawa nowe domy maja lepsza izolacje...wiec moim skromnym zdaniem to dobre posuniecie.Jestes silna babka...podziwiam i zycze duzo spokoju i milosci!
OdpowiedzUsuń