No to zaczęliśmy się opierdalać i obżerać, hehe:p prawie całego NG przeczytałam (jeden numer, nie że zara wszystkie roczniki, nie...), zagrałam w coś, co się nazywa "Children of the Nile" - fajna gra, tylko się lekko telepie na pewnym etapie:/ Więc się znudziłam, wciągnęłam zupkę chińską, polskiej produkcji z ruskiego sklepu (no taki paradoks, nie), poczytałam trochę NG znowu, i wzięłam się za obrabianie fot poniższych w towarzystwie ostatnio odkrytego charakteru komicznego, niejakiego Eddiego Izzarda - ale o nim w następnym odcinku. Jak na razie mamy jego box set i wczoraj też leciał. Dobra, do rzeczy...
W ubiegłą sobotę, późną porą, poszłam na spacerek (pogoda była zgoła inna niż wczoraj!!!).
Poniższa fota skojarzyła mi się z widoczkami południowo-europejskimi:) Przez te 'pionowe' drzewa (jakby poziome były możliwe...), chmurki na tle Bray Head i błękit nieba;)

Sugar Loaf kojarzy mi się momentami z górą Fudżi (albo Fuji-san, jak mawiają samurajowie):

Pierwszy raz od ładnych kilku lat zobaczyłam pole jęczmienia (albo owsa...czy ja wiem) na własne oczy, bo zazwyczaj widywałam w PL ale w Ira nie uświadczyłam dotychczas:D
I to jest całkiem niedaleko nas:O

Potem nastąpiła niedziela - grill u kumpeli, no niestety nie zakrapiany, bo wiadomo, że nie mogę:/ ale laski też nie piły, z różnych innych względów.
W poniedziałek za to, kiedy to byłam 'chora', pojechaliśmy do Japanese Gardens w Kildare.
Obrazki załączam poniżej:
Wybór drogi filozoficznej, hehe:



Pawilon herbaciany:


Gigantyczne i cholernie stare bonsai:


Pawilon herbaty od środka:

Japoński dziabołek, pilnujący strumyczka;p
Mostek (były tam też mostki Zaręczynowy i Małżeństwa, a także Ścieżka Miesiąca Miodowego):
Ogródek skalny:

W sąsiedztwie jest stadnina, więc można się natknąć na klacze ze źrebakami i na ogiery, które są trzymane na samodzielnych wybiegach (może pogryzłyby się inaczej??? nie znam się na koniach...:/)




Ogród Św. Fiachry (w sąsiedztwie hodowli):


Pustelnia mnicha... (sekret mnicha, hehehe) - tak budowali tubylcy jakieś 1300 lat temu:O Bez zaprawy kompletnie:O
I na tym zdjęciu wykończyłam baterię, niestety:/

Z innej beczki, wczoraj oglądaliśmy 'Klątwę' i 'Klątwa 2', do tego właśnie pierwszą płytkę Eddiego Izzarda. Boki zrywać, hehe:D cdn....
Piękne foty, ja mam mega lenia od kilku dni :*
OdpowiedzUsuńSuper fotki, ja wciaz jestem polprzytomna. Ale to chyba juz koncowka tych meczarni.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Cholernie dużo masz tam ciekawych miejsc. Z przyjemnością zwiedziłam. U nas dziś nareszcie siąpi. I dobrze , bo było nieco za sucho. Nie muszę pędzić z konewką.Zaba
OdpowiedzUsuńno nareszcie sie nie obijasz tylko piszesz :) fajny post, optymizm bije od ciebie, super! zdjęcia tez extra. Trzymaj sie i pogłaskaj Fasolke od ciotki Anety :)
OdpowiedzUsuń