
Bywają ładne dni, nawet tutaj;)
Nasz ogródek, przed domem, od ulicy, we czwartek:)
Psy na dzisiejszym spacerze:
Osobiście, moje ulubione:
Dziwię się czasem, że sobie krzywdy nie zrobią szalejąc w ten sposób. Ale... od kilku miesięcy mam zachwiany punkt ciężkości, więc niektóre rzeczy są po prostu dla mnie nieosiągalne tymczasowo... no i wzrost masy robi swoje... Dobrze, że ta masa zniknie za chwilkę;)
W nocy śnieżyło, więc dzisiejsza pogoda nie zachwyca. Jest dość ciepło, 3st za oknem, więc ten śnieg nie najfajniejszej konsystencji jest:/ Ale i tak fajnie, że się pojawił. Nie wiem, co bym zrobiła, będąc zmuszoną do codziennych dojazdów do pracy, ale bez samochodu i to z zimowym ogumieniem tam się po prostu dojechać nie da. Moje kontakty z ludźmi z pracy i tak nie są zbyt bliskie, więc za bardzo się tą sytuacją nie przejmuję;p
Takiej zimy nie było podobno w Ira od 1963r.:O:D
Może czas pomyśleć o zmianie oponek na zimowe??? W końcu te zmiany klimatyczne mogą być stałe... I zrobi nam się Islandia, albo Nowa Funlandia z wiecznie zielonej Irlandii...
Domy też powinny być jakoś lepiej izolowane, bo wg mnie, jakieś 50% ciepła ucieka sobie przez okna i dach. Rury lecą na zewnątrz, więc jakikolwiek większy mróz i panika w narodzie znowu.
Przypomniałam sobie o egzaminie na prawko, który robiłam 9 lat temu w podobnych warunkach w PL. Tylko temperatura była dużo bardziej na minusie... hehe:)
Do ogródka na tyłach domu zaglądają różne ptaszory i ptaszki;) Sikorki, gile, kosy, rudziki i inne.
Mają wystawione żarcie, więc sciągają chmarami;p
Na jednym krzaku zauważyłam rozwijające się listki, więc nie wiem, czy drzewko upadło na główkę może, czy tak powinno być.
Z innej beczki:
Obejrzałam do końca drugi sezon True Blood. Jak zaczną latem puszczać trzeci, to na pewno obejrzę. Nie powala, ale wciąga. Wciąga do tego stopnia, że musiałam oglądać jednym ciągiem!!!
Najlepszy był ten uduchowiony wampir Godryk (2000lat istnienia), który miał już dość i wystawił się na słońce. Bachantka nie przypadła mi do gustu. Gdyby tylko o chlanie i orgietki chodziło, to ok, ale nie - musiały być ofiary z ludzi i manipulacja, czego nie lubię. I tak skończyła marnie;p
Ciekawe, co w trzecim sezonie będzie... wilkołaki i ufoludki??? Muszą czymś zapełnić pustkę, no bo ile można o wampirach...
W ramach odskoczni mam do obejrzenia 5tą serię Losta, House - 5 i 6, Californication - 3. A potem mi się skończą seriale znowu:/
Z filmów pełnometrażowych obejrzeliśmy wczoraj Gamer'a. Fajny, chociaż nie wciągnął mnie, z Gerrym Butlerem. Potem załączyłam The Last House On The Left. Gdybym poszła na to do kina, to po 10 min seansu wyszłabym jeszcze szybciej. Dawno nie widziałam tak chorego filmu... Wyłączyliśmy, bo oboje mieliśmy dość krwi i przemocy.
Załączyłam Changeling, ale było już tak późno, że poszliśmy spać, więc dalszy ciąg dzisiaj wieczorem:)
Z pamiętnika ciężarówki:
-jest mi ciężko
-czuję się jak niepełnosprawna, bo nawet zgiąć w pół się nie mogę i mam przemieszczony środek ciężkości
-ciężko mi się oddycha, bo góra macicy podeszła pod żebra już (a tu jeszcze jeden cały miesiąc!!!)
-kiepsko śpię (ale tak mam od września w zasadzie...)
-przez ten cały lód nie mogę nawet się przejść na mały spacer
-przy zbyt długim łażeniu, zaczynają mnie boleć plecy (więc jaki sens w spacerowaniu w ogóle?)
-z ćwiczeń jogi, już tylko mi same siedzące zostały i chyba leżące zwane 'trupem'...
-dobrze, że jeszcze mogę siedzieć...
-zgagę mam od czasu do czasu. Najlepsza jest w środku nocy - napad paniki murowany.
-nadal nie wiem, czym się objawiają skurcze Brixtona-Hicksa
-nadal pozostały mi 3 lekcje antenatal-classes
-jutro do lekarki po przedłużenie chorobowego (ciekawe, jak się przebiję przez ten śnieg na naszej osiedlowej drodze...)
