Życie jak to życie, płynie sobie własnym tempem w sobie jedynie znanym kierunku. Czas przecieka mi przez palce, mam pełne ręce roboty generalnie i w ogóle, mało czasu dla siebie samej i dla własnych myśli - może to i lepiej.
Sporo czasu zajmuje Olo. Nie przepada za zabawieniem siebie samego, więc od czasu do czasu trzeba go ponosić i popodrzucać, tudzież 'poskakać':D
Obiad też wolę sama zrobić, żeby choć trochę doprawione wszystko było i bardziej zróżnicowane. Był tydzień kuchni kreteńskiej, to może teraz będzie kuchni indyjskiej - bardziej wegetariańskiej niż mięsnej, bo przepisy mam typowo indyjskie.
Czas się zabrać za kurs foto, bo do końca maja mam zdążyć. Na razie nie nadążam za życiem, a co dopiero za kursem;p
Biuro paszportowe strajkuje, a ja potrzebuję paszport dla Ola. Nie wiem, jak 7tygodniowemu dziecku można zdjęcie paszportowe walnąć, no ale... trzeba będzie. I tak na 3 lata jedynie, a potem wymiana. O irlandzkim paszporcie mówię, bo na polski trzeba poczekać, bo dopiero wysłałam papiery do rejestracji Olka w PL. A to podobno trochę trwa, bo muszą wszystko potwierdzić:/
Uwaga cioteczki i wujkowie blogowi: w środę Olo ważył 4,6kg i mierzył 58cm!:O Rośnie jak na drożdżach i zauważyłam, że ma dłuuugie nogi - szansa, że będzie wysoki. Moja siostra rodzona zauważyła na fotach, że ma większe dłonie i nie wygląda już tak 'noworodkowato'. Powolutku zaczyna przypominać tłuściutkie niemowlę, aczkolwiek wątpię, żeby kiedykolwiek tłuściutki był, bo ani ja ani Ed tłustymi niemowlakami nie byliśmy, raczej wszystko w normie było niż za dużo. Nie przekarmili nas, w każdym razie:)
Olo uwielbia spać na swojej macie do zabawy - nie wiem, czy to zmiana scenerii, czy zapach, czy może faktura albo twardsze podłoże niż w koszyku, ale lubi tam sobie drzemki ucinać.
Powoli się krystalizuje schemat jego drzemek, ale jest to naprawdę wolny i nieprzewidywalny proces. Jeszcze trochę wody w Liffey przepłynie zanim się Olciu wyreguluje.
Muzykę relaksacyjną mu puszczam na uspokojenie, przy okazji sama się odstresowuję:D
Znikam tymczasem...
PS: Straszna ta wczorajsza tragedia. Nie lubiłam Kaczyńskiego i nie lubię tej opcji politycznej, ale żal mi okropnie rodzin tych osób, Na śmierć nigdy nie jesteśmy gotowi, szczególnie śmierć naszych bliskich:/
No to Olo zgodnie z planem podąża sobie i waży już całkiem sporo! Niedługo noszenie go będzie prawdziwym wyzwaniem.Heheheheh! Muzyka relaksacyjna! Mmmm...Miodzio!.
OdpowiedzUsuńCmoknij ta, dwupaszportowca w czółko!
Babcia Zaba
fajnie ze Olo bedzie mial 2 paszporty.
OdpowiedzUsuńSuper ze tak ladnie rosnie na pocieche rodzicow i wujostwa :)
U nas grzmotnie zimno, 16 st to za malo ;(
Caluski zostawiam.
Co do tragedi to musieli miec koszmarna smierc. Nie wyobrazam sobie nawet tego strachu.
Zestaw polityczny napewno nie ciekawy, bo ja anty polityczna bardzo jestem, ale masz racje, ludzi bardzo szkoda.Wspolczuje cierpienia tym co oplakuja.
Szkoda ze fotki wcielo na blogerze.
Dbaj o siebie.
szkoda ludzi, nie powinni lecieć takim złomem, mam lekką obawę, że zapis czarnej skrzynki pokaże, że to nie była suwerenna decyzja o lądowaniu pilota...
OdpowiedzUsuń