czwartek, 10 czerwca 2010

Jesteśmy na wczasach...:)))

bynajmniej nie w góralskich lasach, ale jakoweś lasy naokoło są i to nawet spore i pełne różnych różności;) Jak na razie, oglądam je z daleka, bo boję się, że jakieś obleśne wredne kleszcze wkręcą się mi albo, co gorsza Olciowi i będziemy mieć ambaras dopiero...:/

Nad jeziorem naszym wielkim i pięknym byliśmy już z Edziem, zanim pofrunął na zimną wyspę.
Swoją drogą, ciekawa jestem, czy uda mu się załapać na upały, kiedy po nas przyleci.

Dzisiaj jakiś koszmar pogodowy mamy - bezwietrznie i do tego 32st w cieniu... Olo dostaje furii chwilami, kiedy śpi w wózku, bo jest mu za gorąco, a w łóżeczku nie da rady spać przez 2 godziny w ciągu dnia. Nie chcę go kłaść na kocu na trawie, bo jeszcze coś po nim zacznie łazić - owady latają jak helikoptery, a część do tego kręci się po trawie jak nie przymierzając, Żyd po pustym sklepie.

Tak a propos Olcia - padł jak długi po kąpieli, nawet kolacji nie dokończył. Daaaawno nie kładłam go spać w takim stanie :D Zero problemów z zasypianiem dzięki temu;) Generalnie, kochany jest, nawet sam się bawi na macie cichutko, a czasem głośno, bo gada ze 'zwierzątkami';)

Psina Bubina już starutka jest, kolebie się na swoich długich i krzywych girkach jak beczułka, niedosłyszy i ma dość upałów, jak widzę.
W działkowym domku jest ciepło, mimo wszystko. Jedynie w piwnicy można odpocząć jakoś.
Truskawki czerwienieją. Może zrobią się słodsze, bo wczorajszy zbiór do najsłodszych nie należał:/

Rukola i inne sałaty wschodzą powolutku - podobno 3 tygodnie im zajmuje dorośnięcie do właściwych gabarytów konsumpcyjnych...:/

Kupiłam sobie kijki do nordic walking i zaczęłam obchodzić działki wieczorem, po położeniu Ola spać. Dziadek czuwa, więc mama może zniknąć z horyzontu;)
Czuję się znacznie lepiej robiąc cokolwiek z ćwiczeń fizycznych, więc nawet głupie spacerowanie jest dobre. Schudnę ciutek i będę mogła zacząć biegać bez obciążania stawów:) Do tego joga naprzemiennie:) Na więcej nie mam czasu, bo wyspać się lubię i poczytać też;p

Hamak siedzi w piwnicy i czeka na lepsze czasy, bo nie ma cienia, a nie ma go ponieważ tato ściął ją w zeszłym roku - czereśni było mnóstwo, ale w każdej robal i chorowała też, niestety:/

Z innych różności: kupiłam solową płytę Muńka, jest ok. Czytam najnowsze dzieło Grocholi i bardzo mi się podoba - szybko się czyta, potoczyście, wyobraźnia działa:) Tylko tak się zastanawiam, dlaczego jedni pamiętają swoje dzieciństwo i młodość, jakby to było wczoraj, a inni mają zaćmę (tak jak ja)?:/ Przyznać muszę, że ukradła mi pomysł na moją książkę, bo to też miała być autobiografia, tak jakby...
Do czytania mam cały stos książek, ale nie wiem, czy dam radę do końca lipca:/ Pewnie, że wolałabym je zabrać ze sobą, ale wszystko zależy od zawartości waliz powrotnych...

Na wyspie zostawiłam książkę o winach, a tu by się przydała:) Klimatycznie jest, gorąco, a za oknem mam akurat winorośl:D No ale.... zawsze mogę skoczyć do księgarni;)
Tak mi się właśnie przypomniało, że Gretkowską miałam kupić, ale jakoś uszło mojej uwadze (chyba Olo wtedy zaczął marudzić i chciałam jak najszybciej wyjść z księgarni).

