poniedziałek, 20 lipca 2009

Paw

Dokladnie tak, rzygac mi sie chce... nie ma to nic wspolnego z ciaza... szczegoly pozniej, jak w ogole sile bede miec, by zrobic cokolwiek po tej jebanej tyrze...

Apdejt 18.20:
To teraz mogę napisać już, o co poszło. Gnoje, zamiast dać mi już umowę na stałe, przedłużyli mi okres próbny o kolejne 3 miesiące, pod pretekstem, że nie miałam okazji się wykazać umiejętnościami uzyskanymi w ciągu treningu... Qrwa, te 'umiejętności' mam od 5 lat!!! tak się składa, że gówniana 'trenerka' nie stanęła na wysokości zadania i nie przetrenowała mnie w odpowiednio krótkim czasie!!!
Najgorsze jest to, że w zasadzie na okresie próbnym mogą zwolnić za cokolwiek - tak jak w ostatniej tyrze (tyle, że tam ludzie już się sami zaczęli zwalniać)- nie muszą zwolnić za ciążę i na pewno nie uwzględnią tego w papierach, bo czekałby ich Trybunał!!! Nieważne, że wykonuję swoje obowiązki jak należy, kompletnie nieważne... w końcu dlaczego mieliby potem zatrudniać kogoś na roczny kontrakt, no nie???? Cała sprawa mocno mi śmierdzi już... nie sądziłam, że pierdolony cwel Glenn okaże się takim chujem... szkoda słów normalnie...

Ed mówi, żebym się nie przejmowała i że z cwela jest faktycznie cwel, radzi też pójść do tej całej hr-ki i dodać kilka własnych słów, mówiąc jednocześnie, że byłam zbyt zszokowana i zbyt szybko się to odbyło (po wakacjach wracam do roboty, o 8.20 się zjawiam, a o 10.00 mam ten pierdolony review i to jeszcze musiałam dodać na formularzu swoje zdanie, a nie miałam nawet czasu się nad tym zastanowić!!!). Znów zostanę na lodzie, bo przecież mogą mnie zwolnić pod jakimkolwiek pretekstem, w końcu nie ma świadków mojej pracy praktycznie!!!

Po raz kolejny przekonuję się, że cały ten farmaceutyczny biznes śmierdzi i to śmierdzi na odległość. Gorzej jak się ruszy, bo gówno zawsze śmierdzi przecież...

Nie wiem, co zrobić, nie wiem, z kim się skontaktować, nie mamy żadnego znajomego prawnika...A ja nic złego w tej robocie nie zrobiłam... już na pewno robię więcej niż to patafiaństwo na zmianach... Qrva, życie jest jak dziwka i do tego niesprawiedliwa...

Od tego wszystkiego łeb mnie zaczął napierdalać. Brzuch mnie rozbolał - ten niżej... - od stresu w ciągu dnia... i to by było na tyle z rozluźnienia wakacyjnego i odpoczynku psychicznego... Pierdolony skurwysyn z tego Glenna Carrolla!!! Pierdolony supervisor!!! Wendy, która była przed nim, a teraz jest właśnie na urlopie macierzyńskim, na pewno nie podłożyłaby takiej świni nikomu. W końcu to kobieta i rozumie takie sprawy, a bezdzietny facet tego nie zrozumie nigdy!!!Bo jego tępy łeb nie obejmuje!!!

Jak dobrze mieć przy sobie takiego kochanego Eddiego:) Dla niego najważniejsza jestem ja i Fasola, a nie moja robota czy kasa z niej... całe szczęście... Mówi, żebym nie stresowała się i powiedziała wszystkim w pracy, że jestem w ciąży (to może być mały plusik dla mnie, bo wtedy nie będą na tyle odważni, żeby zwalniać mnie za byle powód podany przez tego sqrwiela G.) i żebym wyluzowała, bo nie mogę się przemęczać w końcu. No i fakt, nie mogę i stresować też nie, bo jak wcześniej wspomniałam, od razu mnie brzuch zaczyna boleć.

Nie mam serca w ogóle już do tej roboty, ani do tych ludzi w moim biurze. Przepadli totalnie u mnie. Nie zasługują na żadne ciepłe słowo z mojej strony, na pomoc, na nic!!! Są podli i wredni. Jedyni normalni są w biurze piętro niżej i w labie w R&D:/

6 komentarzy:

  1. No nieeee. Stres? Gonić dziada! Zaba

    OdpowiedzUsuń
  2. gdyby nie rzyganie byłoby nudno,a tak nie znasz dnia ani gadziny...Ale to minie i nastąpią dalsze rewelacje związane z tak wspaniałym stanem....
    Róża

    OdpowiedzUsuń
  3. w ciazy jestes!!!!!!!!!!!!!!!!wyluzuj :))) na uj ci to :)))

    parsley

    OdpowiedzUsuń
  4. masz rację parsley, ale wiesz jak jest:/

    OdpowiedzUsuń
  5. ludzie są tak fajni, że aż słów brak...

    OdpowiedzUsuń