Hmm... taki jeden mały zonk jest w tym wszystkim - to jest kontrakt 6-miesięczny... Więc, jakby nie za bardzo mi to pasuje - mam stałą pracę i mogę sobie poczekać na znacznie lepszą (finansowo i rozwojowo) pozycję:/ Szkoda, bo zapowiadało się obiecująco:/ A tak... przeprowadzać się z całym majdanem na 6 miesięcy, a potem co? A w tej durnej firmie zawsze mogę posiedzieć i przeczekać, a może dostać pakiet przy zwolnieniu grupowym. Co się nadenerwuję i w ogóle to moje, ale tam miałabym to samo:/
Nie wiem, jak pograć. Powiedzieć im z góry, że tylko stała praca mnie interesuje? Bez sensu trochę, bo mogą stwierdzić, że zamykają stanowisko i po 6 miechach zostanę na lodzie...
Kurna, pozajączkowało się trochę:/
Odwiedzę chociaż Maryśkę i Anię, połażę po Dungarvan i po Waterford. Spędzę czas sam na sam ze sobą nareszcie (brakuje mi tego:/).
Jak się polepszy, to się popieprzy. Co tu jeszcze można dodać?
OdpowiedzUsuńZaba
no mozna dostac grypy....buziam.
OdpowiedzUsuńzdrowkaycze