Swiety spokoj w robocie. Nie ma tego, ktory nas glownie pilnuje. Jeden kolega zmianowy jest na wakacjach, wobec czego w biurze jestem tylko ja i drugi kolega. Nareszcie mozna poszperac w necie, popisac cosik i zamyslic sie nad swoim zalosnym zywotem.
No i wlasnie ten zywot mnie znow sprowadzil na droge depresyjnego myslenia. No nie wiem, dlaczego tak jest, ze sie czlowiek unieszczesliwia takim mysleniem. Naprawde, brakuje mi chyba treningu Zen, bo za czesto i do tego gesto mysle o pierdolach zamiast dzialac. Jestem ciekawa, czy te anonimowe telefony z rana to bank, czy jakis agent znowu... w koncu sie do mnie dodzwonia, ale niech to robia w godzinach rozsadnych dla czlowieka pracujacego. Niestety, nie mam takiego luzu jeszcze, zeby odbierac jakiekolwiek telefony na moja prywatna komorke... mogliby dac mi juz ten kredyt, kupilabym sobie moje wymarzone autko i skonczylaby sie codzienna mordega godzinna w za glosnym srodku lokomocji, jakim staly sie moje 4 kolka w ciagu ostatnich kilku lat dzieki problemom z wydechem... bynajmniej nie moim...;p
Najbardziej mnie wpienia we mnie samej to, ze jakiekolwiek problemy psychiczne zabijam smiechem. Moze tego nie widac, ale zawsze pajacuje na ich temat, zamiast sie za nie powaznie zabrac.
Tak a propos zabierania sie, wczoraj mnie Ed pyta ‘a jak tam twoja ksiazka?’, a ja na to ‘jaka?’. Wiadomo, ze nie zadna do czytania, ale ta, za ktora sie zabralam jakis miesiac temu i teraz sobie zatecha w czelusciach mojego twardego dysku zamiast kwitnac i juz czekac na pierwsze recenzje potencjalnych wydawcow. A propos wydawania ksiazek – teraz jest o to bardzo latwo. Wszsytko zalatwia sie przez net, placi sie z wlasnej kieszeni i nawet o dystrybucje nie trzeba sie martwic... gdzie te czasy, ze pisali tylko wybrani, hehe. Teraz moze bazgrac kazdy i to dzieki wynalazkowi komputera – zabawne, matematyka w sluzbie jezyka... rymy czestochowskie azaliz...
Nom, to sobie tak mysle i skrobie w oczekwianiu az mi sie kolumna hplc lekko przemyje z jakichs zalezalych swinstw, bo nawet analizy nie moge puscic:/ nie wiem, moze ktos jej uzyl dla blizej mi nie znanych probek. Nie moge sie doczekac momentu, kiedy bede mogla robic cos innego niz sleczenie w labie calymi dniami. Tzn., slecze raczej w biurze, bo to zalezy ile mam do przygotowania w labie, ale mowie ze w labie, no nie...
W kazdym razie, chcialabym juz sie zajac czyms innym, tlumaczeniami i fotografia najbardziej chyba. Nie chce mi sie zdobywac kolejnego tytulu, jakis maly dyplomik jeden z drugim wystarczy. Chetnie skonczylabym tez jakies projektowanie stron internetowych, bo to bylo dawno temu i w PL, wiec nie za bardzo ten dyplom mozna zuzyc tutaj...:/
A tak poza tym, to kolejna kolezanka jest w ciazy. Czwarty miesiac. Normalnie przesladuja mnie ciezarne!!!:D co czytam, czy kogos spotykam, czy dostaje maila, to jest w ciazy – nie mail, kumpela. W zasadzie, to musze jednej wygarnac, ze juz przestal ja interesowac swiat zewnetrzny od kiedy zaciazyla;p
Ciekawe, kiedy ten kot wyladuje u nas....hmmm.... na weterynarza trzeba zbierac, podejrzewam – co by go zaszczepic przeciwko wszystkiemu... co bysmy sie nie pochorowali... bo z takim futrem to nigdy nic nie wiadomo. Ed spanikowal lekko, ale z faceetami juz chyba tak jest, ze panikuja o byle co...
Spadam sie byczyc dalej – jeszcze mi niecale 2 godziny zostaly, hehe:p
PS: Już jestem w domciu - właśnie przydybałam tego królasa, którego goniliśmy w środę czy czwartek:O Pasie się na tej trawce przed blokiem, jak nie przymierzając, owca jakaś:D:O
Taaa... spadam na siłkę powytrząsać tłuszcze, bo mi Randdall na ambicję wchodzi tymi swoimi 50km dziennie:p
uwazaj bo ciąża to bardziej zaraźliwa niż grypa meksykanska...
OdpowiedzUsuńWy lepiej uważajcie,żebyście nie pozarażali bidnego kota ludzkimi chorobami. I tak na marginesie. Koty nie przegryzają ludziom gardeł podczas snu nawet jak sie im grdyka rusza. Buahahahahahaha! No doczekac sie nie moge. powiedz chociaz czy to będzie chłopczyk,czy dziewczynka? I co z nim zrobisz kiedy zaciązysz i nasłuchasz sie pierdół o toksoplazmozie???? No mów jak ojcu. bucha! Zaba
OdpowiedzUsuńŻaba: nie słyszałam, żeby koty przegryzały gardła ludziom...te domowe przynajmniej:p raczej laska, żeby nie trzeba się było w kastrowanie bawić i biegać do veta na wizyty.i tak dostanie dawkę szczepionek:p psy się szczepi, to dlaczego koty miałyby mieć lepiej, tym bardziej, że wredne (nomen omen) suki z nich są:p
OdpowiedzUsuń