Jestem w trakcie załatwiania papierów polskich dla Ola. Większych mecyji w życiu (tzn. w ciągu ostatnich 6 lat) nie widziałam. Najpierw trzeba mieć poświadczenie, że jest obywatelem polskim, a potem można go zameldować (komunistyczna pozostałość...) pod moim adresem... Paranoja!!! Następnie można się prosić o polski paszport. To wszystko robią tak, jakby robili mi wielką łachę, dając Olkowi polskie papierki!!! W Ira nawet nie musiałam się pojawiać nigdzie, żeby dostać dla niego paszport!!! Ale Irawyspa to normalny (w miarę) kraj, zero biurokracji, a urzędnicy są zazwyczaj mili i bardzo pomocni. W PL nadal pokutuje demoludowa tępota w tym zakresie - nawet nie potrafią skierować człowieka pod dobry adres (z dzieckiem telepaliśmy się pół dnia po urzędach - paranoja jakaś!!! W cywilizowanych krajach tego nie ma.). Jedyną normalną urzędniczkę spotkaliśmy w biurze wystawiającym zaświadczenia o obywatelstwie... cóż...

I tak sobie myślę, że może mam szczęście trafiając na młode ekspedientki, bo te stare mogłyby mieć nawyki z poprzedniego systemu i robić człowiekowi wielką łachę podając towar...

Nom, to tyle z frontu na dziś. Spadam kończyć pranie.

Borem lasem.

PS 1: do komenta anonimowego poniżej, nr dwa, nie podpisanego: po pierwsze - Polska jest zbiurokratyzowanym krajem, a to się modernizuje w krajach postępowych... po drugie - kawał o Żydach jest autorstwa mojego kolegi, w którym nie ma krzty antysemityzmu!!! Żydzi są, byli i będą mądrym narodem i nie mam tu żadnych obiekcji względem nich. Gdyby Polacy brali przykład z Narodu Izraelskiego, już dawno bylibyśmy krajem wysoko rozwiniętym, a nie rozwijającym się...
A tak poza tym, to jak bardzo trzeba się wstydzić własnej wypowiedzi, żeby się nie podpisać????
I tak się składa, że mam z czym porównywać rozwój PL (i z kim też...), będąc od blisko 6 lat za granicą, wiem, że można wiele spraw załatwić szybko, sprawnie i bezboleśnie przez internet, ale były blok wschodni jest tu oczywiście wyjątkiem...
Jak Pan/Pani widzi - do mojego bloga trzeba dorosnąć... czego życzę z całego serca!!!:D

17 komentarzy:

  1. he! Ja nawet wolałabym te dawne ekspedientki niż to nagabywanie i latanie za tyłkiem nowych, które udają miłe bo to profesjonalne i może coś się uda wcisnąć klientowi.
    Olo to zaprawdę słodki dzieciak i spolegliwy.Masz wspaniałe wakacje!
    Zaba

    OdpowiedzUsuń
  2. Magdo , jak Ci tak zle w Polsce topo co tu przyjezdzalas? ! masz latwa krytyke..Ja na Twoim miejscu znajac mentalnosc polska to wogole bym tu nie przyjezdzalasie kims lepszym -mieszkajac w Irlandi? Aha , jesli chodzi o Zydow , to jest bardzo madry i pracowity Narod-oni nie maja czasu ani checi bladzic po pustych sklepach-dla mnie to jest antysemistyczny poglad !!!Radze inne piekne kraje..ale nie Polske-Pani jest za duza PANIA na taki nedzny kraj jak Nasza Kochana Polska!!!...czujesz

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam przeczytanie blogu"zgryzliwy w opalach"Nareszcie ktosc madry, inteligentny napisal prawde,o ktorej duzo ludzi mysli I popiera ale nie maja odwagi by sie przyznac do tego!!!!!Sadzie, ze jak najbardziej "doroslismy do Pani bloga ,pozdrawiamy I zyczymy milo wszystko spedzenia milych wakacji a w Naszej Ojczyznie- dla Nas Polska jest najpieknoejszym krajem-jeszcze nie idealnym ale to nastapi- Nasz kraj dopiero sie rozwija I jestesmy dobrej mysli..,,,Pozdrawiamy Pania wraz z syneczkiem. Patrioci Polscy

