Nie ćwiczyłam dziś rano i normalnie padam na pysk. A w zasadzie, padam na pysk od samego rana. I podejrzewam właśnie ten brak ćwiczeń, oczywiście poza wyrwaniem ze snu przez śpiewającego swoje kompozycje w drugim pokoju, Olka ok. 7.30 rano...
Ja nie wiem, ale to dziecko musi się budzić wcześnie właśnie wtedy, kiedy ja chcę co nie co odespać, a jak ma wcześniej wstać, to akurat śpi jak suseł! Typowe...
I wiecie co... tolerancja na życie w prowizorce się skończyła i wczoraj, za bardzo przyzwoitą cenę nabyłam stół, cztery krzesła i stojak na kwiaty (dwupoziomowy, więc kilka doniczek się mieści ze spokojem). Sama skręciłam po położeniu Olka spać. Łapska mnie bolały, poobcierane od kręcenia śrubokrętem i innymi dziwnymi przyrządami majster-klepki. Najgorsze było sprzątanie pobojowiska - te wszystkie kartony!!! Ale mam teraz pięknie w salonie!!!!!!!! I to wszystko własnymi rencyma !!!!:)))
Olkowi w to graj i dzisiaj objeżdżał stół swoimi samochodzikami. Coffee table zostawiłam przy sofie - jak znalazł, kiedy człowiek sobie leżakuje z książką lub ogląda jakiś film, a Olo też się na nim bawi, kiedy już znudzi mu się duży stół albo bajzel w jego pokoju przekracza próg akceptacji wszelkich norm:)))
We czwartek odwiedziliśmy nowe przedszkole Olka. Spodobał mi się sposób żywienia. Dzieci są tam jedynie przez 3 godziny dziennie, ale rano dostają tosta i mleko, a na lunch owoce i mleko. Olo, siłą rzeczy, mleka krowiego pić nie będzie, za to będzie dla niego specjalnie kupione mleko roślinne lub kozie (z piciem tych rodzajów nie ma żadnych problemów). Mam nadzieję wielką, że nauczy się jeść owoce w kawałku i chleb! Skoro wcina ciasteczka, na których można sobie połamać zęby, to chleb tym bardziej nie powinien mu sprawiać problemu... Przynajmniej teoretycznie ;D
Tak sobie czytam jednego bloga mamy 3,5-letniego chłopca i stwierdzam, że Olo przy nim to aniołek!:))) Tamten wyprawia cyrki na każdym kroku, nie sprząta pokoju (jego mama sprząta go za niego...), wystwarza cuda niewidy, z Olkiem takich problemów jeszcze nie ma i mam nadzieję, że nie będzie.
Olo sam sprząta pokój poproszony o to, czasem zabiera to sporo czasu, ale jednak robi to sam z moją niewielką pomocą. Z jedzeniem wiadomo jak jest, ale tutaj nie jest żadnym wyjątkiem - większość mam trzylatków skarży się na wysmradzanie i cofkę w rozwoju przy stole (np. powrót do karmienia przez mamę lub innego członka rodziny, bo dziecię odmawia używania własnych łapek i łyżeczki czy widelczyka).
Nadal nie jest chętny do opuszczania swojego łóżka rano, zanim ja wstanę, z czego jestem niezmiernie zadowolona, bo wtedy oprócz psiego nosa, ładowałby się jeszcze do mnie klocuszek 16-kilogramowy z wielkimi niebieskimi oczkami i wielkim uśmiechem od ucha do ucha;)))
Muszę przyznać, że złośliwości w nim coraz mniej, natomiast jest dość troskliwy - okruszki czyści, jeśli jakieś znajdzie na mojej bluzce, pieska głaszcze. Jedynie, kiedy się zdenerwuje wpadnie w małą histerię, ale to i tak pikuś do tego, co w życiu widziałam.
Acha, wczoraj prawie się znów zgubił w wielkim sklepie z meblami itp. I już miał podkówkę, ale mnie odnalazł i się momentalnie rozchmurzył. Miałam go na oku - chciałam zobaczyć jego reakcję. Niestety, nauczka nie działa zbyt długo i po kilku minutach zaczyna się znów bieganie między regałami. Cóż, na smycz go nie wezmę, a nie mam z kim zostawić. Dobrze, że mieszkam w Ira, bo w PL... już sobie wyobrażam ten wzrok i niepochlebne cmokanie podstarzałych kawalerów i panien z usteczkami w ciup, które w życiu nie miały z małym dzieckiem do czynienia. Ech, dobrze że tutaj ludzie są normalni, a starsi ludzie wręcz uwielbiają takie maluchy i są bardzo tolerancyjni dla wszelkich wybryków maleństw;)
Pies wszedł dzisiaj w krótki konflikt z drugim, większym psem, ale huknęłam na nią i chyba obydwa/dwoje się przestraszyli, bo momentalnie przestali wzajemne obgryzanie, hehe. Nie ma jak respekt;)
Ooooo ależ się naczytałam! Masz duże mieszkanie. U mnie wokół stołu ledwie kot się mieści a co dopiero Olo w samochodziku.Gratulacje za zdolności konstruktorskie.
OdpowiedzUsuńPamiętam jak się kruszyna urodziła a tu chłop 16 kilo. Fajnej wiosny życzę!!!!!
Zaba
Żabciu - ale on objeżdżał malutkimi samochodzikami po stole kółka, że się tak wyrażę:))) Stół stoi pod szafkami z półkami, bo inaczej nie byłoby miejsca na środku, gdzie jest teren do zabawy Olka i ćwiczeń maminych;) Może na polskie warunki jest spore, ale na tutejsze - małe. Widziałam mniejsze, wręcz mikro i w takich domach dziwi mnie ilość pomieszczeń - po co tyle ścian, skoro można byłoby zrobić piękne przestrzenne pokoje, połączyć salon z kuchnią itp. i mieć dużo jaśniej i oszczędniej ze względu na światło? Ale wiesz, to nie jest pierwsza dziwna rzecz w tym kraju. Ale i tak wolę tutaj mieszkać niż a PL, w mikroskopijnym mieszkanku.
Usuńacha, no i jeszcze pranie musi gdzieś schnąć, więc jak ćwiczę, to przesuwam suszarkę do kuchni:)))
UsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńPo prostu grzeczne dziecko masz i dobrze chowane, pozdrawiam
OdpowiedzUsuńj
czyli Olo normalnie się rozwija . Składanie mebli jest leprze od niejednego puzzle
OdpowiedzUsuńNo mój akurat zębaty sie robi . Trraz trójki wychodzą. Juz trzy się przebiły przez dziąsło. Oczywiście bolesne ząbkowanie. A jak go boli i swędzi to wiadomo urwis. No i poza tym juz wchodzi w ten okres buntu. Wymuszacz mały. Nic. jakos to przetrwam. A do jedzenia to święci Pańscy ratujcie. Zatem rozumiem twój ból w kwestii zywienia dziecięcia i jego harców.
OdpowiedzUsuń