wtorek, 21 lipca 2009

********

Tak sobie myślę, że może nie powinnam się niczym przejmować?
Po co się przejmować, skoro nie ma się wpływu na nic... Robić swoje i zbierać za to profity. Muszę nauczyć się obijać, bo jakoś nie potrafię tego robić. Jak się obijam, to się stresuję, ale jak się przepracowuję to też się stresuję:(
Miałam dzisiaj szkolenie całodzienne - HPLC troubleshooting. Rano pomyślałam, że chciałabym pogadać sobie z prowadzącą, jak można się dostać do ich zakładu, bo ci ludzie to naprawdę fachowcy w swojej dziedzinie i nareszcie coś innego do roboty... Ale ponieważ o 17 mój mózg już się całkowicie rozładował - brak kalorii i wypoczynku - więc zapomniałam do tej babki podejść i zapytać się o szczegóły... Moja wina i zapominalstwo. Mogę zrzucić na Fasolę, że soki ze mnie wysysa:p

W nocy nie mogłam spać. Obudziłam się o 3 nad ranem i od tego momentu dopadły mnie myśli. Koszmar na jawie:/

Nie mam siły na nic. Wciąż mam doła. Zamiast się cieszyć, że odpoczęłam w domu, to wszelkie wspomnienia już zostały zakopane dzięki wczorajszej wtopie.

Nie chcę nawet myśleć, jak to się wszystko rozwinie:/ Dodatkowy stres to siedzenie koło tego palanta, szefa cały dzień i jeszcze się na lunchu muszę na jego tępą gębę się gapić... Dość mam tego miejsca...
Wiecie, z innego punktu widzenia - zwolnienie mnie stamtąd upoważniłoby mnie do wniesienia sprawy do sądu, gdybym miała dobre zarzuty, a poza tym kasa (moja własna zresztą) należałaby mi się... Nie wiem, jak się ma status bezrobotnej pary z dzieckiem w drodze, bo oficjalnie obydwoje bylibyśmy bezrobotni wtedy.

Boję się przyszłości, bo nawet własnego domu nie mamy. Ed nie dostanie kredytu jako samozatrudniony, a ja wcale jako bezrobotna... I jestem w kropce, dopóki nie wygram w totka...
Właśnie kupiłam po 4 zakłady w euro lotka i national lottery. Ciekawe, czy cokolwiek się uda wygrać...:/
Moja codzienna mantra ostatnio bazuje na pragnieniu wygranej w lotto i to nagrody głównej... może to śmieszne, ale czasami działa podobno...

Nie mam już siły, spadam poczytać książkę i zadołować się kompletnie...

6 komentarzy:

  1. No tak. Obnizenie nastroju minie ok 3 miesiąca.Chyba.Cyganie w taborach też dzieci wychowywali i nie mieli domu.Dążenie do stabilizacji jest jednak naturalne.Tylko czasem niewykonalne.Podobne do Twojej , mantry śle w kosmos 100% grających.Na kogo padnie, na tego bęc.Ćwicz jogę albo cóś. Nie zaszkodzi a może da trochę tzw.filozoficznego spokoju. Czego Ci zyczę,amen!Zaba

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, czy Ty będziesz mieć malego groszka?

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz racje ze nie ma sie co przejmowac tym na co nie mamy wplywu, to moze wezmiemy sie za Cyganstwo?
    Na luza jezdzic po kontynentach jakims przerobionym autobusem?
    Wygraj byle duzo, bo mialas sie podzielic :)
    Buziaczki.
    Pamietaaj o nie stresowaniu sie!!!!!!!!!!
    buzi dla fasolki od ciotki ellki

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też już pierwszy dzień po urlopie, zapomniałam przez te 2 tygodnie w jakim osim gnieździe przebywam... trzeba uczyć się olewać, opornie nauka idzie, ale trzeba
    no:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety nie zarobię na wystawce bo jest ona organizowana pod hasłem "Podaruj- darując jesteś lepszy". Nie wiem od kogo. Hasło bzdurne ale jaki kraj- taka wystawka. Hahahaha!Wywalam czynny mikser, ekspres przelewowy i milion innych rzeczy, których nie używam. Za to rozejrzę się, co wystawiają sąsiedzi.Hahaha! Zaba

    OdpowiedzUsuń
  6. No i masz babo placek. Nie zbyt miła perspektywa byc bezrobotnym. Moze az tak źle nie będzie

    OdpowiedzUsuń