Hmm... za ChRL nie dam rady... no nie daję rady na okrętę... a muszę w końcu skończyć...
wiadomo co - kurs... mój finałowy projekt. Leży i dycha. I pewnie się zastanawia, kiedy z nim skończę;p
Facet jeden mi wprawił szybki w autku. Zabuliłam z bólem i dałam napiwek - dychę, bo każdy pieprzony cent teraz na wagę złota, a facet Polakiem był i do tego wysprzątał mi samochód. Na 2 dychy już mnie nie było stać:/
Jeżeli będzie tanio, to na przyszły rok zamawiam windscreen cover u ubezpieczyciela. Podobno w Bray często gęsto wywalają szyby w autach, więc może tak na przyszłość się zabezpieczę...
Pranie najpierw wyschło, w nocy zmokło, w dzień wyschło, a potem znów zmokło, bo deszcz lunął ni z gruchy ni z pietruchy, a mnie jest tylko jedna i nie potrafię jeszcze się bilokować.
Optymizmem nie zieję.
Wychlałabym chętnie flaszkę advocata, tak do lekkich zawrotów w czaszce. Ale nie mogę, bo wciąż 'on duty' jestem. Eduardo na tyle długo i daleko pracuje, że nie opłacało mu się na prysznic i sen przyjeżdżać do domu. W niedzielę i kolejne kilka dni będzie wolny, to mnie odrobinę odciąży.
Trochę męczące jest 12-godzinne zabawianie niemowlęcia - sam potrafi się zabawić max 20 min, a potem znów matka musi się zająć. I co ja mogę zrobić w ciągu tych 20 minut? Flaszkę mleka przygotować, albo słoiczek z jedzonkiem podgrzać lekko. Na robienie własnoręcznych przecierów nie mam ani chęci (poszukiwania ekologicznych warzyw, owoców i mięska przekracza moje wyobrażenia) ani czasu. Ledwo zdążam (zdanżam;p) z pichceniem własnego, dietetycznego żarcia (w niedzielę spędziłam 2 godziny na łażeniu po sklepach z żarciem...). Nie mam nawet czasu na ćwiczenia,bo uwinięcie się z obiadem, myciem garów i wyparzaniem butelek prowadzi do godz. 21 z minutami, a na necie też chciałabym trochę bardziej świadomie posiedzieć.
Pozostałą godzinę spędzam w łazience i na doładowywaniu Ola flaszką mleka na dobranoc. Na książkę w zasadzie, nie mam już czasu, a momentami chęci, bo oczy mi się kleją.
To tyle marudzenia na dziś. Mój blog, wolno mi:p I tak dobrze, że tych debili z roboty nie widzę na codzień, szczególnie tych debili górnych...
A czemu miałabyś mieć lepiej, niż miała większość z nas? Heheheheheh! Opieka nad dzieckiem to przyjemność ale i swego rodzaju więzienie.Pewnie to powoduje, że jest coraz więcej jedynaków.
OdpowiedzUsuńzaba