-mam jeszcze 3 assignmenty do wysłania, co całkowicie wyklucza moją nadzieję na zjawienie się Ola na tym świecie wcześniej (wiecie jak jest, już mi ciężko po prostu i czuję się jakbym się lekko dusiła...)
-nadal nie przeczytałam żadnej książki o pierwszym życiu dziecka...
-po raz pierwszy w życiu widziałam 2godzinnego człowieczka (po lekcjach antenatal w ostatnią środę) - taka drobinka, a spora była, bo podobno 4,5kg:O
-skóra mnie swędzi
-obrzęki mam nieciekawe
-i ciężko mi, ale o tym już kilka razy wspominałam:p
-i kto powiedział, że ciąża to piękny okres w życiu kobiety??? Chyba jakiś oszołom... Może na początku, kiedy nie ma brzucha, waga jest normalna i w miarę normalnie można żyć (chociaż z drugiej strony - wieczne zmęcznie, które i tak mnie nie opuściło, do tego strach przed poronieniem itp.), chociaż w trybie abstynenckim...
-nie mogę się doczekać normalnego drinka, po którym nie będę mieć zgagi!!!! (od jakiegoś czasu już żadnego alkoholu niskoprocentowego nie tykam, nawet w dozwolonych dawkach, przez tą cholerną zgagę właśnie)
-nie mogę się doczekać kieliszka normalnego, nierozcieńczonego wina i normalnego drinaska (martini + sok żurawinowy i rum + pepsi to moi faworyci...)
-nie mogę się doczekać normalnego posiłku i normalnej przerwy między posiłkami, kiedy to nie będzie mnie piec zgaga...
I tak mogłabym sobie wymieniać...
Najbardziej mam dość tych zarwanych nocy chyba jednak. Zniosłabym całą resztę, gdyby nie ten cholerny ból bioder...








cudne są te Twoje psie:)))
OdpowiedzUsuńzdjęcie z usiorami do góry bardzo mi się podoba; serial wampirowy wciąga - tak na prawdę nie wiem, czemu...
jak tak czytam i czytam, to się coraz bardziej utwierdzam, że nie nadaję się... nie potrafiłabym tak się poświęcić i już
dobrze, że takich jak ja nie ma dużo - ludzkość wyginęłaby w max trzech pokoleniach, hehe
Zacznę od końca. Zakończenie bezsennych i niedospanych nocy raczej Ci przez najbliższe 2 lata nie grozi! Heheheh! Mnie tam w ciąży było fajowsko, nic mi nie dokuczało. No, moze ponad wagą ciała. Fotki robisz świetne ale i modelki są supernaturalne. W Twoim ogródku zmieściłoby się z 5 moich.Wszystkich ta zima maca a u mnie sniegu, jak na lekarstwo, tylko piździ jak na Uralu. Ja ugrzęzłam w Dexterze, choc 2gi sezon juz mnie deczko nudzi. W planie mam The Mentalist. Ostatni dom po lewej to świetny thriller! Oglądałam z przyjemnością. Wiem, mam coś nie teges pod kopułką. Oszukana jest poruszającym filmem.Obiecaj, że kiedy Olo bęzie Ci zajmował 36 godzin na dobę, będziesz wpadac na bloga i pisać dłuuugie, soczyste notki! Zaba
OdpowiedzUsuńO jakie radosne animale! hehehe . Widać, że psiaki mają u ciebie dobrze. U mnie też sporo śniegu leży, ale nie tyle, co w pozostałych rejonach kraju, gdzie śniegu to na metry trzeba liczyć.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdeznie
Hej. Koleżankę (w PL) swędziała pod koniec ciąży skóra, lekarze olewali, a ona w końcu sama sobie zdiagnozowała cholestazę i ostatanie 2 tyg ciąży spędziła w szpitalu, pod monitoringiem... Tak mi się przypomniało jak przeczytałam. Lepiej dmuchac na zimne :) Pzdr. A.
OdpowiedzUsuńzakrętka: tak mi się wydaje, że to żadne poświęcenie, a normalne prawo natury. w sumie, bardziej się poświęcamy wychowując inne gatunki, np.koty i psy niż własne dzieci. takie mam wrażenie.
OdpowiedzUsuńŻaba: obiecywać to sobie mogę...;p a rzeczywistość i tak mnie przerośnie.psy już mnie chwilami przerastają ze swoją tępotą umysłową - najbardziej tępe psy w moim życiu!!!nic do nich nie dociera...
mazureczka: dzięki:) właśnie się topi ten śnieg i robi się koszmarna breje, bleee:/
A: oj dmuchać, dmuchać:) lekarz już wie - na wszelki wypadek dał mi skierowanie na badanie lab, gdyby ci w szpitalu olali sprawę. podobno wątróbka szwankuje i można się zawinąć wcześniej niż przewidziane 70 lat życia...:/
OdpowiedzUsuńFajne te Twoje pieski!
OdpowiedzUsuńtrzymaj się Młoda:) 70 to za mało, a prawnuki????kto im bajki ...włączy???
OdpowiedzUsuń