wtorek, 28 lipca 2009

Z życia Fasoli

Na życzenie widowni i czytelni:p fota zrobiona Fasoli w 9 tygodniu bytowania (pośrednio) na tym padole ziemskim:

Jak widać, na załączonym obrazku są 4 krzyżyki, te na obrzeżach pokazują granice woreczka (nie wiem teraz czy ciążowego czy żółtkowego, ale jakoś tak się nazywa, jak pamiętam z lekcji biologii), a w środku tego woreczka, czyli w ciemnym obszarze siedzi sobie Fasola i jest zaznaczony/-a jako wewnętrzne krzyżyki, na tej samej osi.
Jessuuuuu, tłumaczenie jak z nikąd...

Dobra, pierścionek może zrobię jutro i jeszcze mam jedno zamówienie dla Ellizki, ale to chyba we czwartek, skoro jutro mam japoński, a dobre światło potrzebuję do zdjęć (a miałam gówniane dzisiaj, bo za oknem pada, a nie mam silnego białego źródła światła w domu, niestety):/

Z innych rewelacji miałam dzisiaj gówniane spotkanie z hr'ką i pier.dolonym supervisorem i w końcu się dowiedział, że nie poddam się łatwo. Pewnie, że będzie na mnie szukał haka, a ja generalnie nie mam już do kogo iść z tym, no bo nie mam i tyle. On ma za plecami szefową, a ja zero wsparcia z jakiejkolwiek strony... Wyrzuciłam z siebie prawdę o treningu, że był gówniany i nie zostałam odhaczona na czas, pomimo zrobionych samodzielnych testów i inne dyrdymały w ten deseń, których nikt nie widzi, ale się dzieją.
Tak się składa, że jestem jedną z niewielu osób w tym ofisie, która nie grzeje jedynie dupą stołka, ale generuje efekty pracy własnej. Narzekanie na kolejny brak treningu zaowocowało treningiem w czwartek - poważnie, to tylko pół godziny, a laska próbowała się wymówić nawałem roboty... qrva, jak ci debile mnie fqrwiają!!!
Mam nadzieję, że wymyślę sobie jakieś godne, własne i dostatnie źródło utrzymania, bo już naprawdę mam dość pracy pod czyjeś dyktando, a już szczególnie pod dyktando kogoś, kto nie jest zbyt inteligentny, a jedyną rozrywkę stanowi upijanie się w weekendy i granie w golfa... nie mówiąc już o niemożliwości oświadczenia się własnej lasce, z którą się jest 12 lat!!!! Naprawdę, taki wypadek jest co najmniej niedojrzały i supervisorem nie powinien być. Szkoda, że nie ma tej babeczki, z którą miałam interview:( Ona zrobiła na mnie dobre wrażenie właśnie...:( A trafiłam kiepsko:(
Dość mam tej roboty, ale nie mogą się mnie pozbyć, hehe. W końcu muszą się na coś przydać, no nie?;)

I tak generalnie, codziennie jak sobie myślę o spędzeniu 8 godzin pod łokciem debila, to mną rzuca normalnie.
Czy ktoś mi może wytłumaczyć, dlaczego zawsze (od jakichś 3 lat) trafiam na debili sterujących moją pracą?????????????????? To jakaś klątwa jest, czy jak?????Może ktoś z was potrafi to jakoś odczynić??????????
Byłabym dźwięczna bezgranicznie...

7 komentarzy:

  1. Za jakiś czas pokaż kolejna focię Fasolki bo na tej jest dosyć jeszcze, hm...fasolkowata.Hehehe! Szkoda,że tyra dostarcza Ci tylu stresów.Lepiej byłoby do niej iść ze śpiewem na ustach. Jasne. Zaba

    OdpowiedzUsuń
  2. Fasoleczkę pogłaskaj ode mnie... a debili nie sieją Madziu, niestety i udaje im sie ślizgiem, ślizgiem

    całuję kochana

    OdpowiedzUsuń
  3. Pikna fota:)
    Pierwsza w albumie będzie, co?
    Uroki siem odczynia, czemu nie...;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fasola pieknie wyrosnięta. Z debilami to wiesz. Nie sieja nie orzą a durnie rosną.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przybiegłam coby pomachać ostatni raz na do widzenia.Wczoraj skasowałam blogi i dlatego chcę podziękować Tobie za słowa otuchy gdy w dole łez siedziałam,oraz radosne które śmiech wywoływały.
    Skarbie uśmiechaj się to i maleństwo będzie roześmiane,nie dąsaj się coby maleństwo smutasem nie było....i biegnij przez życie tak jak Tobie serce podpowiada.Oczywiście z serduchem myśl o Tortowskim.

    macham zatem ostatni raz jak zwykle pogodnie i pozytywnie.Dośka

    OdpowiedzUsuń
  6. Dosieńka!!!!!!!!Dlaczego pokasowałaś wszsytkie blogi????:(((( Teraz już w ogóle nie będę wiedziała, co się u Ciebie dzieje, a poza tym marnujesz talent nie pisząc!!!!:(((

    OdpowiedzUsuń
  7. I ucz córkę /bo to musi być córka!/ jak się blogi pisze.
    Nie możemy przecież zniknąć, prawda?

    OdpowiedzUsuń