    OdpowiedzUsuń
  4. Pogodę to masz teraz fajną. Upał taki, że mózg się gotuje. Żeby tylko dla Olcia nie poszkodziło. łatwienie papierów to męcząca sprawa, ale przy odrobinie szczęścia szybko się z tym uwiniesz

    OdpowiedzUsuń
  5. ups. no to Ci się dostało Paniusiu hehehe. No cóż przysłowia bywają różne, a to rozgląda się, jak Żyd po pustym sklepie, a to kowal zawinił, Żyda powiesili, albo przyczepił się, jak Żyd szaff, wrzeszczy, jak Żyd na jarmarku, trafiła bida na Żyda, czekać czasu, jak Żyd szabasu, obejdzie się żydowskie wesele bez marcepanów, rozpuścił się, jak żydowski bicz. Widać, że niektórym poprawność polityczna wystarcza za wiedzę i mądrość.

    Gorąco, jak cholera u mnie 37 teraz jest. Ja od poniedziałku jeżdżę na rowerze, 210 km do dziś zrobiłem, ale jest dość cięzko i cholera jakiś taki nierozmiarowy się zrobiłem. Ale walczę.

    U mnie takie maluchy pływają.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam swoje 5 groszy do wcisniecia...to,ze ktos lata jak Zyd po pustym sklepie to jest stare powiedzenie.Moja babcia warszawianka cale zycie tego uzywala i bynajmniej antysemitka nie byla.Przed woja dziadkowie znali i mieli duzo sasiadow Zydow.Nie wiem czego ktos sie czepia.To tak jakbym ja miala sie od razu obrazac za wszelkie kawalay o Polakach albo blondynkach.Rece opadaja.Z tymi papierami to wiem doskonale o czym mowisz,tylko,ze ja wyrabialam sobie polski paszprt w kosulacie RP w Los Angeles.Wstyd i hanba.Gdyby nie obecnosc meza,ktory w pewnym momencie ryknal na tego pana -bucola(naburmuszony jakby byl w Koziej Wolce na placowce, a nie w cywilizowanym kraju)to by mnie chyba wyzej wspomniany pan wyrzucil za drzwi i wcale nie rozmawial.Nie wazne,ze ja z innego stanu musialam tam leciec,nie wazne,ze mialam umowiona wizyte,to wszystko nic,bo polowa konsulatu pojechala na spotkanie z polskim premierem w Wasztngtonie i nikt nie raczyl sie ze mna skontaktowac,ze ich nie bedzie.Tak maja zwyklego czlowieka urzedasy gleboko gdzies.Przez telefon informacja inna,na zywo totalnie cos innego.Co tu duzo mowic,ja mojego Adasia do LA wyciagac nie bede bo i tak nic nie zlatwie.Moze kiedsy jak bedzie sam chcial to sobie wyrobi papiery...Urzad Imigracyjny US to byla pestka.Na serio.Widac Patrioci nigdy nie mieli okazji doswiadczyc ludzkiego traktowania w relacji urzednik-petnet.No coz nie wiedza co traca:)
    Pozdrawiam i udanych plonow truskawkowych zycze,
    Amerykanska Magda.

    OdpowiedzUsuń
  7. Madzialena, ja tez po twojej stronie jestem. Ci wszyscy patrioci nigdy nie probowali zalatwiac czegos w polskich urzedach na podstawie dokumentow z zagranicy. Ja probowalam zmienic nazwisko w paszporcie w Polsce z aktem malzenstwa amerykanskim, ile sie nachodzilam od jednej wrednej baby do nastepnej to moje. Oczywiscie z pretensjami, bo skora ja taka swiatowa to powinnam wiedziec co i jak powinno byc zalatwione. Urzednicy krzywo na ciebie patrza, bo w ich kochanej ojczyznie nie zostalas, tak jak oni, i nie prowadzisz takie smutnego zywego jak oni!! :P Moj wujek probowal zalatwic podwojne obywatelstwo swojemu synowi i tez mial problemow co nie miara. To chyba specyfika polskiego ustroju, i latwo o tym zapomniec jak sie mieszka, gdzies gdzie odbywa sie to w prostszy sposob.

