Nienawidze poniedzialkow i generalnie, nie znosze nawet weekendow (no, te ostatnie chyba tylko toleruje ze wzgledu na mozliwosc wyspania sie jako takiego).
Nie lubie swojego zycia, bo jest bezcelowe i spieprzone od samego poczatku – wszystko jest przypadkiem i ja tez. Nie lubie przypadkow, lubie zaplanowane decyzje.
Nie lubie urabiac ludzi, zeby w koncu przjrzeli na oczy...
Nie lubie tyrac bez sensu – wolalabym sie rozwijac swoim tokiem.
Nie lubie bezbarwnosci zycia, ktore prowadze.
Nie lubie poczucia osamotnienia i braku mozliwosci posiedzenia nad kufelkiem w gronie znajomych, tylko z tego powodu, ze sa zbyt daleko ode mnie.
Nie lubie poczucia bycia w potrzasku i miotania sie w tej klatce jak dzika bestia.
Nie lubie bajzlu w robocie.
Nie lubie brania odpowiedzialnosci, szczegolnie za kogos.
Nie lubie, jak mi sie ktos wpieprza miedzy wodke a zakaske.
Brakuje mi babskich rozmow, na tematy zarezerwowane tylko dla przyjaciolek.
Brakuje mi wypadow do restauracji = powoli mam dosc take-away’ow i weekendowych wieczorow spedzanych w chacie.
Brakuje mi czasu dla siebie, dla zalegajacych moje polki ksiazek, dla roslin, ktore wymagaja przesadzenia, dla ciala, ktore domaga sie uwagi i treningu.
To w zasadzie bylaby lista moich ‘nie lubie’ i ‘brakuje’. Jak mi sie przypomni cokolwiek, to dodam...
To tymczasem, borem lasem...
ależ dopadło Ciebie ,,nie lubię"Rady to ja na polubienie życia nie podam,ale chyba też bym nie polubiła wymienionych elementów,nie mniej marazm tygodniowy by mi sie przydał,cobym powietrza w swoje silne płuca nabrała.
OdpowiedzUsuńWszystko na nie? No to może zrozumiesz moją radochę z bycia samotną żabą?hehehehe!Delektuję się życiem. No moooże czasem jakiś osobnik pełci przxeciwnej by sie nadał ale nie koniecznie. Bucha i proszę o nocie na "tak". Zaba
OdpowiedzUsuńoj, Koziołku, Koziołku...
OdpowiedzUsuńza ładnie i za grzecznie może było, co?
pokaż różki! staranuj albo przeskocz i - do przodu!