niedziela, 24 listopada 2013

hahahahaha

Centymetry spadają, waga też drgnęła, a wszystko dzięki mojemu planowi działań.

Codziennie, w tygodniu, od rana: joga, po odwiezieniu Olka do przedszkola biegi z psem nad morzem (niestety, nie mamy piaszczystej plaży ;) ), na koniec Insanity (oszczędzam czas na rozgrzewce i rozciąganiu na początku treningu, bo to już załatwiam przy bieganiu).

Dużo wody, soków, mnóstwo owoców i jarzyn, a także kasze i rośliny strączkowe. Od czasu do czasu dzień na 100% surowo :)
Nie liczę kalorii, bo jem niskokalorycznie z natury. Nie jadam potraw tłustych - bo dość ciężko na surowym weganizmie o takie (chyba, że kilka awokado zalejemy olejem tłoczonym na zimno... ale to jest bleeeee), nie jadam cukru, bo po co, skoro cukrów idealnych dostarczają mi owoce i dzięki temu nie mam ochoty na żadne słodkości.

Unikam mąki, ale od czasu do czasu jem chleb - najchętniej domowej roboty, w którym nie ma chemicznych dodatków.

W sokach akurat nie ma wielu cukrów prostych, ponieważ w większości zawierają warzywa, szczególnie zielone :)

Oby tak dalej, a dopnę swego ;)

Odwiedziłam koleżankę, której córeczka skończyła właśnie 6 miesięcy - jakie maleństwo leciutkie i kompaktowe jest!!! :D Już zapomniałam, kiedy Olek był taki malutki i kompaktowy LOL

A poza tym...
Zimno jest. Jeśli słonecznie przy okazji, to fajnie, ale dzisiaj było akurat bardzo wilgotne powietrze i mimo wyższej temperatury i braku wiatru odczuwało się zimno dość boleśnie...




9 komentarzy:

  1. Wytrwałości! :-* Oj niunia mojej przyjaciółki też właśnie skończyła 6 msc, ale kompaktowa to ona nie jest, KAWAŁ słodziaka bym rzekła ;-D

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do udziału w rozdaniu z firmoo.com :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. DZielna Kobieta jesteś, trzymaj się pozdrawiam
    j

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zapieprzam 5 razy w tygodniu na siłowni. Głównie bieżnia, rower, steper i trochę ciężary. Nie ważę się, ale jest trochę lepiej. Mam nadzieję, że przez następne dwa miesiące do urlopu uda się pozbyć tego co przyszło, przez choróbska, kontuzje i lenistwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy trening jest dobry wg mnie :) Ale musi służyć danej osobie - jeśli nie daje Ci szczęścia, to musisz zmienić trening LOL
      Uwielbiam ten mój rozkład mimo totalnego zmęczenia w piątek, bo wiem, że sadło spada, a organizm dostaje właściwą dawkę ruchu.

      Usuń
  4. Każdy sposób ok, jeśli prowadzi do celu. Gratuluję postępów! Potem tylko musimy utrzymać nasze zdobycze i nie przytyć z byle czego. Wiesz? Dopiero zauważyłam, ze nie pamiętam kiedy jadłam mięso i słodycze? Owoce jadam i widocznie tego cukru wystarcza mózgowi, bo od rzeczy nie gadam, hahahahhah!

    Pozdro!
    Zaba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak Żabciu :D Byle słodkości trzymać z daleka od siebie. Łatwa i zdrowa podmiana pod słodkie ciasto to koktajl na bazie bananów, mleka roślinnego (osobiście unikam sojowego, ale każdemu wg woli) i mieszanki 'macacchino' (maca/maka (taka roślinka a nie żydowskie pieczywo), surowe kakako, cukier kokosowy). Od kiedy mam pod ręką sproszkowaną japońską zieloną herbatę matcha, również pół łyżeczki tego specyfiku. Śniadanie królów :D Ale da radę na podmianę podwieczorku albo innego słodkiego dania - zapycha i dodaje energii. Nie wiem, czy to macacchino jest dostępne w PL, ale zawsze można swoją mieszankę wymyślić, a poza tym... banany, mleko i proszek z maca wystarczą wydaje mi się, a do posłodzenia kilka namoczonych na kilkanaście minut i zmiksowanych z resztą składników wystarczy, albo np. łycha dobrego miodu (bez dodatków...) :)

      Usuń
  5. a ja sie pytam gdzie się podział wspaniale rewelacyjny komentarz od MNIE ?
    dopniesz i dotrzesz do celu - ja to wiem i jestem spokojna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sieć zjadła, jak to bywa, zapewne :/
      Strasznie wolno ten cel się zbliża ;)

      Usuń