Po ciężkiej rozmowie doszliśmy do jakiegoś porozumienia. Dowiedziałam się, że jeśli jetem tu nieszczęśliwa, to możemy się przeprowadzić do PL. Nawet jest w stanie nauczyć się języka - i tak stwierdził, że chociaż trochę musi, bo dzieciak dwujęzyczny będzie przecież;)
Rozwikłaliśmy też problem przyszłego domu itp. Już się nie czuję, jakbym to ja miała za wszystko poręczać i podpisywać papierki. Ale to było w niedzielę. Było mi już tak źle, że po prostu nie dało się inaczej jak praktycznie zacząć wszystko od początku.
Tak, godzenie się jest zajebiaszczo fajne;p Szczególnie Dosieńka powinna wiedzieć, co poeta miał na myśli;> Stwierdziliśmy też, że praktyka się naszemu najlepszemu przyjacielowi przyda, bo się buntuje ostatnimi czasy... nom, jak się żyje prawie jak mnich, to potem się organy buntują, w tym najlepszy przyjaciel. Ale nie tak jak myślicie, buntował się po, a nie przed;p
W robocie cisza w zasadzie, mam zazwyczaj kupę roboty w poniedziałek, do środy mam wszystko zrobione, a przez kolejne 2 dni się prawie opierdalam (jeśli się da... bo wciąż mam Cwela po swojej prawicy:/).
W przyszłym tygodniu wraca prawowita superwisiorka - Wendy, a Cwel będzie na jakimś szkoleniu przez cały tydzień. Ciekawe, co z nim zrobią, bo jest na kontrakcie, a wraca kobitka, więc... pewnie go gdzieś przesuną... Chyba dlatego ma ten trening...
Koleżanka Czeszka spada za to do domu za tydzień:/ Szkoda, bo śmieszna jest i zawsze coś tam ciekawego można się od niej dowiedzieć;)
Znalazła pracę w R&D. W zasadzie, miała 2 oferty i cholernie trudny wybór. Dom stoi, tylko w nim sprzętów brakuje. Ślub planują na kwiecień przyszłego roku, więc jest git:)
Ja tam wolę nic nie planować, bo penis wie, co nastąpi po przejęciu firmy przez inną firmę i po porodzie itp... Mogę sobie jedynie zaplanować czytanie książek, a i to niezbyt dokładnie...
Z frontu matko polko - nie mogę spać, bo budzi mnie ból w biodrze, tym na którym akurat leżę... przewracam się, a potem znów mnie budzi łupanie, na plecach nie mogę, bo jakąś tam aortę mi młody przydusi, na brzuchu w zasadzie jeszcze mogę, ale nie uważam i leżę lekko bokiem...
Jestem tak zmęczona, że aż się dziwię, że jestem w stanie myśleć w robocie. Czasem mnie lekko już mdli od tego zmęczenia - zawsze tak miałam, czuję mrówki w kończynach i inne sensacje, które zawsze łączyły się u mnie ze zmęczeniem.
Szlag by to trafił, bo jak przeszło to hormonalne zmęczenie, to przywlekło się kolejne, pochodne braku snu...
Bolą mnie 4 litery od siedzenia na czymkolwiek - również...
Staram się jeść normalne obiady - jakąś resztką sił gotuję jakiś ryż czy makaron, do tego sos ze słoika i podsmażone mięso, zazwyczaj drobiowe, żeby ciutek protein łyknąć... Misiek sprząta po obiedzie, składa pranie, i generalnie sprząta w ciągu tygodnia, bo ja nie mam ani sił ani chęci. Chęci miałam w niedzielę, ale wypoczęłam odpowiednio, a nie tak jak tera...
Zabawnie jest oglądać seriale po 5 latach przerwy - jakieś nowe twarze, dzieciaki wyrośnięte i dziwne historie. Za to bardzo miło wraca się do 'Jednego z dziesięciu':) Nareszcie jak w domu...;)
wiesz co ja już jestem zakotwiczony na zawsze, trochę zazdroszczę możliwości wybierania. Ja chciałbym mieszkać w jakimś bardziej sprzyjajacym życiu klimacie, gdzie więcej słońca, ludzie bardziej pogodni, dzień dłuższy...
OdpowiedzUsuńmasz chociaż na kogo ponarzekać, ech, w dzien spię w nocy sie męczę
OdpowiedzUsuńbuziam słodka
Na ukrainie Tom jest fajnie, nad morzem czarnym prawie jak we włoszech, a duzo taniej :)
OdpowiedzUsuńa wina...poezja, żarcie tez w sumie
oj tam ,Madzialena meblowanie życia to wspaniała rzecz,przynajmniej posiada się cel na horyzoncie.
OdpowiedzUsuńNo pewnie że zegs to relaksuje i motywuje...no pewnie,jestem za.
Tortowski od razu mi się spodobał i do tego facet ulegliwy Tobie na ten czas.....Madzialena i niechaj tak pozostanie
macham wieczorowo.Doska
Dośka - wiesz, że nie wiedziałam, że potrafię postawić na swoim, nawet jak nie wiem, czego chcę?:O:D Mózg mnie zmanipulował na swoją stronę, a ja się domyśliłam dopiero po fakcie...:O nawet własnego mózgu nie znam:O:D
OdpowiedzUsuńMargo-wino to owszem, ale dopiero w przyszłym roku i to pewnie latem w ilościach liczonych strumieniami (boszzz.... jak bym się chętnie ubzsryngoliła!!!:O). Dobrze, że możesz dospać w dzień, bo u mnie to totalnie odpada - no bo jak? można z roboty wylecieć za spanie...:/
Tom-też bym chciała mieszkać gdzieś, gdzie jest więcej słońca i długie dni, ale do tego muszę być milionerką...:/
byłam, czytałam, pozdrawiam
OdpowiedzUsuńśpię...
buzki kochanie. mam nadzieje ze sie wkoncu wyspisz
OdpowiedzUsuńJednak ciągle jakieś rozdarcia i parcia u Ciebie a ja wolałabym sielankę, bukoliczny łobrazek.Zaba
OdpowiedzUsuńno niestety, bez darcia kotów się czasem nie obejdzie:/ ale wiesz Żaba, to w ogóle nie jest planowane darcie kotów:O
OdpowiedzUsuń