    OdpowiedzUsuń
  8. Co Ci się tu narobiło, trolle atakują?! No cóż, to jest właśnie polska rzeczywistość, wtykać nos w nie swoje... Wypoczywaj i nie daj się prowokować!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mazureczko-o dziwo, Olciu się przystosował szybciej niż ja:D Trochę się dzisiaj ochłodziło i ciężko wyczuć, jak go ubrać:/

    Tom-chyba sobie rowery w końcu kupimy, ale może za kilka miechów, jak Olo będzie siedział porządnie i znajdzie się kilka centów na przechodzone rupiecie;) Wiesz, niektórzy ludzie mają tak kiepskie poczucie humoru, że lepiej nie ryzykować kawałów, które wymagają nawet przeciętnej inteligencji:/

    Madziu-już widzę siebie w ambasadzie polskiej w Ira... :/ za kilka lat, jak przyjdzie do zmiany paszportów:/

    Pati-nie wiem, skąd tyle zawiści i złej woli w polskim narodzie:/ chyba stało się dla nas lepiej, że znalazłyśmy inne ojczyzny-przybrane, dla siebie;)

    Margo-tak sobie myślę, że tym trollom się nie damy;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Patrioci Polscy... chron mni eod nich Panie... Madzialena, tu jest tez piekna pogoda i goraco, ale przy tym fajny wiaterek.Pozdrawiam DUBLINIA

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam od dwoch lat dwa paszporty.Jedan polski, jeden tutejszy.Na polskim zostalo mi 3 lata waznosci i na serio jak mi wygasnie,to nie bede latac bo Kalifornii i uzerac sie z otwartym chamstwem.Przy okazji wizyty w Polsce kiedys przy okazji wyrobie sobie nastepny...
    Amerykanska Magda.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dublinia-u nas się zrobiła pogoda irlandzka, czyli deszczowo i już nie tak cieplutko:/ Ed mi przysłał wiadomość, że lato przyszło i 'gorąco' jest;)))

    Madzia-na razie jestem uziemiona jednym obywatelstwem i chyba jeszcze to potrwa trochę zanim po irlandzki paszport się zgłoszę. Ślub trzeba by wziąć, a wiesz... trochę to trwa i najpierw chciałabym dom jednak zacząć budować zamiast wydawać kasę niepotrzebnie na papierki i przelot jednej lub drugiej rodziny (tej najbliższej) do któregoś kraju w celu ujrzenia nas przed urzędnikiem stanu cywilnego:/ A Olo niech ma 2 obywatelstwa, bo nigdy nie wiadomo, co się może zdarzyć w przyszłości:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fakt,co dwa to nie jedno.Malzenstwo mam w USC zgloszone,polski akt slubu tez.Na nastepny raz poinformuje placowke,ze sie dziecko urodzilo z tego zwiazku i pewnie od tego bede musiala zaczac.A w ktorym urzedzie melduje sie dziecko?Bo ja tak jak Ty,u rodzicow ciagle figuruje:)
    Hamerykanska M.

    OdpowiedzUsuń
  14. Madziu-u mnie najpierw Urząd Miasta, a po zaświadczenie o obywatelstwie dla Ola - Urząd Wojewódzki. Gdybym mieszkała na wsi, to prawdopodobnie Urząd Gminy. Zależy, gdzie Twoi rodzice mieszkają. Na to zaświadczenie czeka się u nas jakieś półtora tygodnia:/

    OdpowiedzUsuń
  15. lolanta.pinger.pl13 czerwca 2010 19:15

    oo, to takie mile spokojne wakacje. Mi by sie cos takiego przydalo. Slodkie nicnierobiene z ksiazka. Pare dni chociaz

    OdpowiedzUsuń
  16. lolanta-słodkie nic nie robienie dotyczy w takich przypadkach jedynie osób bezdzietnych:))) jako mamuśka, mam pełne ręce roboty cały dzień, a książkę widzę dopiero wieczorem (czasem)i często nie jestem już w nastroju na nic innego poza snem...

    OdpowiedzUsuń
  17. Miastowa jestem hehehe.

    OdpowiedzUsuń