Olo ma 3 ząbki:) Wyłażą naraz:O Biedny misiek, się nacierpi:/ Nie je prawie nic. Wciągnął trochę kaszki na podwieczorek i mleka na kolację i to koniec. Zanim pójdę spać, dostanie jeszcze trochę mleka modyfikowanego.
Strasznie się męczył dzisiaj i widać było, że drzemki są jakościowo do d...y. Lekka gorączka, oczywiście.
Na początku myślałam, że to przeziębienie, bo kicha i kaszle czasem - ale to może być od kurzu albo braku wilgoci w powietrzu (non stop w kominku się pali).
Jest kur...o zimno. Tylko w salonie i pokoju Ola są kaloryfery olejowe, w pozostałych ogrzewania brak, bo jak zabrakło oleju opałowego, tak nie ma nadal... I nie będzie do 'aż po Nowym Roku'.
Chciałam przebookować bilet, ale mam wizytę w szpitalu zaraz po Nowym Roku i nie za bardzo mam na kiedy ją przełożyć. No nic to. Może do mnie przylecą, a ja chętnie w maju się wybiorę, bo dawno wiosny polskiej nie doświadczyłam:|
Za oknem -6st i podejrzewam obniżanie stopniowe w ciągu nocy. W Olka pokoiku jest 16st, a w salonie niecałe 15.... Wstawię drugi kaloryfer do jego pokoiku i będę tam spać również - na szczęście jest tam też wstawione łóżko. Rano ma być 20, bo inaczej dostanę ku...cy z przerzutką i ci od oleju opałowego (łącznie z hydraulikiem opierdalaczem) dostaną wpier...l ode mnie!!!wrrr...
Jutro czeka nas pakowanie i sprzątanie. Nie wiem, jakim cudem mi ciuchy wyschną, skoro ogrzewania nie ma w pokoju udającym chwilowo pralnię. Ciuchy Ola suszę pojedynczo na kaloryferku...:O
Facet, który mieszka ze mną wybył, bo musiał swojego nastoletniego młotka zawieźć do babci przed świętami. E tam, szkoda słów na tych dwóch... Mam nadzieję, że Olo będzie inny i lenistwo intelektualne go ominie.
A propos babci, to odwiedziliśmy ją wczoraj. Nareszcie! W końcu Olo ma prawo ją widywać chociaż raz na miesiąc i mam to gdzieś, że trzeba jechać półtorej godziny autostradą!!! Jazda mnie wymęczyła, ale powiedziałam jej, że nawet sami we dwójkę przyjedziemy, jeśli E. nie będzie chciał. Nastoletniego gówniarza ciągnie tam co najmniej raz na miesiąc, a Ola w ogóle, praktycznie. Autentycznie, czuję się, jakby gówniarz był na specjalnych warunkach, bo 'oj jaki on biedny, z ojczymem się wychowuje, a ojciec daleko mieszka'... prawdę mówiąc, rzygać mi się chce od tego ich skakania naokoło smarkacza... Ciekawe, że nikt tak nie skacze wokół Olka, pomimo tego, że moja część rodziny jest daleko stąd i jedynymi osobami, które widuje na codzień, jestem ja i jego rodzony ojciec, czyli E.... Boli mnie to, kur..a... oj bardzo boli. Cierń w oku, normalnie.
I właśnie to jest jeden z powodów kłótni. Tyle, że to nie ja zaczynam. Ja tylko zadaję pytania, na które istnieją proste odpowiedzi i nie za bardzo jest jak skłamać. A że on kłamie, to nie mam najmniejszych wątpliwości... Kręci i mataczy, ile wlezie...
Dlatego, bardzo się cieszę z każdej okazji wyjazdu do PL, bo tam Olo ma wokół siebie ludzi, nareszcie!!! Swoją ciocię i wujka, dziadka, kuzyna (i jego dziewczynę, Olę:)), przyszywaną ciocię-babcię, kolejną ciocię-babcię i wujka-dziadka, no i kolejną ciocię-babcię (mamę mojego szwagra):) Sorry, że nie używam żadnych stryjów i ciotecznych , wujecznych, stryjecznych itp. terminów, ale w Poznaniu się tego nie praktykuje, wobec czego, trzymam się tradycji;)
I tak z ręką na sercu, mogę przyznać rację obserwatorom różnych społeczeństw - polskie społeczeństwo, mimo wszystko, nadal sobie ceni związki rodzinne, te dobre oczywiście i jakoś udaje się je utrzymać, nawet pomimo dystansu, natomiast na Irawyspie, taki typ więzi już prawie nie istnieje. Ludzie mieszkają daleko od siebie i mają wszystko gdzieś. Owszem, bywa że zjadą na jakieś uroczystości, ale nie zauważyłam, żeby po przyjeździe odwiedzali najbliższą rodzinę (poza rodzicami). Koleżanka-Polka sprzedała mi jeszcze ciekawszą informację - podobno traktują opiekunki do dziecka lepiej niż swoje babcie, chodzą z nimi do kina (już w życiu dorosłym, oczywiście) itp. Ale sądząc zw zwyczaju nazywania babci 'nanny' zamiast 'granny' (typowo irlandzki zwyczaj), to koleżanka mogła to info błędnie zrozumieć.
Podsumowując... mój samotny wieczór był wcale nie taki samotny (kilka smsów) i na pewno nie był nieproduktywny (farmerama rulez oczywiście;p już jestem na bahamaramie również, więc moje małpy prostują banany na palmach kokosowych;p, do tego cityville na fb;p).
Czas zatargać grzejnik na pięterko i zakończyć ten miły wieczór w miły sposób... zbereźniki;p książkę miałam na myśli i gorący prysznic!!!;p:D
PS. Psinka i rybki pojechały do babci i mam nadzieję, że je odbiorę w jako takiej kondycji.
Nie wiem, czy wspominałam, że psinę zaprowadziłam do weta i jest zaszczepiona i zaczipowana?:) No więc jest i nie zginie dzięki temu;)
U nas tez zimno i biało. To powiadasz, że Olo staje się zębaty. Oby tylko piękne i zdrowe ząbki były. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńno ciepło nie jest:(
OdpowiedzUsuńwłaśnie, jak temperatura?
OdpowiedzUsuńa czemu nie zostawisz E i przeprowadzisz sie do nowego domu z gazowym ogrzewaniem?
OdpowiedzUsuńoj tam, jutro (może a może pojutrze) wszystko napiszę;p
OdpowiedzUsuńBananaramę olałam totalnie. Po prostu nie czuję ciągu i już. Wystarczy mi to, co mam.
OdpowiedzUsuńBidny mały zębacz!Za to nie będzie rodził! Hahahahah! Ma to na bank! A sso!
Kochana! Ziąb w domu i ziąb uczuciowy, to trochę dużo jak na jedną laskę z małym Olkiem.Więcej się nie mądrzę, bo pomóc nie potrafię a dobre rady to najlepiej sobie w dupę wsadzić.
Buziole-żabole
Zaba