Nie mam weny do tytułów, ani do pisania. Ale należałoby chyba cosik nagrygolić;p
Dzisiaj odbębniłam kolejne usg - podobno Fasol ma wszystko na swoim miejscu:) No i się wierci - lata mi tam w środku jakby miał owsiki w odwłoku, hehe. Pielęgniarka była sympatyczną czarną dziewczyną, dość młodą, pewnie dlatego nie za bardzo doświadczoną w skanowaniu, bo porównując do poprzedniego, to teraz miałam nasiadówkę! Poprzednio kobita machnęła tylko tym ustrojstwem po brzuchu, stwierdziła, że wszystko ok, powiedziała, gdzie nogi, ręce i głowa i tyle wiedziałam. Też dlatego wolę chodzić do mojej ginekolog - porządnie zrobione usg, wytłumaczone, co i jak, dobry sprzęt, a nie to szpitalne średniowiecze...
Kolejna wizyta u mojej lekarki domowej w poniedziałek za 2 tygodnie.
Już nie będę skanu wrzucać, bo Fasol się zrobił na tyle duży, że zajmuje więcej niż cały ekran:p
Tortowski miał dużo roboty w weekend, ale i tak był daleko, bo miał do tego Młodego na głowie, więc 'wykorzystał' tanią siłę roboczą również, hehe;p A ja za to, miałam dużo czasu na oglądanie ulubionych seriali... boszzz... nic mi się nie chce...
U psychodłubka byłam w sobotę, teraz będę mieć ponad 2tygodniową przerwę, bo jadę na wakacje do domciu. W międzyczasie muszę zrobić zad dom i nadal obserwować swoje reakcje i nadal trochę dłubać w swoim wnętrzu i szukać odpowiedzi.
Zdecydowaliśmy, że przeprowadzamy się do wolnostojącego domu. Cena ta sama, taniej, bo ogrzewanie na gaz. Ogród - w sam raz na lato. Do tego bliżej do miasta (dalej mam do roboty, ale pikuś tam... i tak nie za długo do niej nie pojeżdżę już;p) i do... szpitala, wobec tego.
Przeprowadzka nastąpi za 3 tygodnie w zasadzie, ale tydzień będę w PL, a te kolejne 4 dni z obecnego tygodnia chyba jakoś dam radę odpykać - potem mi zostanie też 4 tyg, bo mam wizytę u lekarki w Dubie, więc nie zamierzam jeszcze na godzinę albo i mniej jeździć do roboty - bez sensu byłoby to.
W związku z domem, może nareszcie spełnią się nasze marzenia o psie:) Już wybraliśmy w zasadzie:D A w sumie, to ja sama wywędkowałam psinkę w sieci.
Psinka wygląda, jak na załączonym obrazku:
Nieprawdaż, że słodka?:) Suńka, 7 miesięcy, jest krzyżówką Collie z czymś tam, jej siostrę widać w tle. Ale jak na razie, jednego psa chcemy, bo jednak trzeba się nią porządnie zająć i nauczyć kilku spraw. Chyba nie jest zbyt duża, ale na pewno większa niż Buba. Mam nadzieję, że jest równie fajnym psiakiem:) Tortowski jedzie ją jutro zobaczyć - od razu zadzwoniliśmy do tej babki z ogłoszenia i wypytaliśmy o szczegóły:))) Co prawda, dopiero za 3 tygodnie będziemy ją mogli wziąć do domu - bo w tym mieszkaniu nie wolno mieć zwierząt:/ - ale już będziemy ją troszkę znać:) Mam nadzieję, że ją zobaczę ciutek wcześniej:) Wabi się Petra - tak bardziej po grecku, hehe:D (ta Grecja nie daje mi spokoju normalnie!!!)
A za tydzień zobaczę moją Bubinkę - psinkę:) Podobno tak bardzo się podleczyła na tej półrocznej kuracji, że biega:O Nie poznaję psa! Od kilku lat miała zadyszkę, lekko kulała (rok temu było tak źle, że prawie w ogóle nie chciała chodzić i tato musiał ją znosić ze schodów i wnosić na 3 piętro, a do tego tylko krótkie spacerki) i generalnie, starość wyzierała jej z oczu. Jednak suplementy, mikroelementy i dobre leki robią swoje:) Mam nadzieję, że troszkę jeszcze pożyje, bo już ma 13 lat na karku, a kochana z niej istotka:)
Jakby ktoś chciał na facebooku mnie zaczepić, to proszę dawać znać na gg - potrzebuję sąsiadów na farmie!!!:p:D

Taaa. Ja też żrę te tam suplementy i inne elementy, bo chcę pożyc w jakiej takiej formie. Psina jest cudownie słodka! Pomysł z domem doskonały! I ogródek Petra będzie miała.I wakacje kolejne w kraju przodków i tyłków! No sama zobacz jak fajnie. Zaba
OdpowiedzUsuńnie chce cie rozczarowac, ale mi petra zabrzmiala tak troche po slowacku :P
OdpowiedzUsuńPsinka Rewelacyjna, a pomysl z domkiem jeszcze bardziej.
OdpowiedzUsuńUwazaj na Sie. Caluski.
ja mam znajomą Petrę - Niemkę, mieszkającą w USA, ale za to ma męża...Greka.
OdpowiedzUsuńMiłego odpoczynku i jeszcze milszej przeprowadzki, dom to fajna rzecz:)
Pati: Petra to zenska wersja imienia Petros, a reszta Europy zaadaptowala obydwa greckie imiona.
OdpowiedzUsuńEll: uwazam:) dzieki:) Ty sie juz nie stresuj tak!!!
Zaba: tylki dopiero beda;p:D
Tom: Ty wiesz najlepiej;D
a kiedy Fasol planuje pojawić się po drugiej stronie brzucha?
OdpowiedzUsuńa domek... jest cudem, jeśli tak wyobrażasz sobie cuda...
Fasol podobno ma byc kolo 16 lutego po tej stronie, a wg szpitalnych danych 22 lutego - ale oni maja stary sprzet;p Wiec sie uwiesze tego 16 lutego lepiej. jeszcze lepiej, jak Fasol zrobi niespodzianke i odezwie sie kolo 8 lutego - w sam raz na urodziny mojego taty:)
OdpowiedzUsuńA domek - tak, tak wlasnie wyobrazam sobie cuda. szkoda tylko, ze ten domek nie moj na wlasnosc, a wynajmowany... ale wiesz, Zakretka, lepszy wrobel w garsci...
Ten Fasol to już mandaryn chyba ?
OdpowiedzUsuńToć to marzenia są do spełnienia i się cieszę z domku i z wyprawy do rodzinnego domu i białawego szczekacza i uważaj na siebie Madzialeno podczas wyprawy
Dośka
Nie zadużo wrażeń na raz? hehehe energiczna z ciebie osóbka. Moja koleżanka już chyba urodziła na 18 miała termin. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuń