sobota, 19 grudnia 2009

:-S

Ja już, kuźwa, coraz mniej rozumiem życie.

Siebie też.

A innych to już w ogóle nie kumam.

Spać nie mogę przez te pieprzone stawy, a ten mi jeszcze chrapie nad głową. W końcu się przeniósł do salonu, jak usłyszał, że chrapie.

Dupa. I tak nic nie pomogło, bo mnie dopadła niemoc bólowa.

Wycieczki do kibla czynią cuda z mięśniami pośladkowymi. Ból znikł. Pojawił się po 3 godzinach. Znów kibel - znów spokój. 2:1 dla mnie.

Panadol nie, bo wątroba... Zmęczenie takie, jak stąd do Wellington... I do tego rzygać mi się chce, a Olo coraz mocniejsze znaki życia daje, co czasem staje się lekko upierdliwe (pstrykanie w pęcherz) albo wręcz bolesne (przeciągać się lubi i mu dupsko wystaje wtedy w okolicach moich nadpępkowych).

Odwołałam wizytę u psychodłuba, zjebę dostałam, że nie 24h,ale co ja mogę? Wczoraj się czułam jeszcze ok fizycznie, a dzisiaj już totalna kicha.

I tak se siedzę i myślę, że nic nie wiem i mi niedobrze i włosy nawet nie starają się wyschnąć. Pozoranci.

Libido się gdzieś schowało. Może to skutek uboczny tabletek, może hormonów, a może po prostu mi się już odechciało... Starość nie radość:p

Prawdę mówiąc, psy wychodzą na tym życiu najlepiej.

PS: Zrobiłam sobie prezent na Gwiazdkę:D Drogi, ale w przyszłej pracy bardzo przydatny:)
I to w zasadzie koniec prezentów 'własnych' na jakiś czas (pomógł niespodziewany bonus z pracy:D). Zachorowałam jednak na kolejne urządzenie i już zaczęłam zbierać pinionżki-nasze-kochane;D. W kolejce jeszcze samochód czeka, ale ponieważ wygrałam z Tortowskim zakład, to wisi mi 5 patoli:D W sam raz na samochód z drugiej ręki;))) Nie wiem, kiedy, ale może w przyszłym roku:)
Hmm... w totka trzeba zagrać:D

Jak się tak zastanowić, to od cholery urządzeń mam do kupienia. Wyposażenie (skromne) studia mnie czeka:/ A to też nie najtańszy biznes:/

Ale za to, kupiłam dzisiaj jeszcze coś - traficie po sznurku:)

No, to chyba już dość zakupów dla siebie na dłuższy czas;)

Dla siostrzeńca, na gwiazdkowy prezent, tradycyjnie coś Arsenalowego trafiłam:)
Czekają mnie jeszcze drobiażdżki gwiazdkowe - jakieś buteleczki trunków i kosmetyki. Dla szwagra zamówiłam płytę, już jest w przewozie. Prezenty czekają na pakowanie - te, które już są... Dla Taty, obowiązkowo muszę spakować jutro lub w poniedziałek, bo we wtorek ląduje u nas:D Nareszcie!!! Naczekałam się kilka ładnych lat, żeby obejrzał sobie trochę Irlandii:)

8 komentarzy:

  1. No to tak.Dziwne byłoby gdyby sie Twój stan fizyczny na psychicznym nie odbijał. Wszak jesteśmy JEDNO. Heheheh! Mdłości to niepokojący objaw. Może skonsultuj z konowałem? Prezent godny podziwu.Trzeba je sobie robić jak najczęściej się da.Psy mają lepiej faktycznie, kiedy mają kochającą rodzinę.Czy codziennie rano i wieczorem masz czkawkę. Zwykle myślę wtedy o Tobie choć przez chwilkę zainspirowana bliskim kermitowym kontaktem. Heheheh! Pozdro Madzialeno!Mimo bóli i mdłości najbliższy okres zapowiada Ci się caaałkiem nieźle! Zaba

    OdpowiedzUsuń
  2. ja to widzę jak śmigasz w tym rodzinnym Subaraku z Fasolą - diabeł nie kobieta, dobrze, że nawigację przynajmniej zanabyłaś. Co do szkieł dwa dni temu uswiadomiono mnie, że na obiektywach muszą być filtry uv. Nie odnoszę się do ciąży, bo się nie znam na tym zupełnie. No własnie za tydzień ma rodzić moja recepcjonistka i jako pierwsza pracownica od 10 lat dopracowała całą ciążę do końca, dam jej na koniec roku jakiegoś bonusa extra.
    Fajnie, że Twój Tata przyjeżdża, wiem, że macie super kontakt, to pewnie kilka dni minie szybciej i może zapomnisz o dolegliwościach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Siebie zrozumieć? Toż to Nobel!!! Ból przejdzie, spanie wróci- optymizmu. Ale takie są może życzenia przed i świąteczne.Tata też się zachwyci- wiem; i tak ma być. Pozdrawiam-barnaba.bloog pl, -też mający kłopoty ze spaniem, i wkurzony na taki stan spraw.

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz ty się ze sobą oj masz. Pomyśl. Urodzisz i nie będzie mdłości i brzucha jak balon. A dziecie może będzie spokojne. Pozdrawiam i sorki, że mnie tak długo u ciebie nie było.

    OdpowiedzUsuń
  5. jeden jedyny plus przedwczesnych narodzin Miszy to to, że nie zdążył dać się we znaki mojemu pęcherzowi, nerkom, wątrobie, żołądkowi. ale to jedyny plus. minusów było znacznie więcej.
    pozdrawiam. tej Irlandii to Ci szczerze zazdroszczę. Co począć. Nawet dla Miszy "tam" jest lepsze niż "tu" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. libido? cóż to za obce słowo...^^

    a prezent boski, nie znam się zupełnie, ale wygląda baaardzo fachowo:)

    OdpowiedzUsuń
  7. o mamy chyba taki sam tom tom :)

    kiedy rodzisz? bo widze zes jakby na wykonczeniu ?

    parsley

    OdpowiedzUsuń
  8. Przejdzie. Nie martw sie. Popros Ola, zeby tak nie wierzgal. I ucaluj ode mnie. Internetowe dziecko :)
    Lolanta

    OdpowiedzUsuń